35 lat temu Polacy jako pierwsi zdobyli zimą Mount Everest

Krzysztof Wielicki i Leszek Cichy

Krzysztof Wielicki i Leszek Cichy (wikicommons)

Krzysztof Wielicki i Leszek Cichy w 1980 r. jako pierwsi ludzie weszli zimą na najwyższy szczyt świata. Po powrocie sekretarz Edward Gierek nie podał im ręki. Za to, co zrobili po zdobyciu góry.
Krzysztof Wielicki, Wielkopolanin, laureat przyznawanej przez "Gazetę" nagrody Giganta, tak wspominał po latach pierwszy udany zimowy atak na Mount Everest: "To była dziwna wyprawa. Jej kierownik omal nie został aresztowany. Pewien król się oburzył, pewien sekretarz partii obraził, a pewien znany alpinista podważył jej sukces".

"Szaleni Polacy"

Wyprawa dziwna, ale i przełomowa. - Zaczęło się od tego, że Andrzej Zawada [zmarły w 2000 r. wybitny polski himalaista - red.] się uparł - wspominał Wielicki. - Uznał, że skoro w latach pięćdziesiątych historia była przeciw nam i my Polacy nie mogliśmy zdobywać dziewiczych ośmiotysięcznych szczytów, to trzeba zacząć podbój jeszcze raz, zimą.

To właśnie zimowe wejścia stały się specjalnością "tych szalonych Polaków" - jak mawiał o naszych himalaistach sławny wspinacz włoski Reinhold Messner, pierwszy zdobywca korony Himalajów. W latach 70. i 80. Polacy zaliczali się do ścisłej światowej czołówki zdobywców gór.

Do tego grona należeli też Leszek Cichy z Pruszkowa i Krzysztof Wielicki z małej wioski Szklarka Przygodzicka pod Ostrzeszowem. Obaj wzięli udział w wyprawie, przygotowywanej od 1977 r. przez Zawadę. Cel - pierwsze zimowe wejście na himalajski szczyt. Było wsparcie Polskiego Związku Alpinizmu, Głównego Komitetu Kultury Fizycznej i Turystyki, ale kluczowe okazały się pieniądze Juliana Godlewskiego - mieszkającego w Szwajcarii polskiego milionera. Nepal pod koniec 1979 r. wydał pozwolenie, i w sylwestra 1979 r. Polacy zbudowali pod Mount Everest pierwszą bazę, na lodowcu Khumbu, na 5350 metrach. Szczyt Czomolungmy wznosił się 3,5 kilometra wyżej.

Minus 40 st. C w namiocie

Do 15 stycznia 1980 r. powstały kolejne trzy obozy, aż do wysokości 7150 m n.p.m. Założenie czwartego obozu na tzw. Przełęczy Południowej okazało się zadaniem szczególnie trudnym. Załamała się pogoda, wiały huraganowe wiatry. Niewiele można było zdziałać, a nepalskie pozwolenie na wyprawę było ważne tylko do końca lutego. W relacji Andrzeja Zawady czytamy: "Ludzie zaczęli chorować. 11 lutego Leszek Cichy, Walenty Fiut i Krzysztof Wielicki dotarli na przełęcz. Schowali się zmarznięci do małego namiotu. Ratował im życie, ale nie dawał możliwości odpoczynku. Bez przerwy walczyli z potężną wichurą, trzymając maszt w rękach. Nie byli nawet w stanie ugotować herbaty. W środku w namiocie termometr pokazywał minus 40 st. C".

16 lutego Wielicki i Cichy ruszyli w górę. Przenocowali na Przełęczy. Odpoczywali i szykowali się do ataku. Wielicki w artykule "Polish Winter Expedition 1980" wspominał: - Szło nam bardzo dobrze. Dbaliśmy jednak o kondycję. Po drodze ugotowaliśmy herbatę, kawę, jakąś zupkę. Na deser mieliśmy znalezioną na Przełęczy galaretkę, którą zagryzaliśmy pasztetem wraz z kilkuletnim chrupkim chlebem pozostawionym przez poprzednich właścicieli. Czegoś tak dobrego nigdy jeszcze nie jadłem".

Droga na szczyt była długa i trudna. Wielicki szedł tam z bólem stóp, które odmroził podczas poprzednich wspinaczek. 17 lutego o godz. 14.25 dwóch Polaków jako pierwsi na świecie stanęli zimą na dachu świata. - Gdyby to nie był Everest, pewnie byśmy nie weszli - skomentował Cichy.

Numer do prostytutki

Na szczycie Polacy znaleźli kartkę z napisem po angielsku "Jeśli chcesz się dobrze zabawić, zadzwoń do Pat Rucker 274-2602 Anchorage, Alaska, USA". Jak się potem okazało, był to numer do... prostytutki. Zostawił go tam dla żartu Ray Genet - amerykański himalaista rodem z Alaski, który wszedł na Everest latem (w październiku) 1979 r. Genet zginął podczas zejścia - to był jego ostatni dowcip.

