Sport.pl

Gdy zginął piesek, czyli jak dziennikarz radiowy załatwił sportowcom kieszonkowe

Po 1 tys. zł kieszonkowego przyznał Urząd Marszałkowski w Poznaniu wszystkim sportowcom, którzy biorą udział w igrzyskach olimpijskich w Londynie. No, nie wszystkim... Na szczęście w pobliżu był dziennikarz poznańskiego Radia Merkury Grzegorz Hałasik.
Kieszonkowe od marszałka dostali wszyscy olimpijczycy z regionu - i pełnosprawni, i niepełnosprawni. Wszyscy, o których urząd marszałkowski wiedział. Wśród niepełnosprawnych sportowców, którzy mieli wziąć udział w paraigrzyskach olimpijskich w Londynie było takich zawodników dwóch - pływak Krzysztof Paterka i tenisista na wózku Albin Batycki.

- Od początku coś mi nie pasowało, że taka wielka Wielkopolska ma tylko dwóch reprezentantów - mówi Grzegorz Hałasik, dziennikarz sportowy Radia Merkury. - Zacząłem więc grzebać w tym temacie. Podzwoniłem, popytałem. Okazało się, że mamy nie dwóch, a czworo zawodników.

Na liście brakowało skoczków w dal - Karoliny Kucharczyk z Rawicza i Jacka Kołodzieja z Ostrzeszowa. Choć Karolina Kucharczyk to rekordzistka świata, nikt w urzędzie nie wiedział o jej starcie.

- Wynikało to stąd, że o listę olimpijczyków zwróciliśmy się do stowarzyszeń sportowców niepełnosprawnych. Tymczasem tych dwoje zostało zgłoszonych do startu poza tymi stowarzyszeniami - wyjaśniał na antenie Radia Merkury Tomasz Wiktor, dyrektor departamentu sportu i turystyki urzędu marszałkowskiego.

Jak się okazało, skoczków w dal zgłosiły zwykłe kluby, które nie specjalizują się w sporcie osób niepełnosprawnych, aczkolwiek mają takie sekcje. W wypadku Jacka Kołodzieja to Orkan Ostrzeszów, natomiast w wypadku Karoliny Kucharczyk to Kadet Rawicz, klub osławiony faktem, że zaczynała w nim starty późniejsza mistrzyni świata, rekordzistka świata i aktualna wicemistrzyni olimpijska, młociarka Anita Włodarczyk.

Żaden z tych klubów nie wiedział, że może starać się u marszałka o pieniądze.

- Trochę przypominało mi to pewną historię mojego znajomego, któremu zginął w Poznaniu piesek - mówi Grzegorz Hałasik. - Uznał, że takie małe stworzonko nie mogło uciec daleko i wywiesił ogłoszenia na trzech najbliższych osiedlach. Tymczasem piesek pobiegł nieco dalej, gdzie znalazł go jakiś człowiek. On z kolei uznał, że takie małe stworzenie nie mogło uciec daleko i także powiesił ogłoszenia na najbliższych sobie osiedlach. Ogłoszenia się nie zazębiły. I musiał przechodzić przypadkiem trzeci człowiek, który przeczytał jedno, przeczytał drugie i pokojarzył fakty.

Dziennikarz był właśnie takim trzecim człowiekiem, który przeczytał oba ogłoszenia. Dzięki temu piesek, czyli pieniądze się znalazły.

Urząd marszałkowski już obiecał, że wypłaci kieszonkowe także dwojgu sportowców, których nie było na liście. Na dodatek gra idzie jeszcze o pieniądze za ewentualny medal - w wypadku sportowców niepełnosprawnych to 8 tys. zł za złoto, 6 tys. zł za srebro i 4 tys. zł za brąz. Te środki nieobecni na liście zawodnicy także dostaną, o ile sięgną po krążki. A jest to całkiem możliwe, zważywszy, iż Karolina Kucharczyk to rekordzistka świata, która skacze w dal 5,88 m.

Ceremonia otwarcia paraigrzysk olimpijskich w Londynie - w środę wieczorem.

POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUBCIE NAS, WIARA!

Czy miał(a)byś ochotę obejrzeć relacje z paraigrzysk w telewizji
Więcej o:
Kto ma rację w wymianie zadań między Włoszczowską i Szurkowskim?
Włoszczowska
Szurkowski
Ile medali zdobędzie Polska?
Londyn 2012 czy Euro 2012?
igrzyska
piłka