Miroslav Klose 15 lat temu miał ofertę z wielkopolskiego klubu. Dlaczego ją odrzucił?

W 1999 roku działacze Amiki Wronki chcieli sprowadzić z Niemiec napastnika Miroslava Klose. Tego samego, który po golu zdobytym w meczu z Brazylią został najlepszym strzelcem w historii piłkarskich mistrzostw świata.


Zdobywając we wtorek bramkę na 2:0 w półfinale z Brazylią (7:1), napastnik reprezentacji Niemiec Miroslav Klose z dorobkiem 16 goli został najskuteczniejszym strzelcem w historii mistrzostw świata. W klasyfikacji wszech czasów wyprzedził Brazylijczyka Ronaldo. Pochodzący z Polski piłkarz będzie miał jeszcze szansę poprawić ten dorobek w niedzielnym finale.

Urodzony w Opolu napastnik Lazio Rzym, który 9 czerwca skończył 36 lat, jest też najlepszym strzelcem niemieckiej reprezentacji w historii - zdobył 71 bramek. Już o trzy wyprzedza legendarnego Gerda Muellera.

Przypominamy tekst, który opublikowaliśmy w "Gazecie Wyborczej" w 2002 roku, gdy Miroslav Klose był jedną z gwiazd mundialu w Korei i Japonii. Przytoczyliśmy wówczas historię niedoszłego transferu tego piłkarza do Amiki Wronki. Późniejszego reprezentanta Niemiec chciał sprowadzić do Wielkopolski Stefan Majewski, kiedyś trener amatorskiej drużyny 1. FC Kaiserslautern. To tam spotkał młodego Miroslava Klose, o którym w jednym z późniejszych wywiadów mówił: - Wypromowanie Mirka mogę zapisać na swoje konto, bo to piłkarz, który ćwiczył ze mną indywidualnie i występował przez rok w moim zespole.

Amica chciała Klosego!

Rodzice 24-letniego Miroslava Klose są Polakami. Ojciec Józef był piłkarzem, a potem trenerem w Odrze Opole. Mama Barbara grała w piłkę ręczną i występowała nawet w reprezentacji Polski. Miroslav urodził się w Opolu, a gdy miał 8 lat, wyjechał z rodziną do Niemiec. Do dziś mówi po polsku, ale całą dotychczasową karierę piłkarską robił w Niemczech, więc występuje w drużynie narodowej tego kraju.

(...) Niewiele brakowało, by w 1999 r. Miroslav Klose został piłkarzem Amiki Wronki. Trenerem wronieckiego zespołu był wówczas Stefan Majewski, który znał Klosego z Niemiec. - To ja ściągnąłem Mirka do 1. FC Kaiserslautern, w którym byłem trenerem drużyny amatorów - wspomina Majewski. - Już wcześniej chciałem go mieć w zespole, ale mieliśmy dwóch mocnych napastników. W rozmowie ustaliliśmy, że w tej sytuacji Mirek pogra przez jeden sezon w innym klubie - dodaje. Klose trafił więc ze swojego pierwszego klubu SG Blaubach-Diedelkopf do IV-ligowego FC Homburg. W zespole rezerw piłkarz zdobył 18 goli w 12 meczach. W 1999 r. Klose został wreszcie sprowadzony do 1.FC Kaiserslautern. Niedługo potem Stefan Majewski został pierwszym trenerem Amiki Wronki.

- Dzwonił do nas Andrzej Szarmach, który jest przyjacielem rodziny Klose, i wspominał o Mirku - mówi wiceprezes Amiki Paweł Janas. - Pojawiła się myśl, aby sprowadzić Klosego do Wronek. Ale chłopak nie chciał u nas grać. Siedział od dawna w Niemczech i miał tam na pewno lepsze warunki rozwoju niż w Polsce - zastanawia się Janas. - Znałem kontrakt Mirka z Kaiserslautern i wiedziałem, że jego sprowadzenie jest nierealne - mówi Majewski. - Chciałem go mieć w Amice, bo widziałem, ile potrafi i jak olbrzymie postępy robi. Chociaż Klose grał jeszcze w zespole amatorów, to był bliski debiutu w pierwszej drużynie. Rozmawiałem z nim, wiedziałem, że chce zostać w Niemczech - dodaje. - Piłkarz nie chciał do nas przejść, więc nie było sprawy. Nie podejmowaliśmy nawet rozmów z jego klubem - Janas ucina wszelkie spekulacje.