WYDAJE SIĘ. Skoro igrzyska olimpijskie, to musi być Jantar Racot

Kiedy polscy sportowcy startują na igrzyskach olimpijskich, na trybunach często pojawia się biało-czerwona flaga z napisem "Racot". To miasto zawsze obecne na takich imprezach. Olimpijski szlak szkolnego klubu sportowego przedstawia album "50 niesamowitych wojaży Jantara Racot"
Byli wszędzie - napisał o nich Tadeusz Wróblewski, sekretarz generalny Polskiego Komitetu Olimpijskiego w latach 1991-1997. - Widziałem ich na igrzyskach w Atlancie, Nagano, Sydney, Atenach, Pekinie i Londynie. Odwiedzili również moje mistrzostwa świata w kajakarstwie w Poznaniu, gdzie swoją aktywnością przyćmili kibiców węgierskich, ponoć najlepszych na świecie.

Klubem Jantar Racot od lat kieruje Wojciech Ziemniak, organizator wypraw młodzieży na igrzyska olimpijskie. Czy jest lepszy sposób promowania idei olimpizmu? - To szkoła samodzielności - komentuje w albumie Dariusz Borowski, dziennikarz gazety ABC.

Album przedstawia wyprawy klubu Jantar Racot w latach 1992-2012, począwszy od pierwszej, na igrzyska olimpijskie w Barcelonie. Komplikacje, jakie miały miejsce podczas tego wypadu, nadają się na osobną opowieść. Dzisiaj młodzież z Racotu jeździ na igrzyska już zawsze, ale album przedstawia także wyprawy na inne imprezy sportowe, np. mistrzostwa świata w siatkówce w zeszłym roku w Polsce, na Mistrzostwa Europy siatkarzy do Pragi, mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym czy mistrzostwa świata w piłce ręcznej.

Album wydało Przedsiębiorstwo Wydawniczo-Usługowe Tęcza Kościan, a sfinansowało Ministerstwo Sportu i Turystyki.