Sport.pl

Jan Szymański przegrał w Heerenveen. Rosjanin Denis Juskow poza zasięgiem

Znakomity czas Rosjanina Denisa Juskowa był nieosiągalny dla nikogo podczas wyścigu na 1500 metrów mistrzostw świata w Heerenveen. Rosjanin pogodził holenderskich i polskich łyżwiarzy. Zbigniew Bródka zajął 6., Jan Szymański - 8., a Konrad Niedźwiedzki - 10. miejsce.
Gdyby wyścig na 1500 metrów mężczyzn odbywał się rok temu, faworytem byłby Zbigniew Bródka - wszak mistrz olimpijski z Soczi na tym dystansie. Gdyby do wyścigu doszło w grudniu, niemal pewne byłoby złoto wschodzącej gwiazdy polskich łyżew, poznaniaka Jana Szymańskiego. Członek naszej medalowej drużyny olimpijskiej pod koniec roku eksplodował taką formą, że zadziwiło to cały świat. Zwycięstwo Zbigniewa Bródki w Soczi nie oznaczało bowiem końca sukcesów polskich łyżwiarzy szybkich w 2014 roku. Jan Szymański podczas grudniowych startów w Pucharze Świata najpierw pokonał całą holenderską czołówkę na 1500 metrów w Berlinie, po czym raz jeszcze pokonał ją w Heerenveen.

W samej jaskini lwa. Na torze, na którym właśnie odbywały się mistrzostwa świata.

Od grudnia minęły jednak dwa miesiące, podczas których wiele się zmieniło. Zbigniew Bródka i Konrad Niedźwiedzki uporali się z kłopotami z kontuzjami i wrócili na tor, ale wciąż jeszcze nie byli w najwyższej formie. - To nie to co w Soczi, gdy byłem gotowy na 110 procent - mówił mistrz olimpijski z Soczi. Co gorsza, słabiej teraz jeździł Jan Szymański. Nie wyszły mu Mistrzostwa Europy w Czelabińsku, a podczas zawodów Pucharu Świata w Hamar został zdyskwalifikowany, bo zajechał drogę Holendrowi Kjeldowi Nuisowi.

- Nie mam pretensji o tę dyskwalifikację, bo powinienem go przepuścić. Nie widziałem Holendra - mówił. Pretensji o werdykt nie miał, ale do Kjelda Nuisa już tak. - Mógł wcześniej przeskoczyć na swój tor i do niczego by nie doszło - uzasadnił.

Już wtedy za linią mety poznaniak zapowiedział awanturującemu się Holendrowi, że podczas mistrzostw świata w Heerenveen "pokaże mu, jak się jeździ na łyżwach". W wyścigu na 1500 metrów wylosował jednak nie jego, ale innego holenderskiego łyżwiarza Woutera olde Heuvela. To ciekawy przypadek, pokazujący jak wielka jest potęga holenderskiego łyżwiarstwa szybkiego. Wouter olde Heuvel był bowiem medalistą mistrzostw świata, a nigdy nie dane mu było wystąpić na igrzyskach olimpijskich, gdzie liczba reprezentantów jednego kraju jest ograniczona do trzech!

I z taką potęgą od roku polscy łyżwiarze skutecznie rywalizują na światowych torach.

Na dystansie 1500 metrów początkowo długo prowadził mało znany Francuz Alexis Contin, ale wtedy na tor wyjechał Denis Juskow. Rosjanin dojechał do mety z wywieszonym językiem, ale uzyskał kapitalny czas 1.43,36 i pobił rekord toru. To był rezultat np. o półtorej sekundy lepszy niż rekord życiowy Jana Szymańskiego.

Przez trybuny w Heerenveen przeszedł szum, bo wyglądało na to, że rosyjski panczenista może być poza zasięgiem. Zbigniew Bródka uzyskał 1.46,19 i już wtedy na mecie był czwarty, czyli poza strefą medalową. Ostatecznie zajął szóste miejsce. Konrad Niedźwiedzki z czasem 1.46,43 także nie dał rady (był dziesiąty), wreszcie przegrał i Jan Szymański, który pojechał w czasie 1.46,24 i zajął ósme miejsce.

Rosjanina dogonić nie mogli także inni - Koen Verweij, z którym Zbigniew Bródka wygrał w Soczi o błysk łyżwy, Denny Morrison z Kanady czy Shani Davis z USA. Gonił go zawzięcie Kjeld Nuis, ale także on nie dał rady. Denis Juskow zdobył złoto, Denny Morrison srebro, a Koen Verweij - brąz.

Bieg drużynowy mężczyzn - o godz. 21.30.

Więcej o: