Zima nie musi być bez piłki nożnej. Z Poznania można się łatwo dostać na mecze najlepszych lig Europy

Lech Poznań rozegra w Gliwicach ostatni mecz w tym roku. Później nastąpi dwumiesięczna przerwa. Kibice, którzy nie chcą rozstawać się z futbolem na dłużej, bez większego problemu mogą wybrać się z Poznania na mecz jednej z czołowych lig europejskich. To łatwiejsze niż się zdaje. Oto krótki poradnik
Pierwszy mecz ekstraklasy w 2016 roku zostanie rozegrany dopiero 12 lutego. Czeka nas zatem długa przerwa w polskich rozgrywkach. To nie oznacza jednak, że kibice, którzy lubią bywać na stadionie, będą musieli długo czekać na najbliższy mecz. W związku z mistrzostwami Europy zimowa przerwa w wielu europejskich ligach będzie bardzo krótka. W Anglii tradycyjnie nie planuje się jej w ogóle. I to właśnie Wyspy Brytyjskie wydają się być najbardziej atrakcyjnym kierunkiem dla potencjalnych piłkarskich podróżników.

Z Poznania najłatwiej dotrzeć do Londynu. Do stolicy Anglii z Ławicy lata kilka samolotów dziennie. W samym Londynie mamy aż pięć klubów, które występują w Premier League. Ponadto kilkanaście minut jazdy od stolicy Anglii znajduje się siedziba Watford United. Drużyna z tego miasta również gra w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Rano wylatujemy, wieczorem wracamy

Cały wyjazd można zorganizować tak, że wcześnie rano wylecimy z Poznania, a jeszcze tego samego dnia wrócimy do domu. Najbardziej atrakcyjne połączenia dla piłkarskich kibiców są w niedzielę. Firma Wizzair oferuje wylot do Londynu o godzinie 6.15. W powietrzu spędzimy około dwóch godzin, ale w związku ze zmianą czasu (w Anglii cofamy zegarek o godzinę) lądujemy w Luton już o 7.20. Po odprawie na lotnisku oraz podróży do centrum, w Londynie będziemy około 9. W Premier League niedzielne spotkania rozgrywane są zazwyczaj o godzinie 13.30 oraz 16. Dla nas nie ma to większego znaczenia, ponieważ ostatni lot powrotny do Poznania odbywa się dopiero o 21.35. Zdążymy zatem wrócić na lotnisko obojętnie, czy mecz rozpocznie się wcześniej czy później.

Należy pamiętać, że nie wszystkie kluby w Premier League prowadzą wolną sprzedaż biletów. Jeżeli nie mamy tzw. członkostwa, to nie kupimy biletów na domowe mecze Arsenalu oraz Crystal Palace. Pozostałe londyńskie kluby, które występują w najwyższej klasie rozgrywkowej, najpierw umożliwiają nabycie wejściówek kibicom z grupy tzw. membership (członkostwo płatne kilkadziesiąt funtów za sezon), a następnie jeżeli nie wszystkie bilety zostaną przez nich wykupione, to trafiają one do ogólnej sprzedaży. Jeżeli będziemy pilnować terminów sprzedaży, które podane są na stronach internetowych i spróbujemy kupić bilet w pierwszym dniu, gdy są one dostępne dla wszystkich, to nie powinniśmy mieć większego problemu, aby nabyć wejściówkę na mecz West Hamu, Tottenhamu, a nawet Chelsea. Należy oczywiście pamiętać, że dotyczy to meczów z mniej uznanymi rywalami, a nie największych hitów Premier League. Ceny w zależności od miejsca wahają się od 30 funtów do około 80-90 funtów.

Na Wyspach Brytyjskich dostrzeżemy wiele różnic

Pójście na mecz ligi angielskiej pozwoli nam też przeżyć piłkarskie emocje w trochę inny sposób niż ma to miejsce w Polsce. Warto wybrać się pod stadion już kilka godzin wcześniej. Kibice tradycyjnie zbierają się wtedy w wielu pubach, których wokół stadionów jest niezliczona ilość. Co ciekawe, aby wejść do takiego lokalu, musimy okazać ochroniarzowi bilet na dany mecz. Inaczej aż do pierwszego gwizdka sędziego nie wejdziemy do środka. Po wizycie w pubie i wysłuchaniu chóralnych pieśni, jakie wznoszą tam kibice gospodarzy, możemy udać się na stadion. Tam zadowoleni będą przede wszystkim ci, którzy zwracają uwagę na poziom piłkarski spotkania. Zdecydowana większość meczów gwarantuje bardzo szybkie tempo oraz techniczne popisy największych gwiazd ligi. Rozczarowani będą natomiast kibice, którzy szukają głównie atmosfery na trybunach. Angielskie stadiony pełne są turystów, a nawet zwykli tamtejsi fani przede wszystkim interesują się tym, co dzieje się na murawie, a nie na trybunach. Nawet sektor najbardziej zagorzałych kibiców podrywa się do dopingu głównie w najbardziej emocjonujących momentach spotkania. Różnice między Polską a Anglią zobaczymy również po zakończeniu meczu. W naszym kraju bardzo pilnuje się, aby fani gospodarzy oraz gości byli cały czas rozdzieleni. Na Wyspach Brytyjskich jest inaczej. Kibice drużyny przyjezdnej wchodzą i wychodzą ze stadionu razem z pozostałymi fanami. Jest to okazja do wzajemnych szyderstw, wykonania pod adresem przeciwnika nie zawsze cenzuralnych przyśpiewek, jednak o przemocy fizycznej nie ma mowy. Gdzieś w tle schowani są policjanci, którzy jednak rzucają się w oczy zdecydowanie mniej niż podczas spotkań ekstraklasy.

Nie tylko Londyn

Na mecze Premier League możemy polecieć z Poznania również do Liverpoolu oraz Birmingham. Bez większych problemów dostaniemy bilety na miejscowe Everton oraz Aston Villę. W takich przypadkach musimy jednak swoją podróż zaplanować na kilka dni, ponieważ niemożliwy jest wylot i powrót do Poznania tego samego dnia. Podobnie rzecz ma się w przypadku Barcelony. Jeżeli chcielibyśmy zobaczyć tegorocznego triumfatora Ligi Mistrzów, to w stolicy Katalonii musielibyśmy spędzić kilka nocy. Co ciekawe, większych problemów nie powinno być z nabyciem biletów. Obecnie są one dostępne m.in. na styczniowe mecze Barcelony z Granadą oraz Athletic Bilbao. Ceny zaczynają się od około 30-40 euro za jedną wejściówkę.

Jeżeli ktoś preferuje podróż samochodem lub pociągiem, to może z Poznania wybrać się na mecz Bundesligi. W kilka godzin dojedziemy autem do Berlina. Tamtejsza Hertha w tym sezonie spisuje się bardzo dobrze, zajmuje trzecie miejsce w tabeli. Z perspektywy polskiego kibica bardzo atrakcyjny może być mecz, który zostanie rozegrany w stolicy Niemiec 6 lutego. Hertha zagra wtedy z Borussią Dortmund. Bilety nadal są w sprzedaży.

Obojętnie, czy wybierzemy podróż samolotem na Wyspy Brytyjskie, czy też samochodem do Berlina, w kilka godzin możemy znaleźć się na meczu jednej z najlepszych lig świata. Co więcej, tego samego dnia możemy bez problemu wrócić do Poznania. Zamiast więc wyczekiwać powrotu na ligowe boiska zawodników ekstraklasy, warto wybrać się tam, gdzie większość z nich chciałaby zagrać.