Po historii Joanny Fiodorow zmienione zostaną zasady kwalifikacji lekkoatletów

Jerzy Sudoł, odpowiedzialny w Polskim Związku Lekkiej Atletyki za szkolenie rzutów, przyznał, że początkowa decyzja o wykluczeniu młociarki Joanny Fiodorow z kadry Polski na Mistrzostwa Europy w Zurychu była pochopna. Na jej zmianę wpłynęły naciski mediów. Teraz mają zostać zmienione zasady kwalifikacji
Joanna Fiodorow 11-krotnie przekroczyła minimum kwalifikacyjne na mistrzostwa Europy w Zurychu, ale nie wypełniła formalnego warunku, jakim było potwierdzenie go na mistrzostwach Polski w Szczecinie. Zawaliła je i wtedy zapadła decyzja, że do Zurychu nie jedzie. Decyzję zmieniono m.in. pod wpływem nacisku mediów, które sporo pisały na ten temat. Przyznał to podczas konferencji prasowej Jerzy Sudoł, odpowiedzialny na szkolenie rzutów w PZLA.

- Decyzja była pochopna i ja od początku się z nią nie zgadzałem. Została jednak podtrzymana, ale udało się ja w odpowiednim momencie zmienić - mówił i wyjaśniał: - 67 metrów, które Joanna Fiodorow rzuciła dwa tygodnie przed mistrzostwami Europy, to była plama.

Wcześniej jednak poznańska młociarka, która ostatecznie sięgnęła po brązowy medal mistrzostw Europy, 11-krotnie przekraczała minimum kwalifikacyjne.

Po tym wypadku Jerzy Sudoł zapowiada zmianę w przepisach związanych w kwalifikacją lekkoatletów. - Będziemy chcieli wyeliminować minimum PZLA i posługiwać się jedynie normą europejską. Dwukrotne przekroczenie tego minimum będzie oznaczało kwalifikację na imprezę.

Szymon Ziółkowski, który zasiada w radzie zawodników IAAF, mówi o tym, że światowa federacja zamierza zmienić procedury kwalifikacyjne: - Plan jest taki, by ograniczyć liczbę startujących zawodników, zatem nie będzie już minimum A i minimum B, które obowiązywały dotąd. Pozostanie jedno, wypośrodkowane minimum, które w wypadku męskiego rzutu młotem zostanie zapewne ustanowione na poziomie 77 m, może 76,5 m. Poza tym jest także plan, by wzorem mistrzostw świata sztafet, które odbyły się w Nassau i oznaczały kwalifikację ośmiu czołowych ekip na mistrzostwa świata, podobnie rzecz się miała z zawodami Challenge w rzucie młotem. W tym wypadku także ośmiu pierwszych zawodników ma awansować z tego cyklu na mistrzostwa świata.

Joanna Fiodorow mówi, że dotychczasowe kryteria w sumie były sprawiedliwe, bo eliminowały zawodników, którzy raz, gdzieś na początku maja, uzyskali jeden dobry rezultat. - Ja jednak miałam minimum wypełnione 11 razy. Na mistrzostwach Polski w Szczecinie decydowała słabsza dyspozycja dnia. Technicznie rzuty były słabe, stąd taki wynik.