Zejście było dramatyczne, Wielicki z odmrożonymi nogami ledwo szedł. Cichy musiał przez to zwalniać, a zapadała już ciemność. Baterie w latarkach się kończyły. Oślepiał go śnieg, więc założył... okulary spawalnicze. Podczas drogi znalazł zamarznięte zwłoki. To była Niemka Hannelore Schmatz, która jesienią 1979 r. nie zeszła z góry. W końcu udało się dojść do namiotu, a Wielicki uniknął amputacji palców.

Cichy i Wielicki na szczycie Mount Everestu zostawili różaniec, który dostali od Jana Pawła II, a także krzyżyk przekazany im przez matkę Stanisława Latałły, który w 1974 r. zginął na Lhotse.

Obrażony Gierek

Informacje o tym, co Polacy zostawili na Evereście, przedostały się do Polski. Zawada wysłał telegram do papieża - ten przesłał gratulacje. Sprawę nagłośniła Wolna Europa. Dlatego Edward Gierek, kiedy witał himalaistów na lotnisku, ostentacyjnie nie podał im ręki. Polskich zdobywców nie przyjął też król Nepalu. Obraził się, iż Polska Agencja Prasowa podała informację o zdobyciu góry, zanim on został poinformowany.

Wreszcie włoski himalaista Reinhold Messner zarzucił Polakom, że ich wejście nie może zostać zaliczone, gdyż dokonali go po wygaśnięciu nepalskiego pozwolenia. Nie wiedział, że Polacy je przedłużyli.

Zimowy podbój Himalajów się rozpoczął. Do 1987 r. Polacy zdobyli zimą siedem ośmiotysięczników. Na trzech z nich flagę zatknął Krzysztof Wielicki - Gigant "Gazety" w 1996 r. Dostał tę nagrodę za poznański styl pracy. Kiedy wówczas odwiedził naszą starą redakcję, która mieściła się na III piętrze, powiedział: - Ale się zasapałem.

O niesamowitych wyprawach himalaistów przeczytaj w książkach >>



Zobacz także
  • Broad Peak Kolejne niepowodzenie. Wyprawa Krzysztofa Wielickiego nie zdobyła Broad Peak
  • Krzysztof Wielicki choruje, ale wyprawa podąża na Broad Peak
Komentarze (1)
35 lat temu Polacy jako pierwsi zdobyli zimą Mount Everest
Zaloguj się
  • neospasmin

    0

    Tekst robi z owczesnych bohaterow idiotow:

    1.To nie krol Nepalu sie obrazil tylko zostal obrazony: masz pole, przychodza archeologowie z PROSBA czy moga pokopac.Zgadzasz sie. A potem dowiadujesz sie z PRASY ze oni cos znalezli na twoim polu. Jak, jako wlasciciel pola, czujesz sie w takiej sytuacji?
    Myslisz ze to prostactwo i nigdy wiecej zaden archeolog nie przekroczy twego progu?
    Mozna teraz sobie wyobrazic jak czul sie krol Nepalu?
    Polski ambasador pewnie dluugo musial pracowac nad tym by nepalska administracja chciala wydawac zezwolenia na wspinaczke polskim wyprawom.Dluugo musial przepraszac.
    To oki, tylko po co o tym pisac? Po co pisac o czyjejs glupocie gdy chce sie tego kogos skomplemetowac?

    2.Usciski z p.Gierkiem. To byla polska czy raczej PRLowska wyprawa. Panowie szli do gory z PRLowskim godlem na piersiach.Placil za nich rzad PRL. Niezaleznie czy w czesci czy w calosci. Panowie za to sie odwdzieczyli idac ze swa relacja do Radia Wolna Europa, ktore bez watpienia przyjacielem PRL nie bylo.
    Trudno by p.Gierek po czyms takim sciskal panom alpinistom dlonie.
    Boo ci ostatni pewnie zadnych zahamowan nie mieli: mogli sciskac rece kazdemu.
    Tylko po co o tym pisac? Po co pisac o czyjejs nielojalnosci gdy chce sie tego kogos skomplemetowac?

    marcin lazarowicz
    neospasmin.blox.pl

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

LOTTO Ekstraklasa 2018/19

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Piast Gliwice 37 72 57-33 21 9 7
2 Legia Warszawa 37 68 55-38 20 8 9
3 Lechia Gdańsk 37 67 54-38 19 10 8
4 Cracovia Kraków 37 57 45-43 17 6 14
5 Jagiellonia Białystok 37 57 55-52 16 9 12
6 Zagłębie Lubin 37 53 57-48 15 8 14
7 Pogoń Szczecin 37 52 57-54 14 10 13
8 Lech Poznań 37 52 49-48 15 7 15
9 Wisła Kraków 37 49 67-63 14 7 16
10 Korona Kielce 37 47 42-54 12 11 14
11 Górnik Zabrze 37 46 48-53 12 10 15
12 Śląsk Wrocław 37 44 49-45 12 8 17
13 Arka Gdynia 37 42 49-51 10 12 15
14 Wisła Płock 37 41 50-58 10 11 16
15 Miedź Legnica 37 40 40-65 10 10 17
16 Zagłębie Sosnowiec 37 29 49-80 7 8 22

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa