Londyn 2012. Izabela Dylewska: Aneta motorem, Marta sercem, niestabilność umysłowa federacji kajakowej

- Dziewczyny muszą płynąć w takim rytmie, jakby w łódce były nie cztery osoby, a jedna. Chciałabym, by kajaki wreszcie miały złoty medal, bo zawsze ktoś był od nas szybszy - mówi Izabela Dylewska-Światowiak, brązowa medalistka igrzysk w Seulu i Barcelonie, pięciokrotna wicemistrzyni świata. Aneta Konieczna, Marta Walczykiewicz, Karolina Naja i Beata Mikołajczyk popłyną w finale K4 500 m w środę o godz. 11.44.
Polska żeńska czwórka na 500 metrów zdobyła brązowy medal mistrzostw świata w Poznaniu w 2010 roku, ale od tamtego czasu skład osady zmienił się w połowie. Pozostały w niej Aneta Konieczna (wtedy Posnania, teraz Warta Poznań) i Karolina Naja (AZS AWF Gorzów), a Sandrę Pawełczak i Magdalenę Krukowską zastąpiły Beata Mikołajczyk (Kopernik Bydgoszcz) i Marta Walczykiewicz (KTW Kalisz). W tym składzie Polki awansowały do finału igrzysk olimpijskich w Londynie z najlepszym wynikiem w historii 1:30.338. Zmierzą się w nim z osadami z Wielkiej Brytanii, Białorusi, Portugalii, Niemiec, Węgier, Rosji i Francji.

Bartosz Nosal: Czy zwycięstwo polskiej osady w półfinale z najlepszym czasem na świecie oznacza, że medal, nawet złoty, jest blisko?

Izabela Dylewska: - Dziewczyny pokazały duży potencjał. Musimy jednak mieć świadomość, że każdy wyścig jest inny: liczy się dyspozycja dnia, rywalki mogą mieć inne nastawienie, na torze może nierówno wiać wiatr. Pamiętajmy, że w zeszłym roku polska osada też miała te duże możliwości i duży potencjał, a jednak nie zakwalifikowała się bezpośrednio na igrzyska [Polki startują w Londynie dzięki ''dzikiej karcie'' - przyp. red.]. Poziom światowej czołówki jest bardzo wyrównany i każda z ośmiu osad w finale może wygrać. Polki muszą mierzyć wysoko: gdy walczy się o złoto, czasem wystarcza to tylko do brązu. Jako kibice trzymajmy kciuki za medal.

Aneta to motor napędowy tej czwórki. Szkoda, że los wyeliminował ją ze startu w dwójce, gdzie już zdobywała medale [została wycofana z tej osady po tym, jak okazało się, że musi walczyć z nowotworem - przyp. red.]. Marta ma wielkie serce do sportu, do walki. Jest w stanie wiosłować tak, by poprowadzić koleżanki do podium.

Polki wystartują z szóstego toru. To minimalizuje wpływ wiatru?

- Jeśli wiatr będzie wiał w plecy, warunki będą równe dla wszystkich. Jeśli tylko z jednej strony, tory zewnętrzne po drugiej stronie będą miały łatwiej. Środkowe tory są najlepsze dlatego, że ma się na oku najgroźniejszych rywali.

Trener Tomasz Kryk zdecydował, że osada słabo popłynie w pierwszym biegu eliminacyjnym, by zachować siły na półfinał. Polki były więc najpierw ostatnie, a potem - pierwsze.

- By wygrać, stosuje się różne taktyki. Która jest najlepsza, okazuje się na końcu. Przede wszystkim jednak to Międzynarodowa Federacja Kajakowa stosuje dziwne zasady. Skoro są biegi, po których żadna osada nie odpada, to zahacza o czyjąś niestabilność umysłową! Odbywają się wyścigi dla wyścigów, w których nie ma walki i herozimu, nie ma po co się ścigać, a kibice nie mają po co tego oglądać. Trenerzy muszą myśleć o całych zawodach. Jedne osady płyną w takich sytuacjach treningowo, na 80-90 procent możliwości, dla innych są to wręcz przebieżki, inne ćwiczą tylko start i finisz. Pewnie zawodniczka, która płynie tylko w jednej osadzie, będzie chciała w każdym biegu wystartować mocno, bo nie ma się po co oszczędzać. Ale dziewczyny z naszej czwórki są też w dwójce [Beata Mikołajczyk i Karolina Naja] i jedynkach [Aneta Konieczna i Marta Walczykiewicz].

Czy to, że w czwórce płyną razem dziewczyny z jednej dwójki, może być dużym atutem osady?

- Może, ale nie musi. Nie jest powiedziane, że cztery osoby z jedynek popłyną gorzej od dwóch dwójek. Rytm musi być taki, jakby to płynęła jedna osoba, a nie cztery. Można się lubić poza torem, ale przede wszystkim trzeba się zgrać pod stroną fizyczną. Czasem dwie wielkie indywidualności, zamiast płynąć w rytmie, będą - jak mówimy w żargonie - ''rozrywać łódkę''. W swojej karierze miałam sytuację, że z dziewczyną teoretycznie słabszą pływałam szybciej niż z lepszą.

Polacy w kajakarstwie zdobyli w sumie 17 medali olimpijskich, ale żadnego złotego. W Londynie się w końcu uda?

- Trzymam kciuki za wszystkie osady, za czwórkę, za Piotra Siemionowskiego, za Martę Walczykiewicz, która jest pod presją po wytypowaniu złota przez Amerykanów [chodzi o USA Today]. Chciałabym, by nasze kajaki wreszcie miały ten złoty medal. Zawsze ktoś był szybszy. Mnie w Barcelonie zabrakło 0,2 sekundy, czyli parę centymetrów.

Kto ma rację w wymianie zadań między Włoszczowską i Szurkowskim?
Włoszczowska
Szurkowski
Ile medali zdobędzie Polska?
Londyn 2012 czy Euro 2012?
igrzyska
piłka