Zorganizujmy igrzyska olimpijskie wspólnie z Berlinem! [OPINIA]

Zmiany w Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim powodują, że jest szansa - niewielka, ale jednak - na to, by za 10 lat w Poznaniu odbyły się niektóre konkurencje letnich igrzysk olimpijskich. I to bez wielkich dodatkowych kosztów.
Poznań przez wiele lat starał się o wielkie - jak na miasto półmilionowe - imprezy: letnią Uniwersjadę czy Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie. Taktyka ówczesnych władz miasta i prezydenta Ryszarda Grobelnego była taka, by nawet nie impreza, a same starania o nią kierowały strumienie pieniędzy z budżetu państwa na rozbudowę infrastruktury sportowej. I faktycznie, raz się udało - część sportowa Term Maltańskich została wybudowana właśnie za rządowe pieniądze z myślą o organizacji Uniwersjady.

Uniwersjady ani MIO nie dostaliśmy, kryzys zmusił miasto do poskromienia własnych ambicji. Od kilku lat nie staramy się już o nic.

Wielka szansa dla nas

Tymczasem teraz pojawia się nieprawdopodobna szansa na to, żeby wielka - ba, największa! - sportowa impreza zawitała do Poznania. We wczorajszej "Wyborczej" pisaliśmy o zmianach, jakie szykuje Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Działacze chcą igrzysk tańszych i takich, za których organizację mogłyby i chciały zabrać się nie tylko autorytarnie rządzone azjatyckie satrapie, ale i inne kraje. Na razie w społeczeństwach szeroko pojętego Zachodu trend jest bowiem odwrotny - igrzyska olimpijskie są "niemodne" i słusznie postrzegane jako pożeracz ogromnych pieniędzy na budowę obiektów potrzebnych tylko przez kilkanaście dni igrzysk. Zdjęcia opuszczonych i niszczejących hal i stadionów w Atenach tylko potwierdzają tezę o tym, że igrzyska w takiej formie jak teraz, po prostu nie mają sensu.

Ma być jednak inaczej, oszczędniej. By było taniej, MKOl zamierza zgodzić się na to, by miasto-gospodarz część konkurencji przeprowadzało nie tyle w innym mieście (tak się już robi od dawna), ale też w innym kraju. Do tej pory było to niemożliwe.

To rewolucja i zarazem wielka szansa dla Poznania. O organizację igrzysk olimpijskich w 2024 r. chce starać się Berlin, oddalony od Poznania o nieco ponad dwie godziny jazdy wygodną autostradą. W Berlinie tor regatowy do wioślarstwa i kajakarstwa na jeziorze Langer See, używany podczas igrzysk w 1936 r., od dawna nie spełnia wymogów współczesnego sportu. W Niemczech jest inny tor - w położonym niedaleko Monachium Oberschleissheim - ale to ponad 200 km dalej od Berlina niż Poznań.

Tymczasem w Poznaniu taki tor mamy - Malta to wciąż jeden z najpiękniejszych i najnowocześniejszych tego typu obiektów na świecie. Także Termy Maltańskie mogą być olimpijską areną - co prawda nie w pływaniu, tę jedną z topowych olimpijskich konkurencji Niemcy na pewno będą chcieli mieć w samym Berlinie. Ale już mecze piłki wodnej można by rozgrywać także w Poznaniu. Wiadomo, że z Berlinem wstępnie rozmawiają już władze Szczecina, które zainteresowane są przede wszystkim konkurencjami żeglarskimi na Zalewie Szczecińskim.

Nie trzeba (prawie) nic budować

W programie nowego prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka próżno szukać wielkich inwestycji w sport, nowe władze miasta słowem nie wspominały o staraniach o organizację jakiejkolwiek dużej imprezy. Teraz pojawia się jednak niepowtarzalna szansa - na dobrą sprawę nie trzeba nic (lub prawie nic) budować, by zostać współorganizatorem największego święta sportu na tej planecie. Nowe władze miasta powinny podjąć próbę skorzystania z tej szansy i zaproponować Berlinowi chęć wzięcia na siebie części ciężaru igrzysk. Zwłaszcza że mogą też pomóc władzom stolicy Niemiec w przekonaniu mieszkańców, że igrzyska mają sens.

O tym, czy Berlin wystartuje w olimpijskim wyścigu, ma bowiem zdecydować referendum. Wielu berlińczyków mogłoby zagłosować za igrzyskami, jeśli wiedzieliby, że odpada im koszt budowy nowego toru regatowego.

Warto pomóc Berlinowi i jednocześnie powalczyć o to, by Euro 2012 nie pozostało w naszym pokoleniu jedyną globalną imprezą sportową, jaka zagościła w naszym mieście.

Wszystkie nasze artykuły znajdziesz na Twitterze i Google+
Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas, dyskutuj i dziel się opiniami.