''Może wygralibyśmy z Wisłą Kraków jeden mecz na sto''

Takie mecze są solą Pucharu Polski. Beniaminek III ligi, amatorski zespół Lubońskiego KS podejmuje Wisłę Kraków, która w XXI wieku zdobyła siedem ze swoich trzynastu tytułów mistrza Polski. - Czy ktoś jest w stanie wyobrazić sobie, co działoby się w Krakowie, gdyby Wisła odpadła w Luboniu? - zastanawia się trener gospodarzy, Marcin Drajer.
To już dość powszechnie znany fakt, ale były piłkarz Lecha Poznań, a dziś trener Lubońskiego KS nie prowadził jeszcze tej drużyny w przegranym meczu. A pracuje w podpoznańskim mieście od ponad roku. Wywalczył w tym czasie awans do III ligi, a niedawną (zasłużoną!) wygraną 4:2 nad GKS Katowice jego piłkarze zapewnili Luboniowi największe piłkarskie wydarzenie w historii.

Dla kogoś, kto właśnie wrócił do Lubonia, np. z dłuższego urlopu, informacja o tym, że w sobotę o godz. 14.00 na stadioniku przy ul. Rzecznej zagra Wisła Kraków może zabrzmieć jak próba "wkręcenia w żart". Tymczasem to fakt! Bilety na to spotkanie już się skończyły, więc na trybunach będzie komplet, blisko tysiąca osób. Należy się jednak spodziewać sporej grupy osób, które zechcą popatrzeć na boisko zza ogrodzenia, czy też z okien bądź dachów okolicznych budynków.

Trener Marcin Drajer stara się odciąć swoich piłkarzy od tego zamieszania. - Cały tydzień przygotowujemy się do meczu z Wisłą, ale przygotowania nie różnią się od tych, które mieliśmy w IV lidze, bo w III jeszcze nie zadebiutowaliśmy. Różnica jest taka, że po piątkowym treningu zabieram zespół na mini-zgrupowanie. Zamieszkamy razem w hotelu - mówi szkoleniowiec, który uważa, że, choć Wisła Kraków gra tylko ligę wyżej od wyeliminowanego wcześniej GKS Katowice, to skala trudności meczu rośnie znacząco. - Różnica między tymi zespołami to przepaść - uważa.

- Słyszę i czytam, że daje nam się jeden procent, czasem pięć procent szans na awans - mówi trener. - Realnie uważam, że jeden mecz ma sto pewnie byśmy z Wisłą wygrali. A kto powiedział, że to akurat nie będzie ten sobotni mecz? Nikt od nas nie oczekuje awansu. To Wisła musi, my możemy. Czy ktoś jest w stanie wyobrazić sobie, co działoby się w Krakowie, gdyby Wisła odpadła w Luboniu?

Przed starciem z Wisłą Marcin Drajer (pamięta pojedynki na boisku z dzisiejszym trenerem krakowian Michałem Probierzem i mówi, że zawsze było ciężko) ma jednak oczekiwania wobec swoich zawodników. - Chciałbym, aby wyszli na boisko nie tylko po to, by przeszkadzać przeciwnikom, ale też po to, by jak najdłużej być przy piłce, żeby pokazali styl, który wspólnie wypracowujemy. Liczę na to, że pokażemy kilka akcji, które kibice będą mogli nagrodzić brawami - mówi. Po wyeliminowaniu GKS Katowice trener Lubońskiego KS powiedział, że dla jego zespołu okazja gry z takim zespołem jak Wisła, to najcenniejsza nagroda. - Teraz okazało się jeszcze, że ten mecz pokaże telewizja [Orange Sport]. Tylko nieliczni piłkarze na naszym poziomie rozgrywek mają szansę pokazać się szerszej publiczności w Polsce. My mamy i to jest dodatkowa nagroda - twierdzi.

POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUBCIE NAS, WIARA!