Szymon Ziółkowski: Nawet Joseph Ratzinger nie pomoże polskiemu sportowi

- Patrząc na naszą infrastrukturę sportową, trzeba jasno powiedzieć, że nasze sukcesy są zwyczajnie ponad stan - mówi mistrz olimpijski z 2000 roku Szymon Ziółkowski w ?Przeglądzie Sportowym?. - Ci zawodnicy, których teraz stać na medale, na igrzyskach w Rio jeszcze wystartują. Potem może się okazać, że na igrzyska 2020 nie będzie miał kto jechać. I pojedzie sam pan prezes.
Szymon Ziółkowski twierdzi, że w Polsce nie ma żadnego systemu szkolenia sportowców. - A za zmiany systemowe odpowiada ministerstwo, a nie prezesi poszczególnych związków - mówi. Jego zdaniem, na okręgowe związki sportowe należy scedować sprawę szkolenia młodzieży. To one bowiem wiedzą najlepiej, kogo i w jakim zakresie szkolić w regionie. Tymczasem teraz zajmują się tym związki centralne za pieniądze płynące z ministerstwa.

- Cały problem polega na tym, że w Polsce nie ma czegoś takiego jak lokalna infrastruktura sportowa - mówi mistrz olimpijski z 2000 roku w rzucie młotem. - Orliki nie wytrenują kogoś, kto ma wystartować w igrzyskach olimpijskich. Młodzież ćwicząca z myślą o Rio uczy się teraz w szkołach, studiuje. Dzieciaki trenują przeważnie tam, gdzie mieszkają. Tam trzeba im zapewnić warunki. Na razie infrastruktura w naszym sporcie jest taka, ze tylko miotacze i chodziarze mają gdzie trenować. W efekcie na igrzyska w Rio jeszcze znajdziemy ludzi, bo pojada ci, których teraz stać na medale. Na igrzyska w 2020 roku nie pojedzie już nikt, chyba że sam prezes.

Szymon Ziółkowski mówi także o swoich startach - po sukcesach w latach 2000-2001 przyszły bowiem lata chude. - Doszedłem do wniosku, że aby wrócić na szczyt, należy się zastanawiać nad przyczynami sukcesów, a nie porażek.

Szymon Ziółkowski krytycznie