Kadra Polski na Igrzyska Olimpijskie w Soczi. Jest dwóch poznaniaków!

Alpejczyk Mateusz Garniewicz z Malta Ski Poznań oraz poznaniak w barwach LKS Poroniec Poronin, panczenista Jan Szymański są w oficjalnej kadrze reprezentacji Polski na zimowe Igrzyska Olimpijskie w Soczi. - Jestem w szoku - mówi nam Garniewicz.
Do Rosji jedzie 56 polskich sportowców - tak liczna ekipa biało-czerwonych uczestniczyła w igrzyskach tylko raz, w 1976 roku w Innsbrucku. Cztery lata temu do Vancouver poleciało 47 osób. W Kanadzie Polacy wywalczyli sześć medali. Skład reprezentacji zatwierdził we wtorek zarząd Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

Impreza rozpocznie się 7 i potrwa do 23 lutego. - System kwalifikacji został zatwierdzony przez zarząd w grudniu 2012 roku. Był on jednoznaczny z międzynarodowymi wymogami, stąd liczba 56 sportowców adekwatna do światowej listy zakwalifikowanych w poszczególnych dyscyplinach - mówi sekretarz generalny PKOl Adam Krzesiński.

Na liście polskich olimpijczyków są dwaj sportowcy związani z Poznaniem. Pierwszy to 24-letni Mateusz Garniewicz, który jazdy na nartach uczył się na stoku Malta-Ski. Uczestniczył już w zimowych uniwersjadach, rok temu był na mistrzostwach świata w narciarstwie alpejskim w Schladming. - Jestem w szoku, nie spodziewałem się olimpijskiej nominacji - mówił nam. - Na razie trenuję we włoskich Alpach, jeszcze nawet nie wiem, kiedy dokładnie wylecę do Soczi i jak będą wyglądały moje ostatnie dni przed igrzyskami. Na razie jestem szczęśliwy, że w ogóle tam jadę - dodaje.

Mateusz Garniewicz zwykle jeździ w slalomie, slalomie gigancie, supergigancie i superkombinacji. Na igrzyskach olimpijskich wystąpi tylko w slalomie, zaplanowanym dopiero na 22 lutego.

O ile z występem Garniewicza nie należy wiązać większych nadziei na sukces olimpijski, o tyle miłą niespodziankę może sprawić drugi poznaniak w drużynie, panczenista Jan Szymański. Nasz łyżwiarz w Soczi wystąpi w wyścigach na 5000 m i 1500 m, jest także także częścią ekipy, która wystąpi w wyścigu drużynowym. Rywalizował będzie w hali Adler Arena, mieszczącej 8 tys. widzów. - Znam ten obiekt z ubiegłorocznych mistrzostw świata. Odpowiada mi - mówi poznański panczenista. - Lód w niej jest dość wolny, co mi akurat sprzyja. Gdy ścigam się na bardzo szybkich lodach w Stanach Zjednoczonych czy Kanadzie, sporo tracę do najlepszych. A na lodach wolniejszych walczę z nimi jak równy z równym - dodaje.

Poznański łyżwiarz w ostatnich dniach przed igrzyskami jest bardzo zapracowanym człowiekiem. Teraz trenuje w Berlinie, pod koniec stycznia pojawi się na dzień lub dwa w Poznaniu, potem jedzie do Warszawy. Do Rosji wylatuje 1 lutego, a pierwszy swój start - na 5000 m - będzie miał 8 lutego. Na igrzyskach zostanie do końca, bowiem najważniejszy start - w drużynie - zaplanowano 22 lutego, czyli w przedostatni dzień igrzysk.