Poznań Open 2015. Wszyscy Polacy odpadli z turnieju singla. Przegrał również jeden z faworytów

Wszyscy polscy tenisiści przegrali swoje mecze w pierwszej rundzie turnieju Poznań Open. W meczu dnia Grzegorz Panfil odpadł z rozstawionym z numerem jeden Hiszpanem Pablo Carreno 4:6, 1:6.
Panfil bardzo dobrze rozpoczął mecz na korcie centralnym. Wygrał dwa pierwsze gemy, jednak później to faworyt poznańskiego challengera przejął inicjatywę na korcie. Kolejne gemy były świetną grą zajmującego 67. miejsce w rankingu ATP Pablo Carreno. Polak był bezradny wobec świetnego serwisu oraz kończących uderzeń przeciwnika. Drugi set zakończył się rezultatem 6:1 dla turniejowej jedynki.

We wtorek grali również pozostali Polacy. Najbardziej emocjonujący mecz zagrał Michał Dembek. Wygrał pierwszego seta z Australijczykiem Jasonem Kublerem 7:5. W drugiej partii przeciwnik Polaka szybko odrobił straty i zwyciężył 6:0. W decydującym secie obaj zawodnicy toczyli wyrównany pojedynek do stanu 3:3. Następnie Kubler przełamał serwis Dembka i pewnie zwyciężył 6:3. - Jestem bardzo zły na to, co się stało w drugim secie. Nie byłem odpowiednio skoncentrowany i praktycznie oddałem go przeciwnikowi. Czuję się bardzo rozgoryczony. Jedyne, co może mnie usprawiedliwiać, to, że jeszcze w niedzielę miałem 38 stopni gorączki.

Mecze Andrzeja Kapasia z Japończykiem Taro Danielem oraz Huberta Hurkacza z Brazylijczykiem Andre Ghemem zakończyły się szybkimi porażkami Polaków. Ten pierwszy przegrał 1:6, 2:6, a najlepszy polski junior Hurkacz - 2:6, 1:6.

- Smutno, że już po pierwszym dniu turnieju głównego singla nie ma w nim żadnego Polaka. Żałuję, że w tym roku termin Poznań Open jest tak pechowy, że nie mogą zagrać nasi najlepsi tenisiści (Polska reprezentacja w piątek rozpoczyna mecz Davis Cup z Ukrainą). Najbardziej szkoda jest mi meczu Michała Dembka. Uważam, że ze wszystkich Polaków to on miał naprawdę realną szansę, aby awansować do drugiej rundy. Mimo wszystko mam nadzieję, że doświadczenie, jakie zdobyli tutaj polscy juniorzy, pomoże im w dalszej karierze - mówi Wojciech Fibak.

Sporą niespodziankę sprawił młody Szwed Ellias Ymer, który pokonał rozstawionego z numerem drugim Brazylijczyka Joao Souzę 7:6, 6:4. Był to zdecydowanie najbardziej efektowny mecz pierwszej rundy Poznań Open. Obaj zawodnicy wielokrotnie popisywali się zagraniami na poziomie światowej czołówki. - Świetnie się dzisiaj czułem na korcie. Grałem z bardzo trudnym przeciwnikiem, w końcu Souza jest wśród stu najlepszych zawodników listy ATP, dlatego tym bardziej jestem szczęśliwy, że go pokonałem - mówił po meczu 19-letni Szwed.

- Po pierwszej rundzie moim faworytem do zwycięstwa w całym turnieju jest Pablo Carreno. Sposobem gry oraz sylwetką przypomina mi świetnego francuskiego tenisistę Gillesa Simona. Świetnie gra również Lucas Pouille, który ma bardzo efektowny, ofensywny styl gry. W ogóle cały turniej w tym roku stoi na bardzo wysokim poziomie. Widziałem dobrze grających Czechów, Hiszpanów. Naprawdę jest co oglądać - kończy Fibak.