Wioślarstwo. Natalia Madaj zdobyła złoto mistrzostw Europy... pod swoim domem

Poznań to moje rodzinne miasto. Mieszkam tutaj, zaraz za trybuną. Tak się cieszę - nie kryła radości Natalia Madaj, która razem z Magdaleną Fularczyk-Kozłowską w dwójce podwójnej zdobyła złoty medal mistrzostw Europy na Malcie. Polska wywalczyła też dwa brązowe medale. Zawody zdominowała Wielka Brytania, której hymn odgrywano sześć razy.
Natalia Madaj pochodzi ze stolicy Wielkopolski, przez wiele lat reprezentowała barwy Posnanii, ale teraz pływa dla klubu z Bydgoszczy. Podobnie jak jej partnerka z łódki Magdalena Fularczyk-Kozłowska, która sześć lat temu jako zawodniczka Trytona Poznań razem z Julią Michalską-Płotkowiak sięgnęła po złoto mistrzostw świata. Trzy lata temu obie wywalczyły brąz Igrzysk Olimpijskich w Londynie, po czym Michalska-Płotkowiak zrobiła sobie przerwę na urodzenie dziecka.

Od tamtej pory Magdalena Fularczyk-Kozłowska z sukcesami pływa w jednej osadzie z Natalią Madaj. Rok temu sięgnęły po złoto mistrzostw Europy w Belgradzie i srebro światowego czempionatu w Amsterdamie. Teraz w Poznaniu znów potwierdziły dominację. Wystartowały równo z rywalkami, ale już po pierwszych 500 metrach były o długość łódki przed Litwinkami i Brytyjkami. Mimo dużej przewagi nie odpuściły, do końca śrubując tempo i wpływając na metę przy aplauzie poznańskich kibiców z czasem 6.55,78, o półtorej sekundy szybszym od drugich Litwinek. - Mamy dominatorki - wykrzyknęła komentująca bieg w telewizji Michalska-Płotkowiak, nawiązując do legendarnej czwórki podwójnej mężczyzn. Fularczyk-Kozłowskiej na mecie z wysiłku aż zrobiło się niedobrze. - Zawsze tak mam - przepraszała dziennikarzy. A Julia Michalska-Płotkowiak tym razem tylko zza pleców byłej partnerki z osady wykrzyknęła: - Mogę potwierdzić, Magda zawsze daje z siebie wszystko. - Jest dobrze, ale to ciągle nie jest szczyt naszej formy. Dajcie nam dokończyć sezon, zdobyć kwalifikację do igrzysk olimpijskich, a obiecujemy, że w Rio de Janeiro damy z siebie wszystko - uspokajała Fularczyk-Kozłowska.

Schedę po osadzie dominatorów, która przez lata przywoziła złote medale z mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich, przejęły właśnie panie. Oprócz dwójki podwójnej na podium stanęły też dwie inne żeńskie osady. Brąz wywalczyły: dwójka podwójna wagi lekkiej (Weronika Deresz, Joanna Dorociak) oraz czwórka podwójna (Agnieszka Kobus, Joanna Leszczyńska, Maria Springwald, Monika Ciaciuch).

Zwłaszcza żeńska czwórka narobiła kibicom sporych apetytów na zwycięstwo. Polki prowadziły od startu aż do ostatnich metrów. Dopiero na finiszu dały się wyprzedzić Niemkom i Holenderkom, po czym do samego końca musiały drżeć o medal. - Jezu, jak patrzyłam na doganiające nas Brytyjki, to byłam bardzo zdenerwowana. Były tak mocne, że aż w naszej osadzie zaczęły padać hasła, że musimy się zbierać. Dzięki Bogu tor nie był dłuższy, bo nie wiem, jak by to się skończyło - przyznała Joanna Leszczyńska.

O sporym pechu może za to mówić dwójka podwójna wagi lekkiej. Dopiero fotofinisz rozstrzygnął, że Weronika Deresz i Joanna Dorociak przegrały z osadą z Niemiec srebrny medal o 0,09 sekundy. Na mecie obiecały rewanż. - Już przed dekoracją powiedziałyśmy Niemkom, że mają mieć się na baczności na mistrzostwach świata, bo rewanż musi nadejść. Raz się minimalnie wygrywa, a za chwilę przegrywa - obiecała Weronika Deresz.

Czwarte miejsce zajęły dwie męskie osady: ósemka oraz czwórka podwójna z Wiktorem Chabelem z Trytona Poznań w składzie, na nowo budowana przez poznańskiego trenera Aleksandra Wojciechowskiego. Polacy przegrali z Rosją, Ukrainą i Wielką Brytanią. To właśnie Brytyjczycy zdominowali poznańskie mistrzostwa, którzy zdobyli aż dziesięć medali: sześć złotych, dwa srebrne i dwa brązowe.

Za trzy miesiące we Francji odbędą się mistrzostwa świata, na których wioślarze będą walczyć o kwalifikację do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. Poznańskie mistrzostwa Europy pozwalają czekać na nie z optymizmem.