Jerzy Janowicz wygrał! Polak w finale tenisowego Poznań Open

Młody łódzki tenisista Jerzy Janowicz pokonał w półfinale Austriaka Andreasa Heidera-Maurera 6:4, 5:7, 6:4 i znalazł się w finale turnieju Poznań Open. Już powtórzył zeszłoroczny sukces, a może stać się pierwszym Polakiem, który wygra turniej w Poznaniu.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUBCIE NAS, WIARA!

Żadnemu Polakowi nie udało się dotąd wygrać poznańskiego challengera i to biorąc pod uwagę całą jego historią, aż od 1992 roku. Jerzy Janowicz był bliski rok temu, gdy uległ w finale Portugalczykowi Rui Machado. teraz znów jest w finale i może dokonać tego, co nie udało się w 2011 roku.

Austriak Andreas Heider-Maurer był trudnym rywalem, choć po pierwszym secie wydawało się, że Jerzy Janowicz poradzi z nim sobie. Wtedy to decydujący dla zwycięstwa w secie był deprymujący tenisistę z Austrii lob Polaka przy 4:3 dla Janowicza i pojedynku na przewagi. ten lob dał Polakowi piątego gema, a Heider-Maurera doprowadził do furii. Podobnie jak i końcówka seta, gdy przy 0:40 polski faworyt (nr 1 turnieju) doprowadził do zwycięstwa i zakończył seta walką przy siatce. Austriacki zawodnik kilkakrotnie zresztą rzucał w tym meczu rakietą o kort.

To przełamanie serwisu rywala z pierwszego seta było - jak się okazało - rzadkim wypadkiem w tym pojedynku. Drugi, męczący set był popisem skutecznych serwisów obu graczy. gdy w latach 90. Na poznańskim Golęcinie po raz pierwszy ustawiano maszynki do mierzenia prędkości zagrywki, piłka leciała do 180 km/h. Dziś tenisiści uderzają już nierzadko po 230 km/h. Tenis rozwija swą siłę bardzo wyraźnie.

Polak przegrał drugiego seta w samej jego końcówce. Przy 5:6 wpakował w siatkę łatwy, jak się zdawało skrót, i doszło do trzeciej partii. Tu publiczność bardzo pomagała Polakowi. Na mecz przyszło, a właściwie przyjechało wielu widzów. Zaparkowane auta stały aż od ul. Wojska Polskiego po żużlowy stadion na Golęcinie. Sam wyjazd z tego rejonu po meczu trwał pół godziny.

Jerzy Janowicz na początku trzeciej partii wyglądał na zrezygnowanego i wysoko przegrywał, a jednak pozbierał się i nie zawiódł spragnionej polskich zwycięstw publiczności. Złamał serwis Austriaka już przy 3:1, Wściekły Heider-Maurer wybił wtedy jedną z piłek daleko w drzewa, poza kort, aż na ulicę. A Janowicz metodycznie raził go dobrym serwisem. Celował w linie, trafiał. Pierwszą piłkę meczową miał przy 5:3 i podaniu rywala. Wtedy nie dał rady, ale już przy 5:4 i swoim serwisie wygrał.

- Od rana czułem się fatalnie. Kręciło mi się w głowie, robiło mi się słabo, strasznie bolą mnie plecy. W ogóle wszystko mnie boli, więc muszę coś z sobą zrobić przed finałem - mówił wykończony po meczu. Nie krył, że ta seria gier, jaką w tym tygodniu miał w Poznaniu to dla niego dużo. - Wykrzesam jednak z siebie w niedzielę resztki sił, postaram się zregenerować - obiecał.

W finale rywalem Polaka będzie francuski tenisista Jonathan Dasniers de Veig . Mecz rozpocznie się w niedzielę o godz. 12.

Na szczęście dla Jerzego Janowicza, Francuz to gracz leworęczny. - Przez kilka pierwszych gemów będę pewnie musiał przystosować się do jego serwisu, ale potem będzie mi łatwiej. Na pewno ukąszę go z głębi kortu. Lubię grać z takimi zawodnikami, a na dodatek rywal nie jest wysoki - komentował.