Andżelika Kerber: Będą grała dla Niemiec i to się nie zmieni, ale moje serce bije dla Polski

- Moja kariera nie była łatwa, ale mam 28 lat i osiągnęłam to, o czym marzyłam. Cieszę się, że jestem tu, gdzie jestem teraz, a nie w wieku 18 lat. Dopiero teraz do tego dojrzałam - mówi Andżelika Kerber na spotkaniu z dziennikarzami w Puszczykowie. Zaledwie kilka dni po wygraniu US Open i po raz pierwszy jako najlepsza tenisistka na świecie.
Andżelika Kerber przyleciała do Poznania we wtorek. Po drodze była jeszcze w Monachium, gdzie przez cztery godziny odpowiadała na pytania tłumów dziennikarzy. Mimo to znalazła czas, by spotkać się z przedstawicielami polskich mediów i mieszkańców Puszczykowa. W swoim ośrodku Angie pojawiła się uśmiechnięta, w kwiecistej sukni. - Po dwumiesięcznych wojażach zawitała do nas Andżelika Kerber, która zdobyła tenisowe Himalaje, a przecież jeszcze nie skończyła sezonu - powitał ją Henryk Gawlak, dyrektor akademii Angie.

- Szczerze mówiąc, to chyba jeszcze do mnie nie dotarło to, co się wydarzyło w ostatnich dniach. Dopiero w trakcie ośmiogodzinnego lotu miałam trochę czasu na to, by się nad tym wszystkim zastanowić. Już po wygranym półfinale było wiadomo, ze będę numerem jeden, ale musiałam zostawić emocje na bok, bo przecież turniej się nie skończył. Trzeba było jeszcze rozegrać finał, a presja na mnie była ogromna - mówi Andżelika Kerber. - Być rakietą numer jeden na świecie to było moje marzenie, odkąd jako mała dziewczyna zaczęłam grać w tenisa. Teraz to marzenie się właśnie dla mnie spełniło. Jest jeszcze parę turniejów wielkoszlemowych, których nie wygrałam, więc parę celów jeszcze mam. Ten najbliższy to utrzymać się jak najdłużej na pierwszym miejscu w rankingu.

Sama przyznaje, że ciężko będzie przebić osiągnięcie Sereny Williams, która była numerem jeden w rankingu WTA przez ponad 180 tygodni. - Nie mam takiego celu, by być na szczycie przez dwa czy pięć lat. Najważniejsze, żebym pozostała sobą, nadal trenowała tak ciężko, jak trenuję i być najlepszą na świecie - mówi tenisistka. - Myślę, że obrona numeru jeden nie będzie trudniejsza niż wskoczenie na pierwszą pozycję. Była na mnie tak wielka presja, że teraz mogę trochę ochłonąć. Wiem, że będę dawała z siebie wszystko, bo celem jest zostać na górze. Nie będzie łatwo, ale takie mam wyzwanie. Każdy chyba marzy o takim.

Jak mów Andżelika Kerber, tegoroczne sukcesy to zasługa całego jej zespołu i trenerów. - Najważniejsza była jednak zmiana pod względem mentalnym. Tu poczyniłam największe postępy w ostatnich miesiącach. Jeszcze niedawno nie wygrałabym takiego meczu, jak finał US Open, gdy przegrywałam 1:3 w decydującym secie - mówi.

Trofeum za wygranie turnieju w Nowym Jorku nie przywiozła jeszcze do Polski. - Powiedzieli mi, że potrwa to jeszcze ze dwa-trzy miesiące zanim dostanę puchar, bo muszą go jeszcze wygrawerować - tłumaczy.

Andżelika Kerber przyznaje też, że nie spodziewała się tak wielkiej popularności. W mediach społecznościowych odebrała mnóstwo gratulacji, nie tylko od tenisistów, ale także od przedstawicieli innych dyscyplin, m.in. od koszykarza Dirk Nowiztkiego czy piłkarzy Lukasa Podolskiego czy Bastiana Schweinsteigera. - Znam niektórych sportowców, ale nie wszystkich, od których dostałam gratulacje. Jestem dumna, gdy czytam te wszystkie słowa, bo dopiero teraz widzę, ile osób na całym świecie ogląda ten sport i widać, że mnie znają - przyznaje. - Zmieniło się dużo, ludzie na lotniskach mnie rozpoznają, nawet w Nowym Jorku na ulicy więcej osób mnie rozpoznaje. Ale nie czuję się z tym źle, bo wiem, że zawsze mam czas dla siebie i na to by być tym, kim byłam wcześniej. Ja jako ja się nie zmienię.

Tenisistka po raz kolejny wyjaśnia też skomplikowaną sytuację związaną z jej grą dla Niemiec. - Może szkoda, że nie gram dla Polski, ale w Niemczech się wychowałam, tam chodziłam do szkoły i spędziłam całe życie. Do Puszczykowa przyjeżdżałam na wakacje i teraz tu mieszkam. Całe życie gram dla Niemiec i to się nie zmieni, ale moje serce jest w Polsce, mam tu rodzinę i akademię, którą reprezentuję - mówi. - Puszczykowo jest dla mnie ważne, bo mam tu spokój, mogę odpocząć tu od zgiełku wszystkich turniejów. Przed sezonem trenowałam tu przez pięć tygodni. Mam tu rodzinę, do której zawsze mogę przyjechać i odpocząć. Chętnie tu bywam między turniejami. Cieszę się, że reprezentuję Puszczykowo na całym świecie i dzięki mnie jest ono znane na całym świecie. - dodaje i przyznaje, że w przyszłości będzie chciała tu bywać częściej. - Będę chciała podzielić się moim sukcesem. Zawsze chętnie gram z dziećmi, które trenują w mojej akademii. W przyszłości będę chciała to robić częściej.

Zdjęcie Colo Strój piłkarski Change Zdjęcie Colo Strój piłkarski Club Zdjęcie Colo Strój piłkarski Earth
Colo Strój piłkarski Change Colo Strój piłkarski Club Colo Strój piłkarski Earth
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info