Sport.pl

Anita Włodarczyk - spod poznańskiego mostu na olimpijskie podium

Święty Roch to patron aptekarzy, lekarzy, ogrodników, rolników czy więźniów. Może być także patronem młociarzy, bowiem to właśnie pod mostem św. Rocha w Poznaniu wykuwają się wszystkie polskie talenty rzutu młotem. W tym talent Anity Włodarczyk.
- Jestem odporna. Nie przeszkadza mi to i nie odczuwam żadnej presji. Możecie robić wokół mnie tyle szumu, ile chcecie - mówiła Anita Włodarczyk już wtedy, gdy jako nieznana jeszcze młociarka w barwach AZS AWF Poznań startowała na mistrzostwach świata w Berlinie. Zdobyła tam złoto z rekordem świata. Zdobyła je, choć w Poznaniu musiała... trenować pod mostem i szukać młota w krzakach.

Pod mostem najlepiej

Poznańscy młociarze trenują pod mostem św. Rocha dlatego, że muszą i dlatego, że ... chcą. Na zwykłych stadionach lekkoatletycznych w Poznaniu - a nie jest ich dużo - nie ma odpowiednich rzutni. A tutaj, nad Wartą jest przestrzeń, i spokój. - Czterdzieści lat szkolę w Poznaniu młociarzy i zawsze robię to pod mostem - mówi pierwszy trener Anity Włodarczyk, Czesław Cybulski. - Nigdy nie było problemu, co najwyżej z dojazdem, bo ciężko młot zapakować do tramwaju.

Zresztą w Poznaniu wykuwa się niemal cały polski młot. Tu pracuje dziś na komisariacie polski medalista pierwszych mistrzostw świata w Helsinkach w 1983 roku Zdzisław Kwaśny (nie chce się fotografować, gdyż twierdzi, że ma za dużą nadwagę). Tu w krzakach przy ul. Pułaskiego niedaleko poznańskiej Cytadeli szukał sprzętu mistrz olimpijski i mistrz świata Szymon Ziółkowski - pod okiem poznańskiego trenera Czesława Cybulskiego, który powtarza niekiedy iż: - Od 1955 r., czyli odkąd pracuję w polskim sporcie, nic się w nim nie zmieniło.

Tenże trener Cybulski ostrzegał przechodniów na ścieżkach pod mostem św. Rocha, by nie podchodzili za blisko, gdy treningowe rzuty młotem wykonywała Anita Włodarczyk. Tu, w Poznaniu szkoli teraz dwoje nowych, młodych młociarzy - Pawła Fajdka (rodem z Zamościa) i Joannę Fiodorow (rodem z Augustowa). O tej drugiej mówi, że jest jeszcze zbyt ułożonym dzieckiem i wciąż boi się żelastwa.

Żeby znaleźć zawodniczkę trzeba dostać w pysk

To jednak tylko kilka osób. - Przejrzałem w Polsce 22 dziewczyny. Wybrałem cztery. Dwie wyrzuciłem, bo nic by z nich nie było. Zostały dwie. Dwie na całą Polskę w jednym roku - podaje przykład Czesław Cybulski. - A ile Polek, mieszkających gdzieś na wsiach, małych miasteczkach nigdy się nawet nie dowie, że są stworzone do lekkoatletyki i np. rzutu młotem - mówią trenerzy AZS Poznań. Jeden z nich specjalizujący się w pchnięciu kulą, opowiada, jak zaczepiał na ulicy każdą potężnie zbudowaną młodą kobietę. - Ile razy w mordę dostałem, zanim zdążyłem powiedzieć o co mi chodzi. Wiedziałem jednak, że dziesięć razy dostanę w pysk, a za jedenastym znajdę kulomiotkę.

Trener Cybulski dodaje: - U mnie, w spożywczym osiedlowym supersamie na poznańskich Ratajach, gdzie mieszkam, siedziała na kasie kobieta idealna do rzutów. Wysoka, potężna, jakieś 110 kg wagi. Krępowałem się, ale w końcu mówię do niej, czy by nie spróbowała. A ona na to, że już jest zamężna i dzieci ma. Gdybym pięć lat temu ją zaczepił, to chętnie. Wolałaby rzucać niż być kasjerką.

Speedrowery i rzut beczką

Anita Włodarczyk trafiła do lekkoatletyki z Rawicza ze ... speedroweru, czyli wyścigów rowerowych na nawierzchni żużlowej. - To taka tradycja rodzinna. W Rawiczu wiele osób to uprawia - mówi młociarka, która jest kibicem żużla i Unii Leszno. Skoroszyt z autografami żużlowców ma do dziś.

- Speedrowery twardy sport, na torze nikt nie odpuszcza - opowiada i dodaje, że zawsze kręciły ją dziwne sporty. - Kiedyś wygrałam konkurs rzutu beczką z piwem, i to w rywalizacji open, razem z chłopakami. Ważąca 35 kilogramów beczka poleciała na odległość nieco ponad 17 metrów.

Anita Włodarczyk opuściła Poznań w 2010 roku, gdyż jej umowa wypożyczenia z macierzystego Kadeta Rawicz do AZS AWF Poznań obowiązywała prawie pięć lat i skończyła się. Zawodniczka wróciła więc do Kadeta. Ten klub był jednak mały i biedny, a jej trener Krzysztof Kaliszewski pochodził z Warszawy, pracował w tamtejszej Skrze. - Do Poznania jeszcze jakoś mógłbym dojeżdżać. Ale kursowanie moje lub Anity z Warszawy do Rawicza i z powrotem już nie miało sensu - tłumaczy szkoleniowiec.

Przez lata spędzone w Poznaniu trenerem Włodarczyk był poznański szkoleniowiec Czesław Cybulski. Młociarka zerwała z nim współpracę tuż przed mistrzostwami świata w Berlinie. Pojechała na nie bez trenera, wygrała zawody i pobiła rekord świata. Świat zapamiętał ją nie tylko z rekordowego rzutu, ale także z tego, że ciesząc się, skakała tak niefortunnie, że skręciła nogę.

Jesienią 2009 roku Włodarczyk zdecydowała, że jej nowym trenerem będzie właśnie Kaliszewski - warszawski szkoleniowiec i działacz stołecznej Skry, który przez kilka lat pracował m.in. z tragicznie zmarłą mistrzynią olimpijską Kamilą Skolimowską. Złożyła więc dokumenty niezbędne do tego, by stać się zawodniczką Skry. Okazało się jednak, że Kadetowi Rawicz należą się pieniądze za transfer. - A Skra to niezbyt zamożny klub. Nie stać nas na płacenie - stwierdził Krzysztof Kaliszewski. Przez rok Anita Włodarczyk startowała zatem nietypowo, jako zawodniczka niezrzeszona. Potem trafiła do Skry Warszawa.

Poznań pamięta jednak Anitę Włodarczyk i jej rzutu pod mostem św. Rocha. Już po mistrzostwach świata zaproponowałem w "Gazecie", aby postawić tam tabliczkę z napisem: "Przechodniu! Tu trenowała przyszła rekordzistka świata. Pochyl więc głowę nad tym faktem, a i dlatego, że w każdej chwili gdzieś tu może lecieć młot".

Więcej o:
Kto ma rację w wymianie zadań między Włoszczowską i Szurkowskim?
Włoszczowska
Szurkowski
Ile medali zdobędzie Polska?
Londyn 2012 czy Euro 2012?
igrzyska
piłka
Komentarze (47)
Anita Włodarczyk - spod poznańskiego mostu na olimpijskie podium
Zaloguj się
  • magdalene76

    Oceniono 22 razy 20

    Ja jester ciekawa ile mlotow we Warcie utopiono :) no i gratulacje dla Anity!

  • szpak.nie

    Oceniono 16 razy 16

    za komuny jakiś tam system wyszukiwania talentów był, pamiętam, ze jak kolega w podstawówce dobrze biegał to go wuefista wysłał do jakiegoś trenera, zeby się sprawdził. Drugi sposób to było rozwieszanie plakatów w szkołach o naborze do sekcji takiej czy siakiej, do klubu, który oczywiście nie istnieje już.

  • udibidi03

    Oceniono 13 razy 11

    No więc oglądam news i premier wyszedł z propozycją zwiększenia ilości godzin wf w szkołach. Powód sukces olimpijski, kurde ale to obiecał mój obecny premier Cameron;-)

  • pawelekok

    Oceniono 44 razy 10

    Wygląda na to, że to ostatni polski medal na tej Olimpiadzie. Czy igrzyskach jak kto woli. Pomyślałem sobie, że gdyby wszyscy nasi olimpijczycy mieli takie podejście jak Majewski, Zieliński, Wlodarczyk czy nasze brązowe kajakarki, z których jedna wolała prawie zejść niż odpuścić, to medali mielibyśmy ze 30, z tego co najmniej 10 zlotych. Bo na igrzyskach wygrywa się nie tyle formą co psychiką, gdzie można pokonać nawet lepszego od siebie. No, ale jestesmy krajem katolickim i wierzącym i zbyt wielu naszych olimpijczyków uwierzyło, że ostani będą pierwszymi.

  • marcel221

    Oceniono 9 razy 7

    Kurde ... Czy wreszcie mało kompetentni dziennikarze zapamiętają, że Paweł Fajdek jest rodem z Żarowa ... nie żadnego Poznania czy Zamościa. Fakt, że ktoś się urodził w Świebodzicach (bo tam jest szpital), albo trenuje w Zamościu, nie czyni z niego rodowitego mieszkańca tych miejscowości... On całe życie mieszkał i zaczynał trenować w Żarowie UKS Zielony Dąb Żarów ..... Ile razy jeszcze będzie to trzeba prostować .. Drodzy dziennikarze prosze to zapamiętać. Paweł Fajdek jest rodem z Żarowa ... !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • maciekmackowiak

    Oceniono 7 razy 7

    O jej prawdziwym pierwszym trenerze la. Boguslawie Jusiaku z Rawicza ani slowa... troche szkoda Pani Anito ze sie o tym nie wspomina...

  • tornson

    Oceniono 12 razy 6

    Jest proste rozwiązanie - SKSy!!!
    To jest najlepszy sposób znajdowania talentów sportowych. Niestety posrane kato-kapitalistyczne państwo woli trwonić kasę na kler i ulgi podatkowe dla bogaczy, a sport się wogóle nie liczy.

  • 3alfa.alfa

    Oceniono 14 razy 6

    Szkoda że przez fanaberie Tuska i Bufetowej na stadionie za trzy miliardy nie da sie rozegrać ŻADNYCH zawodów lekkoatletycznych

  • udibidi03

    Oceniono 10 razy 6

    Odpowiedz lenina, orliki są w trakcie budowy i to jest baza. Której pysiory nie zbudowały, to trwa kilka lat i nie możemy mówićo wynikach. Teraz gminy musze zadbać o szkolenie na tych obiektach.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX