Co z tym w-f? Julia Michalska i medaliści olimpijscy wesprą ministrę Joanną Muchę w promocji sportu

- Chcę sporo energii poświęcić w najbliższym czasie promowaniu sportu i aktywności fizycznej - mówi poznańska medalistka olimpijska w wioślarstwie Julia Michalska. - Mam na to fajny pomysł i wspólnie z innymi polskimi olimpijczykami będę go wdrażać.
Julia Michalska nadmienia, że kilku polskich olimpijczyków zamierza być aktywnym w sprawie promowania sportu i włączyć się do planu rozwoju polskiego sportu. Taki plan zamierza także wprowadzić w życie minister sportu Joanna Mucha, która twierdzi, że na kolejne igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro w 2016 roku niewiele w polskim sporcie można już zmienić, ale reforma ma być przeprowadzona z myślą o kolejnych igrzyskach. - Liczę na to, że stworzymy system promocji sportu, który zrealizuje podobny cel, jaki ma minister Mucha - mówi Julia Michalska.

Ona sama zaczynała swa karierę sportową w podstawówce, gdy koledzy powiedzieli jej, że nie ma po co iść na nabór do sekcji wioślarskiej klubu Tryton , gdyż "to nie dla bab". - No to się jeszcze okaże - powiedziała sobie i dziś ma olimpijski medal.

- Nigdy nie byłam jakoś przesadnie dobra ani usportowiona. Nie wyróżniałam się pod tym względem w szkole - opowiada. - Chodziłam jednak na wszystkie zawody, imprezy sportowe. Pływałam, grałam i to mimo tego, że nie byłam w tym dobra. W ogóle nie planowałam wtedy uprawiania sportu wyczynowo. Dla mnie sport był magią ekranu. Uwielbiałam go oglądać w telewizji, oglądałam wszystko.

- Sport wyczynowy wydawał mi się wtedy niedostępny, aż trafiłam do klubu, w którym pływałam na starych, drewnianych łódkach do Lubonia i z powrotem. Tak się zaczęło - mówi Julia Michalska. Dodaje, że nigdy nie rozumiała narzekań na lekcje w-f w szkole. - U mnie w szkole podstawowej nigdy nie było z nim problemu. Nie było problemu z uprawianiem sportu, jeśli ktoś chciał - mówi.

Jej zdaniem, połączenie szkolnictwa z klubami sportowymi to tylko kwestia dobrej woli nauczycieli i trenerów. - Kluby musza robić nabory w szkołach. Docierać tam, przekonywać dzieci - mówi. - Sama mogę robić takie nabory i będę je robiła. W klubie przekonałam do tego wiele osób. Najpierw mówili do mnie: ty to musisz robić, bo ty masz medal. Odpowiedziałam, że skoro tak, to dam im ten medal i niech z nim chodzą po szkołach.

- Do wykorzystania są także media społecznościowe, facebook i inne. Trzeba docierać do chętnych, wyciągać te dzieci do sportu jednego po drugim - wyłuszcza Julia Michalska. - A następnie trzeba zadbać o sprzęt dla nich i nagradzanie.

A JAK U CIEBIE WYGLĄDAŁY LEKCJE W-F? PODYSKUTUJ NA FACEBOOKU NA POZNAN.SPORT.PL

Radosław Nawrot