Kibice Unii Leszno protestują przeciwko zmianie nazwy klubu

- Czujemy się okradzeni z czegoś, co przez lata było dla nas czymś wyjątkowym i ważnym w życiu kibicowskim, szczyciliśmy się tym, jeżdżąc po całym kraju za swoją drużyną - napisali kibice Unii Leszno po tym, jak klub podpisał umowę sponsorską i przez najbliższe dwa lata będzie występował pod nazwą Fogo Unia Leszno.
Zmiana nazwy przez klub z Leszna to wydarzenie wyjątkowe - podczas gdy w ostatnich dwóch dekadach wszystkie kluby ekstraligi pozwalały swoim sponsorom zaistnieć w nazwie zespołu, Unia trwała przy jednoczłonowej, tradycyjnej nazwie. Teraz to się zmieni, przeciwko czemu protestują kibice Unii zrzeszeni w grupie Ultras Unia Leszno.

- Jesteśmy zbulwersowani sytuacją, jaka zaistniała, ponieważ nazwa klubu, barwy i herb to trzy najważniejsze rzeczy, których nigdy nie powinno się zmieniać. Czujemy się okradzeni z czegoś, co przez lata było dla nas czymś wyjątkowym i ważnym w życiu kibicowskim, szczyciliśmy się tym, jeżdżąc po całym kraju za swoją drużyną. Warto wspomnieć, iż byliśmy jedynym klubem w całej historii polskiego żużla, który "nigdy się nie sprzedał" - piszą kibice.

Ale nie zapowiadają żadnych innych działań - Nasze stanowisko jest jedynie wyrazem naszego niezadowolenia, nie jest żadnym wyrazem nieposzanowania dla osób pracujących w klubie, a także w firmie Fogo. Pragniemy prosić, by po wygaśnięciu umowy z firmą Fogo zarząd klubu powrócił do macierzystej nazwy KS Unia Leszno. Mając na uwadze wzrastające koszty utrzymania klubu, niższą frekwencję, a także niekiedy wygórowane życzenia zawodników, życzymy panu prezesowi wytrwałości w dążeniu do polepszenia sytuacji finansowej klubu, lecz nie za wszelką cenę - napisali fani "Byków". Prezes firmy Fogo... rozumie protestujących kibiców. - Rozumiem, że są rozczarowani zaistniałą sytuacją. Fani jednak powinni pogodzić się z tym, że w dzisiejszych czasach bardzo trudno jest robić sport na wysokim poziomie bez odpowiedniego wsparcia finansowego - mówi Tomasz Błaszak w rozmowie z Głosem Wielkopolskim.