Sport.pl

Niech brak igrzysk nie pogrąży Golęcina. Komentarz

Poznań co prawda uznał, że nie będzie starał się o Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie, ale nie zwalnia to władz miasta z obowiązku rozwiązania najbardziej wstydliwego problemu dotyczącego infrastruktury sportowej. Ten problem to Golęcin - komentuje dziennikarz ?Gazety? Marcin Wesołek.
Z Młodzieżowymi Igrzyskami Olimpijskimi mamy w "Gazecie" pewien problem. To w naszej redakcji narodził się pomysł ich organizacji, który potem został podchwycony przez władze miasta. Teraz już wiemy, że po poniedziałkowej decyzji poznańskich radnych MIO w Poznaniu nie będzie.

Powinniśmy drzeć szaty, ale ja uważam, że to racjonalna decyzja. Gdy apelowaliśmy do władz miasta, by rozpoczęły starania o przyznanie igrzysk, był rok 2007. Pięć lat temu trudno było przypuszczać, że w 2012 r. Poznań będzie musiał zamykać szkoły czy przedszkola, ograniczać częstotliwość kursowania tramwajów i zastanawiać się nad gaszeniem w nocy świateł na ulicach. Myśleliśmy, że Europa, Polska i Poznań będą się rozwijały bez turbulencji i na tyle szybko, by móc wydać być może nawet kilkaset milionów złotych na Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie. Myliliśmy się. Poznania ani teraz, ani w najbliższych kilku latach na MIO nie stać.

Zwolennicy starań o igrzyska nawet w tej fatalnej sytuacji budżetowej Poznania mówili i pisali, że młodzieżowe igrzyska to szansa (w domyśle: jedyna szansa) na dofinansowanie z budżetu państwa do remontu stadionu lekkoatletycznego na Golęcinie czy budowy hali wielofunkcyjnej. Gorąco namawiam do rezygnacji z takiego myślenia. Wiele polskich miast dostaje dotacje z budżetu państwa czy z budżetu Unii Europejskiej i buduje obiekty sportowe, wcale nie starając się o organizację jakichkolwiek igrzysk. Tak może być też w Poznaniu, który by coś zbudować, sam szukał sobie dodatkowego impulsu - a to Euro 2012, a to uniwersjada, o którą bezskutecznie zabiegaliśmy.

O tym, że Poznań rezygnuje ze starań o MIO, zdecydowali de facto radni Platformy Obywatelskiej. Teraz to od nich oczekuję, że rozwiązany zostanie najbardziej wstydliwy problem sportowego Poznania, czyli stan kompleksu sportowego na Golęcinie. Stadion piłkarsko-żużlowy znów zarasta tam lasem, niedoinwestowany stadion lekkoatletyczny też wymaga modernizacji. Od lat wiadomo, że kluczem do uratowania Golęcina jako miejsca do uprawiania sportu i rekreacji jest przejęcie tych terenów przez miasto od policji. Od lat słyszymy, że komunalizacja jest tuż-tuż. I od lat widzimy, jak te obiekty niszczeją.

Władzę w Polsce, także nad policją, sprawuje Platforma Obywatelska. Radni tej partii zdecydowali, że Poznań przestaje starać się o MIO i w ten sposób oddala szansę na szybki remont Golęcina. Teraz oczekuję, że radni PO użyją swych wpływów w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, rządzonym przez ministra z PO, by wreszcie, po kilkunastu już latach, doprowadzić sprawę komunalizacji Golęcina do końca.

Samo przejęcie przez miasto obiektów Olimpii oczywiście nie załatwi sprawy. Pozwoli jednak małymi krokami, w miarę możliwości budżetu Poznania unowocześniać ten obiekt i sprawić, że on znów ożyje. I jestem przekonany, że wcale nie trzeba do tego Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich.

Więcej o:
Komentarze (1)
Niech brak igrzysk nie pogrąży Golęcina. Komentarz
Zaloguj się
  • bukaj22

    0

    Na pewno na Golęcinie potrzebne są finanse i trzeba te problem rozwiązać. Szkoda , by taki obiekt został zniszczony doszczętnie. Jednak ogólnie uważam , ze skandalem jest likwidacja sekcji Olimpii. Klub z takimi tradycjami zwłaszcza w koszykówce kobiet nie miał prawa zniknąć z mapy Polski.

    Jeszcze dziwniejsza jest sprawa z starym stadionem Warty. Nie dzieje się tam nic od x lat a jest , to idealne miejsce na nowoczesny stadion nie tylko piłkarski. Marzy mi się , by stanął tam obiekt z prawdziwego zdarzenia z tartanem i boiskiem do piłki nożnej. Komunikacyjnie miejsce jest idealnie położone , ale miasto nie robi nic , by to miejsce właściwie wykorzystać... A szkoda...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX