W Ostrowie Wlkp. i Lesznie rosną dwa żużlowe zespoły marzeń

Dwie potęgi żużlowe urosły w Wielkopolsce. Unia Leszno będzie w nowym sezonie faworytem do złota ekstraligi, Ostrovia Ostrów Wlkp. - do zajęcia pierwszego miejsca w I lidze.
Żużlowa ekstraliga przechodzi kryzys. Kluby bankrutują i nie dostają licencji na nowy sezon (Wybrzeże Gdańsk i Włókniarz Częstochowa) lub ich start jest zagrożony z powodu wycofania się głównego sponsora (Marma Rzeszów). Doszło do tego, że ekstraliga musiała ogłosić konkurs, by uzupełnić swój skład. Dzięki temu w najwyższej lidze będzie jeździł GKM Grudziądz, a to i tak nie gwarantuje, że liga będzie ośmiozespołowa, bo kłopoty finansowe ma klub z Rzeszowa i całkiem możliwe jest jego wycofanie się z rozgrywek.

W tej sytuacji zupełnie niebywałe jest to, co dzieje się w Lesznie. Unia miała mocną drużynę, która w minionym sezonie wywalczyła wicemistrzostwo Polski, a dzięki opinii solidnego i wypłacalnego pracodawcy nie miała kłopotów z szukaniem wzmocnień. Gdy okazało się, że z Torunia odchodzi Emil Sajfutdinow, natychmiast dostał ofertę z Leszna. I ją przyjął.

Pojawienie się Rosjanina w składzie "byków" stawiało pod znakiem zapytania to, czy nadal będzie jeździł w Unii jej dotychczasowy lider Nicki Pedersen. Duńczyk sprawdził się w zespole i miał ważny kontrakt na kolejny sezon, ale wymagał podpisania aneksu dotyczącego zarobków. Negocjacje były trudne, ale zakończyły się sukcesem. - Prezes Piotr Rusiecki w rozmowach kontraktowych podkreślał, że klub ma walczyć o medale Drużynowych Mistrzostw Polski. Chciałem zdobyć w końcu złoty medal, ale nie udało się to w tym roku - mówił na oficjalnej stronie klubu Pedersen, który choć jest jednym z najbardziej utytułowanych żużlowców na świecie, nigdy nie był złotym medalistą DMP.

Seniorską piątkę Unii Leszno będą tworzyli - oprócz Pedersena i Sajfutdinowa - Tobiasz Musielak, Przemysław Pawlicki i prawdopodobnie Grzegorz Zengota, z którym negocjacje w sprawie nowej umowy jednak się jeszcze nie zakończyły. Nową umowę niemal na pewno podpisze także Damian Baliński, ale zasłużony weteran Unii albo pogodzi się z rolą rezerwowego, albo zostanie wypożyczony do klubu w I lidze.

Taki zespół w teorii będzie zdecydowanym faworytem ekstraligi, a były prezes broniącej tytuły Stali Gorzów Władysław Komarnicki wprost nazywa go dream teamem.

Zespół marzeń na skalę I ligi powstaje za to w Ostrowie Wlkp. Ostrovia, która dopiero co wywalczyła awans z II ligi, budowę zespołu rozpoczęła od transferu... trenera. Pracę w klubie zaczął Marek Cieślak, najbardziej charyzmatyczny polski szkoleniowiec i trener reprezentacji Polski. Cieślak po finansowych cięciach zaordynowanych w Unii Tarnów odszedł z klubu i znalazł zatrudnienie w Ostrowie.

Prezes klubu Mirosław Wodniczak mówi, że zatrudnienie Marek Cieślaka ma pomóc w odbudowaniu żużla w Ostrowie: - Nie stać nas na zawodników z najwyższej "półki", dlatego sprowadziliśmy najlepszego trenera, by zbudował solidny zespół - oświadczył prezes, po czym dodał, że celem klubu wcale nie jest błyskawiczny awans do ekstraligi, tylko tworzenie dobrych widowisk żużlowych w Ostrowie i przyzwyczajenie kibiców do wyższych cen biletów, które mają obowiązywać w I lidze.

Ekipa będzie jednak mocna. Listy intencyjne, poprzedzające podpisanie kontraktu, podpisali już doświadczony Norweg z polskim paszportem Rune Holta, Duńczycy Nicklas Porsing i Mikkel Michelsen. W piątek do tego grona dołączyli pochodzący z Ostrowa Wlkp. bracia Michał i Mateusz Szczepaniakowie. To nie musi być koniec, bo prezes Wodniczak zapowiada jeszcze jedną transferową niespodziankę. W grę wchodzi zakontraktowanie Grzegorza Walaska lub nawet... Tomasza Golloba, który nie wyklucza zakończenia pięknej kariery w klubie pierwszoligowym.

Nawet jeśli gwiazda tego formatu nie dołączy już do zespołu Marka Cieślaka, Ostrovia powinna poważnie liczyć się w walce o awans do ekstraligi. Jedynego poważnego rywala ma całkiem niedaleko - mocny zespół buduje bowiem także Orzeł Łódź.

Więcej o: