Sport.pl

Siódma rano na stadionie, czyli matematyk sędziuje w Londynie

Zarządzał nowo zbudowaną w Doha w Katarze halą do siatkówki podczas Igrzysk Azjatyckich oraz nowym stadionem podczas Mistrzostw Azji. Pracował na torze Formuły 1 w Abu Dhabi w Emiratach Arabskich i na stadionie w Poznaniu podczas Euro 2012. Podczas igrzysk olimpijskich w Londynie 28-letni Marcin Grochal, kibic Lecha Poznań, jest najmłodszym sędzią turnieju hokeja na trawie.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUBCIE NAS, WIARA!

We wtorek dostał do prowadzenia mecz Holandii z Koreą Południową, który rozpoczynał się o godz. ... 8.30, a w czwartek - mecz Argentyny z Nową Zelandią o tej samej porze!

Radosław Nawrot: O której wstaje się na mecz o 8.30 rano?

Marcin Grochal: O godz. 5.15. Zjadłem szybkie śniadanie i o 6 rano byłem w autobusie, który jeździ po obiektach olimpijskich. To taka obwodnica wokół parku, a akurat stadion hokejowy znajdował się na samym końcu. Jechałem więc 40 minut, a jeszcze musiałem przejść przeszukanie i kontrolę na bramkach. Szybko jednak poszło i miałem nawet godzinę zapasu.

Akurat na dodrzemanie?

- Nie, wykluczone. Żadnego spania. To był czas na przebranie się, wyciszenie. Pół godziny przed meczem miałem już bowiem losowanie, w tym czasie zespoły rozpoczęły już rozgrzewkę, a siedem minut przed godziną zero wyszliśmy na murawę. Hymny i gramy! Co do sekundy punktualnie.

Co do sekundy?

- Tak, bo zegar puszczany jest z automatu. Telewizje tego wymagają. One są wrażliwe na niepunktualność. Tak więc nie pytam już nawet drużyn, czy są gotowe, bo muszą być. Zegar startuje, odlicza od końca i gramy. Jeśli ktoś się zagapi, ma problem. Podczas turnieju testowego w maju zagapili się Brytyjczycy. Nie byli gotowi na czas i Niemcy strzelili im bramkę.

I nie chce Ci się spać?

- Nie, za dużo się dzieje. Adrenalina zaczyna krążyć, pełna koncentracja i startujemy. Najgorzej być sędzią rezerwowym. Podczas mojego meczu rezerwowy w trakcie hymnów ziewał przy stoliku tak, jakby chciał nas połknąć.

Ludzie przychodzą tak wcześnie?

- Przychodzą. Bilety na hokej na trawie były wyprzedane przed igrzyskami, choć na poszczególnych meczach zdarzały się wolne miejsca na widowni. Bilety sprzedaje się bowiem na dwa mecze w sesji i niektórzy przychodzili tylko na jeden. 90 procent widowni było jednak zajęte, a trybuny mieszczą 16 tys. ludzi.

A w Polsce na hokej na trawie chodzi garstka widzów...

- Nie oszukujmy się, w Polsce hokej na trawie jest grą nieznaną. Zainteresowanie wzbudził jedynie podczas dużych imprez - igrzysk w 2000 roku w Sydney, w których brali udział polscy laskarze i wstawało się w nocy, aby ich obejrzeć, a także niedawno, podczas Halowych Mistrzostw Świata na Targach.

A potrafiłbyś streścić reguły gry w hokeja w trzech zdaniach?

- Chyba nie... ale ok., spróbujmy. Po pierwsze - uderzamy w piłeczkę tylko płaską stroną kija, po drugie - gole zdobywamy tylko z półkola wyznaczonego przed bramką, po trzecie - gramy jedenastu na jedenastu. Do tego dodajmy jeszcze karne rzuty rożne...

... i już mamy więcej niż trzy zdania. Czy ta gra jest prosta?

- Myślę, że laikowi, który nie interesuje się hokejem na trawie w ogóle, mecze na poziomie igrzysk olimpijskich przypadną do gustu. I że ją zrozumie. Jest trochę przepisów, ale można się połapać.

A Ciebie kiedy wzięło?

- Kiedy byłem jeszcze dzieckiem, w 1993 roku. W Poznaniu, na Promienistej odbywał się wtedy Puchar Interkontynentalny z udziałem drużyn z całego świata. Mieszkałem niedaleko, na Łazarzu i jeździłem rowerem na Arenę. Jadę, patrzę, a tu mecz, nie pamiętam już jaki. Obejrzałem, spodobało mi się. Nie przełożyło się to od razu na zainteresowanie dyscypliną, ale kiedy hokej pojawił się w mojej podstawówce to zainteresowanie wróciło.

W Polsce, gdy powiesz "hokej", większość pomyśli o lodowisku. Hokej na trawie uchodzi za dziwadło, jak piłka nożna na lodzie.

- Tak, ale w świecie jest inaczej. Na świecie to trzeci co do popularności sport, po piłce nożnej i krykiecie.

Bo uprawiają go namiętnie w Indiach, gdzie mieszka miliard ludzi?

- Bo uprawiają go w Indiach, ale też w Pakistanie, Australii, w wielu innych krajach. I tę popularność widać, gdy wyjedzie się z Polski. U nas skojarzenie z hokejem to lód, ale na świecie - z trawą.

Np. w Holandii?

- Na przykład. Ale także widać to w angielskiej nomenklaturze. W języku angielskim mianem "hockey" określa się hokej na trawie. Ten na lodzie to już "hockey" z przedrostkiem. "Ice-hockey".

