Sport.pl

Poznań Open. Mołdawianin Radu Albot wreszcie wygrał turniej w Poznaniu!

Mołdawianin Radu Albot pokonał kwalifikanta Clementa Geensa z Belgii 6:2, 6:4 i pierwszy raz w karierze wygrał tenisowy challenger Poznań Open.
Takie historie zdarzają się niezwykle rzadko. 20-letni Belg Clement Geens przyjechał do Poznania z celem: przebrnąć kwalifikacje. Tymczasem przeżył najpiękniejszy turniej w dotychczasowej karierze. Sklasyfikowany na 344. miejscu w światowym rankingu tenisista nie dość, że przedarł się przez kwalifikacje do turnieju głównego, to jeszcze dotarł do wielkiego finału! - Takie sytuacje zdarzają się niezwykle rzadko. Tenisiści, którzy przechodzą kwalifikacje z reguły są w stanie wygrać jeden lub dwa mecze w turnieju głównym - niedowierzał w wyczyn Belga najsłynniejszy polski tenisista w historii, Wojciech Fibak.

W finale rywalem debiutanta z Belgii był najwyżej rozstawiony w turnieju Radu Albot. 26-letni Mołdawianin, który plasuje się w pierwszej setce światowego rankingu, przed rokiem też był w finale poznańskiego turnieju, ale przegrał. Tym razem faworytem był Albot, piszący niesamowitą historię Belg zdołał przez tydzień skraść serca poznańskich kibiców.

Mecz rozpoczął się zgodnie z oczekiwaniami. Już w pierwszym gemie Albot przełamał serwis młodziutkiego rywala. Kto wtedy spodziewał się szybkiego i efektownego zwycięstwa, ten się rozczarował. 20-latek z Brukseli wygrał dwa kolejne gemy i spotkanie mocno się wyrównało. W drugim gemie obaj tenisiści stoczyli mordercze wymiany, aż czterokrotnie doprowadzając do równowagi. I tak wyglądało niemal całe spotkanie. Belg nie mający może wielu atutów, za to z pewnością wiele entuzjazmu, znakomicie się bronił. Rozrzucał rywala po całym korcie i zmuszał do błędów.

W pierwszym secie Albot nie był jeszcze tak zmęczony, dlatego wygrał 6:2. W drugiej partii Belg zachęcany oklaskami publiczności poczyniał sobie jeszcze lepiej. Do połowy seta obaj finaliści wygrywali swoje podania, aczkolwiek po długich i wyczerpujących wymianach. Pierwszego i jedynego w całym meczu gema do zera Albot wygrał doprowadzając do stanu 3:3. Mołdawianin podkręcił tempo. Belg nie kalkulował, walczył o każdą piłkę. I nie wytrzymał tempa. Albot wygrał dwa kolejne gemy.

Pierwszą piłkę meczową faworyt turnieju miał przy stanie 5:3 w drugim secie. Nie wykorzystał jej. Clement Geens ku uciesze poznańskich kibiców posłał taki skrót, że Mołdawianin - biegnąc ile sił w nogach - nie był już w stanie przebić piłki na drugą stronę kortu. Belg wygrał tego gema, a kibice w Lasku Golęcińskim mieli nadzieje na trzeciego seta. Kolejnego meczbola przy stanie 5:4 i swoim podaniu Albot już jednak nie zmarnował. Finał zakończył efektownie asem serwisowym.

Mimo, że wygrał w dwóch setach, a całe spotkanie trwało nieco ponad półtorej godziny, Mołdawianin nie krył zmęczenia. - Zwycięstwo nie przyszło łatwo, głównie dlatego, że rywal postawił bardzo ciężkie warunki fizyczne. Nabiegałem się dzisiaj naprawdę sporo - przyznał. - Gratuluję mu jednak, bo dokonał w tym turnieju czegoś niesamowitego. Życzę mu, żeby kontynuował tę świetną passę. A ja cieszę się, że w końcu wygrałem, bo to nie jest mój pierwszy raz w Poznaniu. Mam nadzieję, że jeszcze tu wrócę - dodał Mołdawianin, który z Poznania jedzie do Szwajcarii na prestiżowy turniej ATP w Gstaad.

20-letni Belg jeszcze po zakończeniu turnieju nie mógł uwierzyć, że zagrał w finale. - To mój największy sukces w karierze. Przecież ja do tej pory wygrałem tylko jeden mecz w turnieju takiej rangi! - cieszył się Geens.

Więcej o: