Poznański chodziarz startował, bo mu kazali. PZLA: "No i niepotrzebnie"

Łukasz Nowak, chodziarz AZS Poznań, ma zapewniony start w lekkoatletycznych mistrzostwach świata na dystansie 50 km. Wystartował jednak na mistrzostwach Polski na 20 km, bo powiedziano mu, że to warunek. - Pierwsze słyszę - mówi szef wyszkolenia PZLA Jerzy Sudoł.
Poznański chodziarz na dystansie 20 km zajął na mistrzostwach Polski w Toruniu drugie miejsce. - Bez treningu, więc i tak nieźle, że wyprzedziłem wielu chłopaków, którzy od tygodni trenują tę konkurencję - wyjaśnia. On ćwiczy dłuższy dystans 50 km, który wymaga zupełnie innego przygotowania - bardziej wytrzymałościowego niż szybkościowego, jak w przypadku 20 km.

Start w chodzie na 50 km poznaniak ma zapewniony już od roku na podstawie wyników Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Był tam na wysokim dziewiątym miejscu. Nie musiał się zatem w tym roku starać o żadne minima kwalifikacyjne. Mógł spokojnie trenować do startu na mistrzostwach świata w Moskwie.

Te przygotowania przerwał występ na mistrzostwach Polski w Toruniu w ostatni weekend. Łukasz Nowak poszedł tam na nietypowym dystansie 20 km, co bardzo mu nie pasowało. - Mógłbym w tym czasie robić co innego, realizować swój trening. Przerwałem go jednak, by wystartować, bo był to warunek mojego występu w Moskwie - mówi.

Szef wyszkolenia PZLA Jerzy Sudoł mówi jednak, że pierwsze o tym słyszy. - Kto tak powiedział zawodnikowi? To nieprawda. Start w Toruniu nie był żadnym wymogiem - tłumaczy.

Łukasz Nowak mówi, że tak powiedzieli mu trenerzy. Jerzy Sudoł dodaje: - Problemem w polskim chodzie jest to, że trenerów jest kilkunastu i każdy ma swoją filozofię treningu i przygotowań. Nie ma spójności. W przypadku Łukasza Nowaka chodziło o sprawdzenie, w jakiej jest formie jest zawodnik, a nie o stawianie mu wymogów. Występ na mistrzostwach świata ma pewny.

Mistrzostwa świata ruszają 10 sierpnia. Start chodu na 50 km - w środę 14 sierpnia.