Ciekawe, co o hokeju powiedzieliby koledzy z Bułgarskiej. Jesteś wszak zagorzałym kibicem Lecha Poznań.

- Tak, mam karnet.

Korzystasz?

- Jeśli tylko jestem w Poznaniu, to tak. Od razu idę na mecz Lecha. Karnet mam jednak zawsze, niezależnie od tego, z ilu meczów zdołał skorzystać. Chcę jednak utrzymać swoje miejsce na stadionie. Tam są moi znajomi, tam lubię spędzać wolny czas.

Gdybyś zatem miał przedstawić kibicom piłkarskim, co jest pociągające w hokeju na trawie, to powiedziałbyś...

- ... że pociągające jest podejście zawodników. To w większości amatorzy, nie zarabiają, inwestują swój czas. A jednak ich wydolność, kondycję fizyczną, inteligencję boiskowo przeciwstawiłbym każdemu piłkarzowi. Ci zawodnicy grają co dwa dni na pełnych obrotach przez 70 minut. Piłkarze grają 90 minut raz na tydzień. Gdy wypadną im dwa, trzy mecze w tygodniu, podnoszą lament. A mają na dodatek pełną odnowę i o wiele lepsze warunki niż laskarze, którzy po meczach idą do pracy i zajmują się życiem zawodowym, bo to ich przyszłość. Hokej zatem dla mnie to poświęcenie dla sportu, to pełna świadomość wyboru, którego się dokonuje.

W czasie igrzysk zawodniczka Wielkiej Brytanii dostała w twarz kijem. Pękła jej szczęka. Wstawili jej w szpitalu metalową płytkę, a jednak nie wycofała się z igrzysk. Wypisała się ze szpitala i z maską na twarzy będzie grała dalej, choć znieśli ją wtedy z boiska. Będzie grała, bo kilka lat pracowała na ten olimpijski start. Piłkarz pauzowałby wiele tygodni, może i miesięcy.

A Ty dostałeś kiedyś tą twardą piłką?

- Kilka razy się zdarzyło, ale obyło się bez kontuzji. Laskarze zresztą też rzadko obrywają piłką. Potrafią się uchylić, poza tym to twardziele. Przykładają lód i grają dalej. No i mają ochraniacze, a przy krótkich rogach zakładają maski. Bo wtedy faktycznie ryzykują zdrowiem.

Kolory żółty i czerwony kojarzą się z ostrzeżeniem, więc pasują do sędziowskich kartek, ale w hokeju na trawie mamy też kartkę zieloną.

- Tak, to ewenement. Tu w Londynie rozmawiałem o tym ze znanym Polakom sedzią Howardem Webbem i strasznie się śmiał z zielonych kartek. Zielone też oznacza ostrzeżenie, ale od niedawna to nie tylko pogrożenie paluszkiem, ale i dwie minuty kary poza boiskiem dla zawodnika. Na dodatek puszczamy czas zaraz po orzeczeniu kary, co powoduje że zawodnik nie dyskutuje, tylko od razu zbiega.

Zielone kartki pewnie nie wystarczały do zaprowadzenia pokoju między Indiami a Pakistanem, czego udało Ci się dokonać?

- Ach, to historia, którą rozdmuchały tabloidy. Sędziowałem mecz Młodzieżowych Mistrzostw Azji w 2008 r. Ja i facet z Omanu, ale on nie radził sobie z zachowaniem graczy. Nie miał kontroli i nie panował nad wydarzeniami "off the ball", czyli tymi poza piłką. A Indie kontra Pakistan to prestiżowych mecz dwóch nie przepadających za sobą nacji. To dla nich coś więcej niż sport. Około 30. minuty Hindusi i Pakistańczycy zaczęli się okładać, więc wkroczyłem. Ktoś zrobił zdjęcia, na których wyglądało to dramatycznie i gazety napisały, że znalazłem się w środku wojny religijnej i zaprowadziłem pokój. Sporo w tym przesady. Robiłem tylko to co do mnie należy.

A coś Ty robił w Katarze i Emiratach Arabskich?!

- (śmiech) Pracowałem. Podczas sędziowania meczów międzynarodowych poznałem wiele osób i w 2006 roku podczas obserwacji mistrzostw świata w hokeju w Mönchengladbach dowiedziałem się, że ci znajomi szukają ludzi do pracy przy Igrzyskach Azjatyckich. Miałem luźniejszy rok na studiach, więc się zgłosiłem. Zarządzałem halą do siatkówki w Doha w Katarze, a w 2010 roku - także stadionem w Katarzem podczas Mistrzostw Azji, co okazało się kapitalnym doświadczeniem podczas mojej niedawnej pracy przy Euro 2012, już w moim rodzinnym Poznaniu. Wcześniej pracowałem też przy Formule 1 na torze w Abu Dhabi, i tam też znów wybieram się we wrześniu..

Światowy z Ciebie człowiek.

- Przynajmniej coś się dzieje. To jednak praca kontraktowa, nie stała. Zatem na tyle mam ofert i pracy, na ile jestem dobry i sprawdzam się w tym co robię.

A jakie studia skończyłeś?

- Matematykę na Politechnice Poznańskiej.

I to pomaga podczas Igrzysk Azjatyckich, Formuły 1 i sędziowania hokeja na trawie?

- Logiczne myślenie i analityczne podejście do problemów pomaga zawsze, i w pracy i na boisku.

Więcej o:
Kto ma rację w wymianie zadań między Włoszczowską i Szurkowskim?
Włoszczowska
Szurkowski
Ile medali zdobędzie Polska?
Londyn 2012 czy Euro 2012?
igrzyska
piłka