Poznań Open. Na kortach deszcz rozstawiony z jedynką. Jerzy Janowicz nie grał

Deszcz sprawił, że kibice nie zobaczyli we wtorek jak na Poznań Open grają Michał Przysiężny i największa gwiazda turnieju Jerzy Janowicz. Maciej Smoła swojego meczu nie dokończył, a odpadli Andrzej Kapaś i Grzegorz Panfil.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUBCIE NAS, WIARA!

We wtorek do gry w Poznań Open wszedł deszcz. Po tym, co wyprawiał podczas turnieju rok temu (część spotkań musiała być przeniesiona pod dach), powinien chyba być rozstawiony z numerem 1. Tym razem, w drugim dniu turnieju głównego na Golęcinie, właśnie przez opady kibice nie zobaczyli prawdziwej "jedynki", Jerzego Janowicza. Najpierw spotkania zostały opóźnione o półtorej godziny, a potem ulewa jeszcze trzy razy je przerywała. Janowicz swój mecz z Piotrem Gadomski ma rozpocząć w środę o godz. 12, po nim na kort (nie wcześniej niż o 14) wyjdzie Michał Przysiężny, a potem Marcin Gawron (to już druga runda).

Wtorkowe mecze Polaków na korcie centralnym były wyrównane i emocjonujące. Najpierw rozstrzygnięcia dwóch setów z udziałem Andrzeja Kapasia zapadły w tie-breaku. Pierwszego wygrał, drugiego przegrał, a w trzecim, decydującym secie poległ 4:6. - Jedno przełamanie zadecydowało o wszystkim, później nie mogłem już nic zrobić - żałował porażki z Hiszpanem Arnau Brugues-Davim.

Pierwszego seta po tie-breaku wygrał też Maciej Smoła. Deszcz dwa razy wyganiał z kortu jego i Hiszpana Javiera Martiego. Najpierw przy stanie 5:4 dla związanego z Poznaniem tenisisty. To było chwilę po tym, jak Polak miał piłkę setową, a kibice już cieszyli się z wygranej partii. Sędzia po sprawdzeniu śladu piłki na korcie przyznał jednak punkt rywalowi. Po powrocie na kort prowadzenie objął Hiszpan, ale Smoła najpierw doprowadził do tie-breaku, a potem, głównie dzięki świetnemu serwisowi (nawet 227 km/h) go wygrał. W drugim secie lepszy był Marti (6:4), a trzeciego, przy stanie 2:1 dla poznaniaka, przerwał kolejny nagły deszcz. - Pogoda na pewno nie ułatwia nam gry. Każde zejście z kortu to wybicie z rytmu, trzeba się ponownie rozgrzewać. Musimy się do tego dostosować - opowiadał. Dokończenie tego pojedynku w środę o godz. 11.

Z turniejem pożegnał się Grzegorz Panfil. Mistrz Polski przegrał 2:6, 6:7 (2) z Holendrem Boyem Westerhofem. Do następnej rundy wszedł rozstawiony z numerem 2 Francuz Eric Prodon (7:5, 6:4 ze Szwedem Michaelem Ryderstedtem).

W okamgnieniu swój mecz w deblu wygrali Andrzej Kapaś i Marcin Gawron. Do pokonania 6:2, 6:0 pary Dusan Lojda - Jan Mertl wystarczyło im zaledwie... 28 minut!

Pozostałe wyniki wtorkowych meczów:

Ignatik (BLR) - Mertl (CZE) 4:6, 6:3, 6:4

Gutierrez-Ferrol (ESP) - Crivoi (ROU) 6:7, 7:5, 6:1

Haider-Maurer (AUT) - Granollers (ESP) 6:4, 6:3