Lekkoatletyka. Czesław Cybulski miał sporo szczęścia. Wypadek na treningu rzutu młotem mógł skończyć się fatalnie

- Trener rzutów, np. rzutu młotem, jest osobą szczególnie narażoną na wypadki tego typu, bo musi wchodzić w miejsca, do których nikt inny się nie zbliża - mówi trener lekkoatletyczny Jerzy Sudoł o wypadku na treningu w Poznaniu. Mistrz świata Paweł Fajdek niechcący trafił młotem trenera Czesław Cybulskiego, na szczęście tylko w nogę
Jerzy Sudoł sam jest trenerem rzutów, szkoli czołową poznańską i polską dyskobolkę Żanetę Glanc. - Lekkoatletykę postrzegamy jako sport dość bezpieczny. Tymczasem dysk czy młot to szczególnie niebezpieczne sprzęty - mówi. - Lecą daleko, ze sporą siłą i prędkością. Po to te wszystkie siatki i zabezpieczenia. Jednakże podczas treningów mogą zdarzyć się wypadki, zwłaszcza trenerom. My musimy bowiem niekiedy podchodzić w miejsca, w które nikt inne nie zagląda, by przyjrzeć się technice rzutu zawodnika z różnych punktów i różnej perspektywy.

Jak mówi, tak właśnie było z wypadkiem Czesława Cybulskiego, najlepszego trenera w dziejach polskiego rzutu młotem (szkolił m.in. Zdzisława Kwaśnego, Szymona Ziółkowskiego, Kamilę Skolimowską, Anitę Włodarczyk, teraz Pawła Fajdka, Joannę Fiodorow i Malwinę Kopron). - Czesław obserwował rzut Pawła z przodu, by przyjrzeć się technice. Na treningach rzuty oddaje się sprzętem o różnej masie, nie przewidział, że młot wyląduje tam, gdzie stał.

Młot trafił go w nogę, uszkodzone zostały kość piszczelowa (jest pęknięta), kolano i mięśnie łydki. Trener przeszedł w szpitalu zabieg.

Jerzy Sudoł pytany, co byłoby, gdyby młot trafił człowieka w głowę, odpowiada: - Nie chcę nawet o tym myśleć. Takie wypadki mogą skończyć się nawet śmiercią. Bywało już tak podczas rzutów oszczepem, młotem, dyskiem, nawet kulą, która trafiała sędziego - mówi. - Całe szczęście, że trenerowi Cybulskiemu nie stało się nic poważniejszego.

Historia lekkoatletyki zna tragiczne wypadki podczas treningów czy zawodów młociarzy. Wyrzucany przez zawodnika po kilku obrotach młot osiąga prędkość nawet 65 km/h. W 1964 roku śmiertelny wypadek podczas treningu rzutu młotem zdarzył się we Wrocławiu. W 2000 roku w Bedford zginął trafiony w głowę jeden z obserwatorów lekkoatletycznych mistrzostw Anglii do lat 20. Amerykański kulomiot Noah Bryant w 2005 roku został trafiony młotem podczas zawodów lekkoatletycznych w Kalifornii. Ciężko ranny, wyszedł z tego ze złamanym nosem i kośćmi czaszki.

Wypadek w Poznaniu zdarzył się w przeddzień 80. urodzin Czesława Cybulskiego. Zaplanowane w związku z tym na czwartek w Poznaniu uroczystości zostaną odwołane i przełożone.