Puchar Polski: "Pokonaliśmy Ruch Chorzów, a rano muszę iść do pracy panele kłaść"

Po wielkiej sensacji w Ostrowie Wlkp., gdzie trzecioligowa Ostrovia wygrała 2:1 z Ruchem Chorzów i wyeliminowała go z Pucharu Polski, jej piłkarze nie posiadają się ze szczęścia. Chętnie by poświętowali, ale jest problem. Praca
Mecze Pucharu Polski odbywają się bowiem w środy, co dla drużyn złożonych z piłkarzy amatorów jest zabójcze. Zwłaszcza gdy dokonają tego, co Ostrovia Ostrów Wlkp. Jak tu bowiem teraz poświętować?

- Pokonaliśmy Ruch, należałoby to uczcić, tymczasem ja rano muszę iść do pracy panele kłaść - mówi Michał Giercz, czołowy piłkarz Ostrovii i jeden z bohaterów meczu.

Problem ma nawet trener drużyny Piotr Konstanciak, który uczy WF-u w szkole sióstr salezjanek. - Sam teraz nie wiem. Chyba zadzwonię do nich i przeproszę, bo nie wiem, czy jutro dotrę do szkoły - mówi zakłopotany.

Ruch Chorzów, który jeszcze niedawno był o krok od awansu do fazy grupowej Ligi Europejskiej, przegrał z trzecioligowcem. Na dodatek kończył mecz w dziesiątkę, gdy czerwoną kartkę dostał Grzegorz Kuświk - piłkarz urodzony właśnie w Ostrowie Wlkp., który w 1999 roku zaczynał w organizowanym przez "Gazetę Wyborczą" turnieju zwanym Małą Ligą Mistrzów.