Sport.pl

Twórca sukcesów Medyka Konin stawia ultimatum: Albo zaistniejemy w Europie, albo odchodzę

Piłkarki Medyka Konin już po rundzie jesiennej są niemal pewne zdobycia trzeciego z rzędu tytułu mistrzyń Polski. A prezes i trener Roman Jaszczak zapowiada, że tym razem zrobi wszystko, by zaistnieć w Europie. Jeśli znów się nie uda, zrezygnuje!
Piłkarki nożne Medyka Konin od trzech sezonów nie mają sobie równych w kobiecej ekstraklasie. Wydawało się, że najlepszy w historii klubu był poprzedni sezon, w którym koninianki zdobyły trzy tytuły mistrzyń Polski - we wszystkich kategoriach wiekowych, bo oprócz seniorek najlepsze w kraju były też drużyny do lat 19. i 17. konińskiego klubu. Takiej dominacji nie było jeszcze nigdy, nawet w męskiej piłce!

Ogromna przewaga w ekstralidze

Tymczasem w bieżącym sezonie piłkarki ze wschodniej Wielkopolski jeszcze bardziej zdominowały rozgrywki w kraju. Na półmetku rozgrywek ekstraligi Medyk Konin ma aż osiem punktów przewagi nad drugim w tabeli Górnikiem Łęczna. Obrońca tytułu nie przegrał żadnego spotkania, stracił tylko cztery gole. Rok temu Medyk miał o tej porze roku tylko trzy punkty więcej od drugiego Zagłębia Lubin, a ostatecznie ligę zakończył na pierwszym miejscu tylko dzięki lepszemu bilansowi meczów bezpośrednich z "Miedziowymi".

W tym sezonie wydaje się nieprawdopodobne, by ktokolwiek był w stanie zatrzymać Medyka na drodze do trzeciego mistrzostwa kraju. - Nie czuję się jeszcze wygranym, przecież zremisowaliśmy aż dwa mecze - tonuje nastroje w swoim stylu Roman Jaszczak, trener i prezes Medyka Konin.

Przygotowania do pucharów już zimą

Mimo dominacji na krajowym podwórku Medyk nie potrafi przeskoczyć pewnego poziomu w rozgrywkach europejskich. Przygodę z Ligą Mistrzyń koninianki dwukrotnie zakończyły już na pierwszej fazie pucharowej, czyli 1/16 finału. W swoim debiutanckim występie Medyk odpadł na własne życzenie z Glasgow City (wygrał u siebie 2:0, by na wyjeździe przegrać po dogrywce 0:3), a w tym sezonie nie miał szczęścia w losowaniu, trafiając na najlepszy kobiecy klub Olympique Lyon. Porażki 0:6 i 0:3 wielkiego wstydu nie przyniosły, ale pokazały, że polskiemu zespołowi trudno na razie osiągnąć coś znaczącego na kontynencie.

Roman Jaszczak przyznaje natomiast, że interesuje go tylko sukces pierwszej drużyny Medyka w Europie. I wszystko zamierza mu podporządkować. Już teraz, choć kolejne występy w Lidze Mistrzyń mogą być dopiero latem.

W lidze jest problem z odpowiednim przygotowaniem do rywalizacji w Europie. Medykowi na co dzień brakuje rywalizacji, bo w kraju nie ma sobie równych. Dlatego w okresie przygotowawczym znów będzie szukał klasowych sparingpartnerów. - Cieszę się, że chce z nami zagrać ćwierćfinalista Ligi Mistrzyń, Slavia Praga, to dla nas duże wyróżnienie - mówi. Medyk będzie chciał też zagrać gry kontrolne ze Spartą Praga oraz drużynami z Niemiec.

Medyk szuka Ewy Pajor 2

Druga sprawa to transfery. Jeszcze zimą Medyk zamierza pozyskać do zespołu klasowe piłkarki. - Szukamy zawodniczek do formacji obronnej oraz takiego "killera", jakim była u nas kiedyś Ewa Pajor - tłumaczy. Skąd zamierza je sprowadzić? - Na pewno nie z Polski. Więcej na razie nie mogę powiedzieć - dodaje. Wiadomo, że chodzi o doświadczone piłkarki z lig zagranicznych.

Medyk zrozumiał, że aby osiągnąć sukces w Europie, musi mieć w kadrze zawodniczki na odpowiednim poziomie. Dlatego zmienił dotychczasową filozofię, która polegała na budowaniu pierwszej drużyny na zawodniczkach z własnej akademii. - W zakresie szkolenia nic się nie zmieniło. Szkolimy nawet jeszcze więcej niż do tej pory, bo w tym roku otworzyliśmy dwie pierwsze klasy dla piłkarek w Szkole Mistrzostwa Sportowego. Mamy 61 piłkarek w gimnazjum i ponad 40 zawodniczek na poziomie liceum - mówi Jaszczak. - Ale musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chcemy dostarczać piłkarki do młodzieżowych reprezentacji i wciąż być drudzy albo trzeci w Polsce, jak to było przez lata, czy chcemy mieć najlepsze piłkarki i być najlepsi w kraju? My chcemy być najlepsi - twierdzi.

Stanie w miejscu mnie nie interesuje

Szef Medyka zapewnia, że zrobi wszystko, by tak się stało. - Nie interesuje mnie stanie w miejscu. Albo zrobimy krok do przodu, czyli zaistniejemy w Europie, albo się wycofam - zapowiada i dodaje, że to nie są czcze słowa. - Zrezygnuję zarówno z funkcji trenera, jak i prezesa. Odejdę z piłki kobiecej. Jestem już zmęczony ciągłą walką z ludźmi, którzy decydują o piłce kobiecej w naszym kraju. Chcę coś wygrać - podkreśla Jaszczak.

Więcej o: