Trener Czesław Cybulski: Mój konflikt z Joanną Fiodorow rozdmuchali dziennikarze

- Kiedy mąż gotuje obiad i wyleje zupę z garnka, to mamy do czynienia z incydentem. Dziennikarze napisaliby pewnie, że z konfliktem - mówi trener Czesław Cybulski o swoich relacjach z młociarką Joanną Fiodorow. Jak zapewnia, zdanie na temat jej występu na Mistrzostwach Europy w Zurychu zmienił już po dwóch godzinach.
Joanna Fiodorow początkowo została wykluczona z kadry na Mistrzostwa Europy w Zurychu po słabym występie podczas Mistrzostw Polski w Szczecinie. Rzuciła wtedy zaledwie 67 m. - Był szok i wściekłość po poniżającym starcie - tłumaczy trener Czesław Cybulski, który opiniował decyzję o jej wyłączeniu z kadry Polski. Jak twierdzi, zdanie w tej materii zmienił już po dwóch godzinach. - A nie jak podawano, dopiero w piątek - zapewnia.

- Wszyscy ci, którzy pisali o konflikcie mają chyba konflikty w domu albo za dużo się naoglądali relacji ze Wschodu. To był krótki incydent, jakie zdarzają się często. Kiedy mąż gotuje obiad i wyleje zupę z garnka, to mamy do czynienia z incydentem - mówił.

Czesław Cybulski woli mówić o przyszłości Joanny Fiodorow. - Nikt rozsądny nie zagwarantuje, że będzie ona rzucała niebawem 78 m. Myślę jednak, że jest zdolna do bardzo dalekich rzutów i powinna za rok w Pekinie zdobyć medal. A o tym, co układamy sobie w głębi duszy, nie wolno mówić głośno.

Trener, który pracował wcześniej m.in. z Szymonem Ziółkowskim, Anitą Włodarczyk czy obecnie z Pawłem Fajdkiem, mówi że potencjał Joanny Fiodorow jest wielki. - Kwestia stopnia opanowania techniki rzutu. Jeżeli to zrobi, będą dalekie rzuty - mówi.