Czerwiec 1956 w basenie, czyli zapowiada się niezwykły mecz w Poznaniu

W 1956 roku uczestnicy powstania węgierskiego wznosili okrzyki ?Poznań, Poznań!?, a ich piłkarze wodni toczyli mecz z ZSRR, po którym basen zabarwił się krwią. W 60. rocznicę tych zdarzeń na mecz z Waterpolo Poznań przyjedzie Honved Budapeszt
To będzie jedno z najbardziej niecodziennych wydarzeń podczas obchodów 60. rocznicy poznańskiego Czerwca '56. Do Poznania przyjedzie drużyna piłkarzy wodnych (waterpolistów) Honvedu Budapeszt, by meczem z poznaniakami uczcić wydarzenia sprzed 60 lat, które łączą Polskę i Węgry, Poznań i Budapeszt.

- Takiego meczu waterpolo jeszcze w Polsce nie było. To tak, jakby do Lecha Poznań przyjechali piłkarze Bayernu Monachium. Osiągnięcia Honvedu oraz jego poszczególnych graczy są po prostu imponujące. Zawodnicy z Budapesztu to nie tylko kilkukrotni mistrzowie Węgier, ale także reprezentanci kadry narodowej Węgier i m.in. zdobywcy złotych medali na Igrzyskach Olimpijskich w Sydney, Atenach czy Pekinie - mówi Tomasz Różycki, prezes i kapitan Waterpolo Poznań.

Nie tylko sportowy wymiar tego meczu będzie jednak istotny, bo w kwestii sportu to jedynie sparing, który odbędzie się na Termach Maltańskich. Wydźwięk meczu, do którego dojdzie 25 czerwca, sięga jednak głęboko w historię krwawych wydarzeń 1956 roku w Poznaniu i Budapeszcie. A piłka wodna była z nimi wtedy ściśle związana.

Kiedy bowiem 23 października 1956 roku na Węgrzech wybuchł bunt przeciwko zwierzchnictwu Związku Radzieckiego i Armii Czerwonej nad krajem, uczestnicy powstania skandowali hasła "Poznań! Poznań!" z poparciem dla żądań poznańskich robotników. Bunt w Budapeszcie rozpoczął się właśnie od manifestacji właśnie związanej z Poznaniem. Węgrzy nieśli hasła poparcia dla Polaków, a także postulaty bardziej radykalne - wolności słowa i przekonań, wolności prasy i zniesienia cenzury, przeprowadzenia w pełni wolnych wyborów i uniezależnienia się od ZSRR, z wystąpieniem z Układu Warszawskiego włącznie. Armia radziecka tak tego nie zostawiła. Doszło do walk i przelewu krwi.

W 1956 roku igrzyska olimpijskie zaplanowano w Melbourne w dalekiej Australii. Ponieważ w lipcu czy sierpniu na tej półkuli jest zima, imprezę przesunięto na koniec roku i igrzyska startowały dopiero 22 listopada. Tak się złożyło, że było to zatem po wybuchu walk na Węgrzech.

Węgierscy waterpoliści o nich początkowo nie wiedzieli. Skoszarowani na zgrupowaniu, nie dostali żadnych informacji. Jeden z ich zawodników, Ervin Zador wymknął się jednak do Budapesztu. Po powrocie opowiedział kolegom, że miasto zostało opanowane, a Rosjanie się wycofali. To dlatego węgierscy zawodnicy pojechali do Melbourne z przekonaniem, że ich kraj jest uwolniony i reprezentować będą wreszcie wolną ojczyznę. W Australii na maszt wciągnięta została flaga węgierska bez komunistycznych emblematów, które powstańcy wycinali ostentacyjnie ze środka.

Już w czasie igrzysk doszło jednak do szturmu Armii Czerwonej na Budapeszt. Waterpoliści w Melbourne dowiadywali się przerażających przekazów - że zginęło wielu ludzi, plotki mówiły nawet o śmierci słynnego piłkarza Ferenca Puskasa (okazało się to nieprawdą; Puskas przeżył i wyemigrował do Hiszpanii).

Kiedy 4 grudnia 1956 roku ruszyła radziecka operacja "Wicher", polegająca na krwawym stłumieniu powstania na Węgrzech, piłkarze wodni tego kraju byli po wygranych 6:1 z Wielką Brytanią, 6:2 z USA, 4:0 z Włochami. Dodali do tego równie wysokie zwycięstwo nad zespołem niemieckim i 6 grudnia zmierzyli się w kluczowym (choć wbrew temu, co się uważa, bynajmniej nie finałowy; Węgrzy grali jeszcze z Jugosławią i ostatecznie zostali mistrzami olimpijskimi) meczu z ZSRR.

Ten pojedynek (Węgrzy wygrali go 4:0) przeszedł do historii jako krwawy mecz, po którym woda zabarwiła się na szkarłatno. Była to krew z rozbitego łuku brwiowego Ervina Zadora, którego Rosjanin Walentin Prokopow uderzył pięścią przy prawym oku. Ekipa radziecka twierdziła, że była prowokowana przez Węgrów, że ci od początku nastawieni byli na walkę wręcz, a nie grę i że przed tym uderzeniem Prokopowa węgierski zawodnik (tenże Zador) uderzył z kolei Piotra Mszewenieradzego. Węgrzy natomiast utrzymywali, że rosyjscy waterpoliści nazywali ich "faszystami" i mieli jakoby powiedzieć, "zrobimy z wami to, co w Budapeszcie". Zespół radziecki temu zaprzeczał.

Kiedy Ervin Zador wyszedł zakrwawiony z basenu, doszło do zamieszek. Węgierscy kibice byli gotowi wskoczyć do basenu, by rozprawić się z drużyną radziecką, Mecz przerwano, a zdjęcia krwawiącego sportowca trafiły do gazet. Odtąd mecz piłki wodnej stał się symbolem nie tylko tych igrzysk, ale całego powstania z 1956 roku.

Właśnie z tego powodu mecz piłki wodnej uczci rocznicę Czerwca '56 w Poznaniu, a na Termach Maltańskich stawi się Honved Budapeszt - potęga w tym sporcie. W 2004 roku zespół ten wygrał Euroligę i zdobył Superpuchar Europy. W barwach Honvedu występują m.in. trzykrotny złoty medalista olimpijski Gergely Kiss oraz dwukrotny mistrz olimpijski Barnabas Steinmetz. Nie wystąpią oni jednak w Poznaniu, gdyż czołowi węgierscy waterpoliści są na zgrupowaniu kadry narodowej przed igrzyskami w Rio. - To jednak najwyżej notowana szkoła piłki wodnej. Przyjadą chłopcy, którzy stanowią przyszłość tego sportu na Węgrzech - mówi Tomasz Różycki.

Mecz odbędzie się w sobotę 25 czerwca o godz. 12, a wcześniej oba zespoły złożą kwiaty pod pomnikiem Czerwca '56.

Więcej o: