Henryk Szost z Grunwaldu Poznań zszedł z trasy maratonu w Zurychu, ale Polska ma medal

Lider list europejskich i nasz cichy faworyt do medalu Henryk Szost z Grunwaldu Poznań nie zdołał ukończyć maratonu mistrzostw Europy w Zurychu. Zszedł po 30. kilometrze. Srebro wywalczył jednak reprezentujący Polskę etiopski biegacz Yared Shegumo. Medalu w drużynie nie ma
Niezwykłą dla Polski dramaturgię miał bieg maratoński mistrzostw Europy w Zurychu. Przez ponad połowę dystansu z całkiem sporą przewagą prowadził Marcin Chabowski, rodem z Wejherowa. Odskoczył na ósmym kilometrze, narzucił mocne tempo. Miał 40 sekund przewagi i jeszcze po 20. kilometrze wyraźnie prowadził. Jego przewaga wzrosła do ponad minuty. Kryzys po 30. kilometrze spowodował jednak, że najpierw dał się dogonić i wyprzedzić późniejszemu zwycięzcy Daniele Meucciemu z Włoch. Niedługo potem stanął i obolały zszedł z trasy.

Nieco później trasę opuścił także Henryk Szost z Grunwaldu Poznań, lider list europejskich i kandydat do medalu na tym dystansie. Od początku nie był w stanie dotrzymać kroku liderowi, ale znajdował się w szeroko rozumianej czołówce. Biegł np. w okolicach ósmego miejsca ze stratą 20-25 sekund do Marcina Chabowskiego. Po 30. kilometrze zszedł z trasy. To oznaczało, że Polska nie ma już szans na medal w klasyfikacji drużynowej, w której długo prowadziła. Warunkiem jest bowiem sklasyfikowanie na mecie trzech maratończyków. A na trasie pozostało dwóch - Błażej Brzeziński oraz od lat (od 2003 roku) reprezentujący Polskę etiopski biegacz Yared Shegumo.

Mieszkający od lat w Polsce Etiopczyk spisał się rewelacyjnie. Włocha Daniele Meucciego już nie dogonił, ale po wspaniałym biegu i mocnym tempie dobiegł na metę jako drugi. Srebro Yareda Shegumo to pierwszy dla Polski medal w maratonie mężczyzn na dużej imprezie międzynarodowej.