Trener kadry o Anecie Koniecznej: A co byście zrobili na moim miejscu?

- W trójkę pozostałych mocno uderzyła burza medialna związana z chorobą Anety. Największy żal był o to, że Aneta powiedziała publicznie w telewizji: "Tak, miałam raka, miałam zabieg i jest już po wszystkim", choć umówiliśmy się, że nie wspominamy o chorobie w rozmowach z mediami - mówi trener polskich kajakarek Tomasz Kryk po nieudanym starcie czwórki i usunięciu z osady K2 Anety Koniecznej.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUBCIE NAS, WIARA!

Kajakowa dwójka kobiet walczy w czwartek o medal igrzysk w Londynie. Nie ma jednak w jej składzie Anety Koniecznej z Warty Poznań, która pływała w niej z Beatą Mikołajczyk przez wiele lat i zdobywała medale. Wypadła z dwójki, po tym jak musiała poddać się zabiegowi związanemu z jej chorobą nowotworową .

Zdaniem Marka Łbika, prezesa Warty Poznań, a ćwierć wieku temu medalisty olimpijskiego w kajakarstwie, to zwykła zdrada. - Nie wiem jak można było tak zostawić Anetę?! - grzmiał .

Trener kajakarek Tomasz Kryk tłumaczy na łamach sport.pl : - W trójkę pozostałych mocno uderzyła burza medialna związana z chorobą Anety. Największy żal był o to, że Aneta powiedziała publicznie w telewizji: "Tak, miałam raka, miałam zabieg i jest już po wszystkim", choć umówiliśmy się, że nie wspominamy o chorobie w rozmowach z mediami. Dziewczyny kleiły głupa, że nic się nie dzieje, mimo, że byliśmy atakowani w kraju i za granicą. Nikt nie chciał nic mówić, bo temat był trudny, osobisty i dotyczący zdrowia. Nam jej choroba nie przeszkadzała, tylko to, że anonsując się na zgrupowanie reprezentacji kobiet przyjeżdżają media i ustawiają się przed jedną osobą, poruszają tylko temat prywatny, nic o jedynce, czy dwójce. Do Łężeczek i do Płowdiw przyjeżdżały telewizje i nie chciały rozmawiać o kajakach, tylko o Anecie. Nie mówię, że to była przyczyna czwartego miejsca, bo osada pływała szybko na ostatnim zgrupowaniu. Proszę się zastanowić - ciągnie trener Kryk. - Ma pan zawodniczkę z rakiem złośliwym. Wziął by pan odpowiedzialność wstawienia jej do osady? Lekarze mieli wątpliwości, skoro dali jej zdolność tylko do końca igrzysk. I tak mieliśmy dylematy, ja, Beata, Karolina, która była przestawiana jak pionek i nie wiedziała, czy popłynie w tej dwójce, czy nie, czy Aneta wróci, czy nie, czy lekarze wydadzą zgodę, czy nie. Byliśmy zawieszeni w próżni. Aneta jest ikoną polskich kajaków, tego nikt jej nie odbierze. Ale w całym czteroleciu olimpijskim, trenowaliśmy razem przez ostatnie cztery miesiące. To za mało na budowanie osad. Gdybyśmy mieli więcej czasu, możliwości byłoby więcej. Nie da się osady budować treningami indywidualnymi. Potem konsekwencje spadają na trenera kadry. Na zgrupowaniu w Płowdiw ona była ze swoim trenerem do ubiegłego czwartku i nasze relacje ograniczały się do wspólnego wsiadania do osady K4, ja na motorówkę. Taki wariant przyjęliśmy w związku z jej chorobą i problemu i po to, aby jej psychika lepiej funkcjonowała. Aneta będzie miała wkrótce kolejne badania. Ona bardzo chciała, miała osobiste przesłanki, były przypadki powrotów. Zajęliśmy czwarte miejsce, a zajmujemy się Anetą.

Aneta Konieczna, podobnie jak kanadyjkarze Marcin Grzybowski i Tomasz Kaczor, popłynie dziś na koniec igrzysk w finale B swojej konkurencji (w jej wypadku - jedynki).

Kto ma rację w wymianie zadań między Włoszczowską i Szurkowskim?
Włoszczowska
Szurkowski
Ile medali zdobędzie Polska?
Londyn 2012 czy Euro 2012?
igrzyska
piłka