Poznań zbuduje nową halę sportową? Gdzie i za ile?

Zbudować nowy obiekt za 300-350 mln zł czy kilka razy taniej rozbudować Arenę? Miasto chce zlecić analizę, która pokaże, czy i gdzie warto wybudować nowoczesną halę widowiskowo-sportową.
To wnioski z ostatniego spotkania rady zajmującej się programem "Sportowy Poznań". Spotkanie odbyło się w czwartek na Termach Maltańskich i byli na nim tylko zaproszeni goście. Dlatego szefowa zespołu Ewa Bąk, dyrektorka wydziału sportu w urzędzie miasta, nie chce zdradzać ustaleń.

Mimo to udało nam się dowiedzieć, o czym była mowa. Dyskusja dotyczyła planów budowy w Poznaniu nowej hali widowiskowo-sportowej. - Głosy były bardzo spolaryzowane - relacjonuje jeden z uczestników spotkania. - Jedni mówili, że Poznań powinien mieć taką halę. Drudzy protestowali, argumentując, że przecież i tak nie będziemy co chwilę organizować olimpiad czy innych dużych imprez.

Lepiej wyremontować Arenę?

Dziś Poznań takiej dużej, nowoczesnej hali nie ma. Duże imprezy kulturalne "pod dachem" najczęściej odbywają się na Międzynarodowych Targach Poznańskich. A sportowe - m.in. w hali Arena na Łazarzu.

Jednak Arena ma 40 lat i mieści tylko 4 tys. widzów (dodatkowe 2 tys. miejsc można dostawić na parkiecie). Nie spełnia światowych standardów. Jeszcze w 2009 r. odbywał się tam Eurobasket, czyli mistrzostwa Europy w koszykówce. Ale już niedawne mistrzostwa świata w siatkówce ominęły Poznań. Toczyły się w miastach takich jak Gdańsk czy Łódź, które zbudowały nowocześniejsze obiekty.

Jak w Poznaniu rozwiązać problem z halą? Według ustaleń "Wyborczej" w grę wchodzą dwa pomysły: gruntowny remont Areny albo budowa zupełnie nowego obiektu.

Scenariusz z Areną jest oczywiście dużo tańszy. Ale i tak może kosztować nawet 60-70 mln zł. Powód? Chodzi nie tylko o zwykły remont, ale również o powiększenie trybun. Jeden z takich projektów, autorstwa projektanta Areny Jerzego Turzenieckiego, zakłada obniżenie płyty boiska o ponad dwa metry. Powiększone trybuny mogłyby pomieścić 7-8 tys. widzów.

Nowa hala - gdzie i za ile?

Budowa nowej hali - nawet na 12 tys. miejsc - to oczywiście droższy wariant. Jednak tylko w taki sposób Poznań mógłby skutecznie włączyć się do starań o organizację największych imprez sportowych. Gdzie taki obiekt mógłby stanąć? Jest kilka potencjalnych lokalizacji. Jedna to Golęcin, druga - dawny stadion Energetyka przy parku Kasprowicza. W tym przypadku stojąca obok Arena mogłaby służyć jako hala treningowa.

W kontekście lokalizacji nowej hali mówi się też o stadionie im. Edmunda Szyca na Wildzie. Taki pomysł pojawił się już w 2012 r. w konsultacjach, które miasto przeprowadziło w sprawie przyszłości tego miejsca. Z tym że za budową hali opowiedziało się wówczas tylko 20 proc. poznaniaków. Zdecydowana większość mieszkańców widziałaby tam park. Jest i inny problem: do miasta należy tylko część tego terenu, reszta jest w rękach dewelopera TK Development. Poznań musiałby ten grunt odkupić.

Pomysł z nową halą budzi wątpliwości ze względu na koszty. Szacunkowo to aż 300-350 mln zł, czyli niemal połowa kwoty, którą pochłonęła budowa stadionu przy ul. Bułgarskiej. Władze województwa liczyły, że budowę hali uda się dofinansować nawet w 85 proc. z pieniędzy unijnych. Już wiadomo, że nie będzie to możliwe. - Inwestycje w infrastrukturę sportową w perspektywie finansowej 2014-2020 nie mogą być dotowane ze środków Unii Europejskiej - przyznaje Mieczysław Borówka z departamentu polityki regionalnej w urzędzie marszałkowskim.

Skąd pieniądze?

Skąd zatem wziąć pieniądze? Urzędnicy liczą na rząd. Budowa "wielofunkcyjnej hali widowiskowej o szczególnym znaczeniu dla metropolii poznańskiej" znalazła się wśród propozycji zgłoszonych do Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju. Hala miałaby powstać do 2018 r. Jako źródło finansowania marszałek zaproponował budżet państwa.

- Jest jedno istotne pytanie: czy hala ma spełniać tylko nasze regionalne potrzeby i służyć np. do rozgrywania meczów ligowych, czy też chcemy mieć najlepszy obiekt w Polsce i gościć międzynarodowe imprezy? - zastanawia się radny Jakub Jędrzejewski (PO), przewodniczący komisji kultury fizycznej i turystyki w radzie miasta. Jego zdaniem w obecnej sytuacji finansowej Poznań powinien postawić na to pierwsze rozwiązanie. - I do tego w zupełności wystarczy remont Areny - przekonuje.

Uczestnicy czwartkowego spotkania ustalili, że w sprawie budowy hali sportowej trzeba zlecić szczegółową analizę. Ma pokazać, czy warto budować nowy obiekt. A jeśli tak - to gdzie i jakiej wielkości. - Myślę, że taka analiza jest potrzebna - podkreśla dyrektor Bąk. Dodaje, że zależy jej na konsultacjach nie tylko ze środowiskiem sportowym, ale i z miejskimi radnymi. Dlatego temat hali sportowej ma być poruszony na najbliższym posiedzeniu komisji kultury fizycznej i turystyki.