Piękne zwycięstwo Polaka na Poznań Open. Grzegorz Panfil już w drugiej rundzie!

Grzegorz Panfil awansował do II rundy turnieju Poznań Open. - A już myślałem, by dać sobie spokój z tenisem - mówił po meczu.
O Grzegorzu Panfilu świat usłyszał w styczniu, gdy 26-letni już tenisista w zastępstwie chorego Jerzego Janowicza partnerował Agnieszce Radwańskiej w Pucharze Hopmana - nieoficjalnych mistrzostwach świata par mieszanych. Polska sensacyjnie doszła wówczas do finału, a Panfil po drodze wygrał m.in. z plasującym się w pierwszej dziesiątce ATP Kanadyjczykiem Milosem Raoniciem. Polak zyskał sławę, ale nie wywalczył punktów - mecze Pucharu Hopmana nie są zaliczane do światowego rankingu.

Kibice w Poznaniu znają go dobrze - w ubiegłym roku odpadł tu dopiero w ćwierćfinale. W tym roku został obdarowany przez organizatorów dziką kartą, a los w pierwszej rundzie skojarzył go z notowanym o wiele wyżej Brazylijczykiem Rogerio Dutrą Silvą. Dopingowany przez nieliczną - niestety - widownię Polak pierwszego seta rozstrzygnął na swoją korzyść po tie-breaku. W drugim secie przełamał serwis rywala w siódmym gemie, a pierwsze w meczu przełamanie uczcił bojowym okrzykiem, który poniósł się daleko w golęciński las. Kilka minut później było już po meczu - Brazylijczyk jakby zrezygnował z walki, a spotkanie zakończyło się jego podwójnym błędem serwisowym i wynikiem 7:6, 6:3 dla Polaka.

- Jestem dobrze przygotowany do tego turnieju. Wierzę w to, że ubiegłoroczny ćwierćfinał to nie jest szczyt moich możliwości i że stać mnie na więcej. Nie będę obiecywał, że wygram turniej. Ale obiecuję sobie walkę o to - mówił po meczu szczęśliwy Panfil.

Polak ma w tym sezonie za sobą ciężkie chwile. - Po tym, jak wróciłem cały naładowany z Australii, skręciłem nogę na turnieju w Cherbourgu. Padłem na kort, nie mogłem wstać... Leczyłem się cztery miesiące, przez głowę przechodziła myśl, by skończyć z tenisem. Wróciłem jednak. Zagrałem w kilku futuresach [turniejach niższej rangi - red.], trenowałem. I do Poznania przyjechałem w dobrej formie - opowiada sklasyfikowany dopiero w czwartej setce rankingu ATP tenisista. - Powiedziałem sobie, że gram jeszcze ten sezon i następny. Stawiam wszystko na jedną kartę. Albo mi się uda i będę porządnym tenisistą, albo dam sobie spokój. Zobaczymy, co z tego wyjdzie - dodaje Grzegorz Panfil.

We wtorek na kort wyjdą pozostali Polacy: Kamil Majchrzak, Błażej Koniusz i Andrzej Kapaś. Będą grali po sobie, ich mecze na korcie centralnym rozpoczną się o godz. 13. Wcześniej - o godz. 10 - kibicom w Poznaniu zaprezentuje się sensacyjny pogromca Jerzego Janowicza w Pucharze Davisa, 17-letni Chorwat Borna Corić.