Poznań Open. Kamil Majchrzak odpadł w pierwszej rundzie turnieju, choć grał wyśmienicie

Publiczność na kortach na Golęcinie przecierała oczy. Pierwszy z Polaków Kamil Majchrzak grał bowiem wręcz wyśmienicie. Do czasu
Młody, 20-letni Kamil Majchrzak z Piotrkowa Trybunalskiego to talent nie lada. Nikt nie ma co do tego wątpliwości. - Nasza przyszłość - mówi Wojciech Fibak, najlepszy polski tenisista w dziejach, który oglądał jego poniedziałkowy mecz. Pierwszy mecz z udziałem Polaka na turnieju Poznań Open na kortach golęcińskich.

Ten chłopak nie tak dawno został młodzieżowym mistrzem Polski, a przecież w 2014 roku wywalczył złoto Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich w Nankinie. Dawno nie mieliśmy tenisisty tak dobrze zapowiadającego się.

I dawno nie mieliśmy tak dobrze zapowiadającego się początku meczu w jego wykonaniu. Kamil Majchrzak wyszedł na Czecha Marka Michalickę z bardzo dobra taktyką gry z kontry. Był niemal nieomylny, kontrolował mecz i dobiegał do każdej piłki rywala, czy dłuższej, czy krótszej. Wyglądało to wyśmienicie, publiczność biła brawo, a Polak prowadził już 5:2. I wtedy uderzył grom.

Mecz się zupełnie załamał. Od stanu 5:2 Polak przegrał... dziesięć kolejnych gemów. Niebywałe!

Oznaczało to porażkę w tym niemal wygranym już secie 5:7 i do tego gładkie 0:6 w secie drugim.

Dopóki Kamil Majchrzak czekał na to, co zagra Czech, by mu odpowiedzieć, spisywał się świetnie. - A potem on zaczął czekać na to, co zrobię ja. A ja robiłem błędy - powiedział.

Porażka była dotkliwa. Tym dotkliwsza, że kontrast między koncertową grą Polaka z początku meczu, do stanu 5:2 a jego zakończeniem był trudny do uwierzenia.

Do gorszej taktyki doszły też nerwy, pośpiech i ogarniająca Polaka chęć, by jak najszybciej, najlepiej już w tej najbliższej piłce wszystko zmienić na powrót na swoją korzyść. Pośpiech był złym doradca, a nieudane zagrania psuły morale młodego tenisisty.

- Kamil, no zacznij grać! - rozmawiał sam ze sobą. Krzyczał na siebie, sam sobie udzielał ostrych reprymend na korcie. Nie był jednak w stanie odwrócić złej tendencji. Zabrakło mu do tego doświadczenia i żelaznych nerwów.

Pierwszy z Polaków, notowany na 309. miejscu ATP, odpadł z turnieju. Zostało jeszcze trzech. Wszystkich zobaczymy we wtorek - najbardziej obfitującym w mecze dniu turnieju, Na czterech kortach przewidzianych jest aż 18 meczów singlowych i deblowych. A wstęp jest wolny, zatem jeśli ktoś przyjdzie na korty na Golęcinie o godz. 11, naogląda się do wieczora tenisa za wszystkie czasy.

Hubert Hurkacz gra z Serbem Pedją Krstinem o godz. 15.30 (lub później), Marcin Gawron zmierzy się z Hiszpanem Oriolem Rocą Batallą nie wcześniej niż o godz. 18, natomiast Michał Dembek zagra z Radu Albotem z Mołdawii (nr 1 imprezy) w wieczornym meczu przy świat łach o godz. 20.30.