Łukasz Cieślewicz z Gniezna jednym z najlepszych piłkarzy Wysp Owczych

PRZEGLĄD PRASY. Zaczynał w Mieszku Gniezno i stąd jako nastolatek wyjechał najpierw do Danii, a następnie na Wyspy Owcze. Łukasz Cieślewicz wybrany został najlepszym pomocnikiem farerskiej ligi. - Tutaj nawet ci, którzy nie interesują się piłką, wiedzą kim jestem - mówi w rozmowie z serwisem 2x45.info
Łukasz Cieślewicz gra w B36 Torshavn. - Niczego mi nie brakuje. Barów, restauracji i dyskotek mamy pod dostatkiem. Są też kina i mniejsze centra handlowe - opowiada. - Z ligą farerską jest jak z polską - teraz nikt nic o niej nie wie, a gdyby jakimś cudem przyszły sukcesy, to każdy by ją wychwalał. Obecnie wszyscy ją wyśmiewają, a według mnie tym ludziom należy się szacunek za to, że w ogóle te rozgrywki istnieją! Reprezentacja Wysp Owczych też nie jest już tak lana, jak kiedyś była. 

Piłkarz był m.in. na testach w Ruchu Chorzów, a także w Warcie Poznań.

- Gdybym dostał jednak ofertę z Polski, musiałaby być ona poważna. Byłem już na testach w Ruchu Chorzów i tam dowiedziałem się, że zawodnicy mają płacone raz na cztery-pięć miesięcy. Do takiego zespołu na pewno bym nie poszedł, bo muszę za coś żyć. W grę wchodzą tylko kluby wypłacalne. Takie, w których trzeba co miesiąc prosić się o swoje pieniądze, od razu odrzucam - mówi Łukasz Cieślewicz. - Na pewno bym nie odmówił testów Legii Warszawa czy Lechowi Poznań, ale przedstawiciele wszystkich innych klubów musieliby przyjechać do mnie, a nie ja do nich.

więcej tutaj