Sport.pl

Polskie ślady w TSV Monachium. Kiedyś Wilimowski, Nowak, a teraz Wojtkowiak

Obrońca Lecha Poznań i reprezentacji Polski podpisał właśnie kontrakt z TSV 1860 Monachium i przeniesie się do klubu niemieckiej 2. Bundesligi po zakończeniu tego sezonu.  W ponad 150-letniej historii klubu z Bawarii nie brakuje polskich akcentów.

Grzegorz Wojtkowiak. Cel to powrót do Bundesligi

Kapitan Lecha Poznań podpisał z TSV 1860 Monachium kontrakt ważny do połowy 2015 roku. Niemcy nie zapłacą za 28-letniego obrońcę ani euro, bo w czerwcu wygasa jego kontrakt z Kolejorzem. Grzegorz Wojtkowiak będzie w przyszłym sezonie występował w 2. Bundeslidze. - Jesteśmy przekonani, że Grzegorz okaże się dużym wzmocnieniem naszej drużyny. To doświadczony, ambitny i uniwersalny zawodnik, może występować zarówno na środku, jak i na prawej stronie obrony - opisuje lechitę dyrektor sportowy TSV Florian Hinterberger. Sam zawodnik przyznał, że przedstawiciele monachijskiego klubu zrobili na nim dobre wrażenie i teraz chce pomóc drużynie w awansie do Bundesligi.

Ostatni jak na razie ligowy gol Grzegorza Wojtkowiaka dla Lecha Poznań - w meczu z Koroną Kielce:

Ładny gol z Polonią Bytom w Pucharze Polski:

Janusz Filipak. Polska firma na koszulkach niemieckich piłkarzy

- TSV 1860 to klub z wielkimi tradycjami, rzeszą fanów i ogromną renomą, sięgającą poza granice Niemiec. Chcielibyśmy, aby ''Monachijskie Lwy'' zajęły należne im miejsce w zawodowym futbolu. Oczekujemy, iż wraz z naszym zaangażowaniem w TSV 1860 będzie rosła świadomość marki Comarch na niemieckim rynku, który jest obecnie dla nas kluczowy - mówił w czerwcu 2010 roku prezes Comarchu Janusz Filipiak, gdy jego firma została sponsorem głównym klubu z Bawarii. Marka była obecna na koszulkach piłkarzy, na Stadionie Olimpijskim w Monachium i Allianz Arenie.

09.10.2010 KRAKOW , STEFAN BUCK ( L ) I DARIUSZ PAWLUSINSKI ( P ) PODCZAS MECZU TOWARZYSKIEGO CRACOVIA KRAKOW - TSV 1860 MONACHIUM . MECZ ZOSTAL ROZEGRANY NA STADIONIE CRACOVII PRZY UL . KALUZY .  FOT . MICHAL LEPECKI / AGENCJA GAZETA

Comarch podpisał umowę z TSV na trzy lata, ale już latem 2011 roku doszło w klubie do zmian własnościowych. 49 procent udziałów przejął Hasan Ismaik, a na koszulkach zawodników pojawiło się logo z charakterystycznymi skrzydłami - należy do producenta ekskluzywnych aut, firmy Aston Martin. Comarchu nie ma dziś na liście sponsorów ''Lwów''.

Łukasz Szukała. Tylko w drugiej lidze

Urodzony w Gdańsku w 1984 roku obrońca trafił do TSV 1860 Monachium jako 20 latek z rezerw FC Metz. Spędził w Bawarii cztery sezony i rozegrał w tym czasie 44 mecze w 2. Bundeslidze. Odszedł do Alemannii Akwizgran, dziś jest podstawowym zawodnikiem rumuńskiego zespołu Universitatea Kluż.

Martin Max. Supersnajper z klubu Józefa Wandzika

Dwukrotny król strzelców Bundesligi w barwach TSV 1860 Monachium (w 2000 i 2002 roku) to urodzony w Tarnowskich Górach Marcin Maks, znany bardziej jako Martin Max. Wychowanek klubu Rodło Górniki (tego samego, z którego wywodzi się Józef Wandzik) miał 12 lat, gdy w 1980 roku wyjechał z rodzicami do Niemiec. Tam zrobił wielką karierę najpierw w Borussii Moenchengladbach, potem w Schalke 04 Gelsenkirchen (zdobył z tym zespołem Puchar UEFA), a w latach 1999-2003 w TSV. W Bundeslidze rozegrał 396 spotkań, zdobył w nich 126 goli. Zaliczył jeden występ w reprezentacji Niemiec.

Trzy gole Martina Maksa w meczu z Hansą Rostock (4:3 w sezonie 1999/2000), w ekipie gości Sławomir Majak:

Piotr Nowak. To on jest Polakiem?!?

Urodzony w 1964 roku w Pabianicach Piotr Nowak był prawdziwą gwiazdą Bundesligi w barwach TSV 1860 Monachium. Wcześniej błysnął w Bundeslidze w barwach Dynama Drezno. Kupił go 1. FC Kaiserslautern, ale w tym klubie trzy miesiące spędził na ławce rezerwowych i za 1,5 mln marek odkupiło go TSV. O tym, co było dalej czytamy w reportażu Michała Pola i Dariusza Wołowskiego ''Ryczy w Monachium polski Lew'' z czerwca 1995 roku: Transfer załatwił w trakcie godzinnej rozmowy telefonicznej trener "Lwów" Werner Lorant (w ciągu trzech lat wprowadził zespół z bawarskiej ligi okręgowej do Bundesligi). Współpracę z nim Nowak określa mianem - idealna.
Za swoje najlepsze występy w Bundeslidze Nowak uważa derbowe spotkania na Stadionie Olimpijskim z broniącym tytułu Bayernem. Choć TSV jeden z tych meczów przegrał 1:3, a drugi zremisował 1:1, Polaka wybrano na najlepszego zawodnika obu spotkań, a trener Bayernu Giovanni Trapattoni nie mógł uwierzyć, że Nowak jest Polakiem. - Zagrał lepiej niż cała linia pomocy mojej drużyny - stwierdził Trappatoni. - Dzięki Nowakowi "Lwy" stworzyły wreszcie własny styl gry - stwierdził trener Werderu Brema Otto Rehhagel. Piłkarski tygodnik "Kicker" aż pięciokrotnie wybrał Nowaka do jedenastki kolejki, a raz uznał go nawet za najlepszego zawodnika weekendu. Wartość Polaka ocenia się obecnie na 3 mln marek, a TSV dzięki wspaniałej grze Polaka utrzymał się Bundeslidze.

Kolejny sezon w Monachium Piotr Nowak miał jeszcze lepszy - zagrał w 27 meczach, zdobył 7 bramek. Był jednym z najlepszych pomocników Bundesligi w tamtym czasie. W koszulce z lwem na piersi rozegrał 93 ligowe mecze, strzelił w nich 15 goli.

Gol w meczu z Freiburgiem (początek akcji ok. 1:56)

Skrót meczu z 1.FC Koeln:

Marek Leśniak. Między Wattensheid a Uerdingen

Zaledwie jeden sezon spędził w TSV 1860 Monachium Marek Leśniak. Były król strzelców polskiej ligi w barwach pogoni Szczecin miał już uznaną markę w Niemczech po latach spędzonych w Bayerze Leverkusen, a potem także w Wattenscheid 09. Jako 31-latek podpisał w 1995 roku kontrakt z monachijczykami. Przez rok zagrał dla nich w 15 meczach, zdobył dwa gole i odszedł do Uerdingen.

Ernest Wilimowski. Dał TSV Puchar Niemiec

Ważny epizod w barwach TSV 1860 Monachium ma także jeden z najlepszych piłkarzy, jacy kiedykolwiek zagrali w reprezentacji Polski - Ernest Wilimowski. Minęły cztery lata od występu Polski na mistrzostwach świata we Francji w 1938 roku, gdzie gracz Ruchu Chorzów jako pierwszy piłkarz w historii strzelił cztery gole w jednym meczu - był rok 1942, gdy Ernest Wilimowski przeniósł się z policyjnego klubu z Chemnitz do TSV Monachium. Dlaczego? Joachim Waloszek pisał w ''Gazecie'' w 1998 roku: Oczywiście - lepiej grać w dobrym zespole niż w słabym. Ale był jeszcze jeden powód. Opowiadał mi o tym Ludwik Swoboda (przedwojenny piłkarz, a potem działacz katowickiej Pogoni. W latach 30. stawał się w środowisku kimś na wzór menedżera). Na przełomie 1941/42 po poradę do Swobody zgłosił się Wilimowski. - Był w Katowicach na urlopie. Spytał, czy grając w niemieckim policyjnym klubie mógłby po wojnie myśleć o powrocie do Katowic. Powiedziałem mu, że mogą być z tym kłopoty, i poradziłem, żeby poszukał sobie innego, cywilnego zespołu. Ale i tak niczego to nie zmieniło...

TSV było wówczas jednym z najsilniejszych niemieckich klubów, Ernest Wilimowski w pasiastej koszulce drużyny z Monachium nie zagrał w żadnym meczu ligowym, ale za to zdobył Puchar Niemiec (zwany wówczas Pucharem Tshammera) w 1942 roku. W drodze do finału TSV rozgromiło 15:1 zespół SS Strasbourg, a aż dziesięć goli wbił w tym spotkaniu lewy łącznik urodzony w Katowicach. W finale rozegranym przy osiemdziesięciotysięcznej widowni (niektóre źródła mówią nawet o 100 tysiącach osób na trybunach) w Berlinie Ernest Wilimowski też zdobył gola - na 1:0 w 80. minucie. TSV strzeliło jeszcze jedną bramkę i wygrało 2:0 z Schalke Gelsenkirchen.

Więcej o: