Kraków był tym razem szybszy. Pierwszy gol w Luboniu padł o godz. 12.21 [ZDJĘCIA]

Tradycyjny, noworoczny mecz dwóch lubońskich drużyn zakończył się hokejowym wynikiem - 7:4 dla Stelli Luboń. Choć padło aż 11 bramek, żadna z nich nie została strzelona niż gol w Krakowie, podczas noworocznego meczu Cracovii.
Obserwuj autora na twitterze

W Luboniu niekiedy udaje się wyprzedzić krakowskie Pasy i zdarzało się, że to tu padał pierwszy gol nowego roku. Nie tym razem jednak. Mecz grającej w okręgówce Stelli Luboń i trzecioligowego Fogo Luboń rozpoczął się z pewnym opóźnieniem, a pierwszy gol padł w jego 9. minucie. Zdobył go Bartosz Majchrzak. Była godzina 12.21, 1 stycznia 2014 roku.

Wówczas w Krakowie mieliśmy już stan 1:1.

Ostatecznie noworoczny sparing w Luboniu zakończył się niecodziennym, hokejowym rezultatem 7:4 (6:3). I to nie dla Fogo, ale dla niżej notowanej Stelli, która wygrała po raz pierwszy w historii. Wpływ na to miał fakt, że o ile Stella ma w szeregach lubonian, którzy nie mieli specjalnego problemu, by wstać w Nowy Rok i dotrzeć na mecz, o tyle Fogo Luboń gra na co dzień w trzeciej lidze graczami spoza tego miasta. Nie udało się zgromadzić ich w Nowy Rok zbyt wielu. Fogo rozpoczęło spotkanie w osłabionym, dziewięcioosobowym składzie. Na dodatek sporą grupę grali byli gracze zespołu, w tym były piłkarz Kolejorza Krzysztof Piskuła, który nawet zdobył z rzutu karnego jedną z bramek. Krzysztof Piskuła będzie trenerem młodzieży w Fogo Luboń. Jeden piłkarz był pożyczony ze Stelli, która stawiła się na bój w 12-osobowym zestawieniu.

W drugiej połowie siły się wyrównany, gdyż piłkarz Stelli Marcin Mroczyński od wiosny będzie graczem Fogo, więc pierwszą połowę zagrał w starym klubie i pożegnał się z nim w ten właśnie sposób. Po przerwie założył koszulkę nowego zespołu, przechodząc do niego w ten symboliczny sposób. Aby mógł opuścić boisko, sędzia symbolicznie ukarał go czerwoną kartką za ... nic właściwie.

Piłkarze obu ekip porwali się bohatersko na rozegranie pełnego meczu, dwa razy po 45 minut. Do przerwy wydawało się to realne, ale po niej, wobec braku zmian miny nieco zrzedły i entuzjazm osłabł. Druga część gry trwała zatem krócej, jedynie 30 minut.

ŚLEDŹCIE NAS TAKŻE NA FACEBOOKU