B-klasowy Odlew Poznań znów zaskakuje. Rzuca wyzwanie reprezentacji Polski

- Mamy legitymację, by wyzwać na mecz reprezentację Polski. Też jesteśmy amatorami, pracujemy w różnych zawodach: od magazyniera po adiunkta, a rok temu z klubem z San Marino przegraliśmy tylko 0:1 - mówią piłkarze B-klasowego Odlewu Poznań i proponują kadrze Waldemara Fornalika pojedynek.
Tu grają przyszłe gwiazdy polskiej reprezentacji »

Odlew Poznań to klub, który powstał w 2002 r. w redakcji "Gazety Wyborczej" w Poznaniu. Dziennikarze, ich znajomi i przyjaciele założyli go, by przy wykorzystaniu żartów, humoru oraz happeningów promować piłkę nożną w takim właśnie, amatorskim wydaniu. Klub wziął nazwę z filmu "Piłkarski poker" Janusza Zaorskiego i zdobył sporą popularność. Jego hasło to "Jesteśmy najsłabsi, chcemy być lepsi" oraz "Prawdziwą porażką nie jest przegrać, ale nie podjąć walki w ogóle". Do fanów Odlewu należą znani trenerzy i sportowcy, m.in.: Czesław Michniewicz, Bogusław Baniak, siatkarka Katarzyna Skowrońska-Dolata.

Początkowo w B klasie Odlew Poznań starał się przede wszystkim nie przegrywać meczów dwucyfrowo. Teraz jednak potrafi już wygrywać, nawet kilkoma bramkami. Zyskał także niedawno silnego partnera - wielki ukraiński browar Obolon.

Długo utrzymywaliśmy 0:0

Rok temu piłkarze Odlewu świętowali 10-lecie klubu aż w San Marino. - Szukaliśmy najsłabszego piłkarsko kraju na świecie. Zmierzyliśmy się z klubem FC Domagnano z San Marino, uczestnikiem europejskich pucharów - przypomina Jan Andrzejewski z Odlewu. - Ku naszemu zdumieniu przez wiele minut utrzymywaliśmy wynik 0:0.

Odlew wspierany był przez cały autokar kibiców z Polski, którzy głośno dopingowali m.in. hasłami "Chcemy zwycięstwa, hej, Odlew, chcemy zwycięstwa! Może być remis, hej, Odlew, może być remis!". Jak mówią piłkarze San Marino, dawno nie było w tej republice takiego dopingu. Ostatecznie B-klasowy zespół przegrał zaledwie 0:1, dwukrotnie trafiając w poprzeczkę.

Kiedy więc piłkarze Odlewu Poznań oglądali we wtorek męki reprezentacji Polski trenera Waldemara Fornalika ze złożoną z amatorów reprezentacją San Marino, uznali, że również mają szansę powalczyć jak równy z równym z obecną kadrą.

- Nie różnimy się aż tak bardzo od San Marino, nie uważamy się za gorszych. Też uprawiamy piłkę amatorską i po meczu idziemy do pracy z zakwasami. W naszym zespole nie brakuje prawników, urzędników czy barmanów jak w San Marino. Stolarza chyba tylko nie mamy - mówi Andrzejewski i przypomina, że korzystny wynik uzyskany w Serravalle wiosną zeszłego roku uprawnia ich do złożenia Waldemarowi Fornalikowi propozycji sparingu. - Jesteśmy godnym rywalem - twierdzą piłkarze z Poznania.

Michał Bartkowiak z Odlewu odważnie zapewnia: - Jako grający prezes klubu mogę zadeklarować, że dłużej utrzymamy remis w meczu z kadrą, aniżeli tej udało się to w pojedynku z Ukrainą [bramka padła w pierwszych minutach spotkania - red.]. Wierzę w chłopaków. - Nie jesteśmy samobójcami - uzasadnia Andrzejewski. - Reprezentacji z czasów Kazimierza Górskiego czy Antoniego Piechniczka byśmy nie wyzywali. Przy kadrze Jerzego Engela mielibyśmy poważne wątpliwości. Co do obecnej drużyny Polski takich wątpliwości nie mamy.

Najlepiej, by Polska grała w Poznaniu

Odlew Poznań proponuje Waldemarowi Fornalikowi sparing w dowolnym terminie, byle nie kolidował z rozgrywkami B klasy, bo one są dla klubu najważniejsze. Najlepiej, gdyby Polska zgodziła się zagrać w Poznaniu. Odlew na swoim terenie czuje się bardzo mocny, tu pomagają mu ściany i bardzo wyrozumiała publiczność, która wierzy w niego do końca.

Piłkarze Odlewu przypominają pewną historię: - Kiedyś wyzwaliśmy na pojedynek Wartę Poznań i ta się zgodziła. W trakcie meczu zjawili się kibice. "Jaki wynik?" - zapytali. "11:2" - odparliśmy. "Dla kogo?" - zapytali kibice.

Do dzisiaj Odlew uważa to pytanie za jeden z większych komplementów, jakim go obdarzono.

Kiedyś w meczach z silniejszymi rywalami Odlew uzależniał swoją szansę od bujności krzaków, w które można wybić piłkę na aut i z których następnie trzeba ją wydobyć. Teraz w meczu z Polską gracze Odlewu nie czują się na straconej pozycji.

- Reprezentanci Polski co chwilę powtarzają, że nie ma już na świecie słabych drużyn. Mają absolutną rację - zgadza się Jan Andrzejewski. - Tabele bardzo się spłaszczyły, a poziom wyrównał.

- Uważamy, że możemy nie przegrać wyżej niż San Marino - mówią piłkarze Odlewu. - A nawet jeśli, to będziemy zaszczyceni faktem, iż to na nas reprezentacja Polski się przełamie, a Robert Lewandowski strzeli wreszcie gola z akcji. Obiecujemy, że nie sfaulujemy ani nie zagramy ręką w polu karnym.

- Niestety, w grę nie wchodzi wymiana koszulek po meczu, gdyż dysponujemy w Odlewie tylko jednym kompletem - trzeźwo zaznacza prezes Michał Bartkowiak.

Co ciekawe, był już jeden selekcjoner polskiej reprezentacji, który zgodził się zagrać sparing z Odlewem Poznań - Franciszek Smuda, jeszcze gdy prowadził Lecha Poznań. Umówił się z B-klasowcami na mecz, gracze Odlewu już ustalali taktykę i to, kto pokryje Hernana Rengifo, po czym mecz został odwołany. - Lech twierdził, że nie ma wolnych terminów. Prawda jest taka, że strach go obleciał. Trener Smuda widział, że jesteśmy w gazie - nie mają wątpliwości w Odlewie.

- Zawsze marzyłem o tym, by móc zagrać z orzełkiem na piersi, jednakże kolejni selekcjonerzy nie raczyli przyjechać zobaczyć na żywo tego, co potrafię. Teraz, gdy istnieje możliwość wyzwania orłów Fornalika na pojedynek, to byłaby świetna okazja, aby pokazać trenerowi, że to właśnie ja powinienem wspólnie z Robertem Lewandowskim stworzyć duet napastników - mówi Piotr "Kabanos" Krygier, czołowy strzelec Odlewu.