Sport.pl

Ping, czyli poznanianka na igrzyskach w Londynie

Tenis stołowy to sport przeniesiony ze świetlic na salony. Przy promocji tegorocznych letnich igrzysk olimpijskich londyńczycy do salonu zaprosili też kwartet smyczkowy, by akompaniował poznańskiej tenisistce
- Jeszcze nie wiadomo, czy zagramy na samych igrzyskach. Trwają rozmowy, by nasz występ otworzył rywalizację w tenisie stołowym. Ach, to by mi sprawiło największą radość! Przecież jeśli organizatorzy będą chcieli, to znajdą dla nas te 12 minut, prawda? - zastanawia się Kinga Oryl.

Na razie wiadomo na pewno, że film z udziałem 28-letniej tenisistki stołowej z Poznania będzie wyświetlany w olimpijskiej wiosce i na wszystkich arenach igrzysk.

Brytyjczycy stawiają na kulturę

Kinga Oryl w Londynie mieszka i pracuje od sześciu lat. W tenisa stołowego gra od 11. roku życia. Zaczynała w Budowlanych Poznań, reprezentowała też barwy takich drugoligowych klubów - San Poznań, Łobzonka Wyrzysk i AZS UAM Poznań. Kibice w Poznaniu mogą kojarzyć jej nazwisko z siostrą, Beatą Oryl-Stroińską, reporterką sportową TVP, która już za miesiąc będzie obsługiwała mecze Euro 2012 na stadionie miejskim przy ul. Bułgarskiej.

W Polsce wszyscy żyją już Euro 2012 i mało kto pamięta, że zaledwie 49 dni po rozpoczęciu piłkarskich mistrzostw, w Londynie wystartuje jeszcze większa sportowa impreza - XXX Letnie Igrzyska Olimpijskie.

Nawet tak potężne wydarzenie wymaga dobrej kampanii promocyjnej. Brytyjczycy stwierdzili, że połączą kulturę fizyczną z kulturą wysoką. Efektem tego pomysłu jest Olimpiada Kulturalna, której największy projekt stanowi "New Music 20 x 12" - 12-minutowe przedstawienia muzyków i sportowców prezentujące 20 sportowych konkurencji. Wśród nich jest tenis stołowy, zaprezentowany w projekcie "Ping!".

12 minut: forhend, bekhend, zbijanie...

Najpierw powstała muzyka, potem została stworzona choreografia dla graczy.

- Muzycy przychodzili do nas na treningi. Prób było mnóstwo. 12 minut to niby niedużo, ale każda sekunda została wyreżyserowana - trzeba dokładnie pamiętać sekwencje uderzeń: forhend, bekhend, zbijanie... Podczas występu nie gramy tylko "zwykłych" meczów, to raczej pokaz różnych zagrań - opowiada poznanianka.

Na filmie widać m.in. grę w "bieganego", zabawę znaną z lekcji wychowania fizycznego, a na końcu w powietrzu fruwa masa pomarańczowych piłeczek.



Komu przyznać punkt?

Odpowiedzialny za stworzenie ścieżki dźwiękowej Joe Cutler też grał w ping-ponga. Wśród ulubionych tenisistów wymienia Jana Ove Waldnera i Andrzeja Grubbę. W Polsce spędził kilka lat, bo ukończył Akademię Muzyczną im. Fryderyka Chopina w Warszawie.

O pomoc w połączeniu muzyki klasycznej i ping-ponga kompozytor zwrócił się do swojego brata, który szkoli graczy w Fusion Table Tennis Club. Zawodniczką tego klubu jest właśnie Kinga Oryl.

- Trenuje u nas około stu mężczyzn, z których w projekcie występuje czterech. Kobiet jest może dziesięć - i to licząc juniorki i jedną babcię - mówi tenisistka, która jest też licencjonowanym sędzią meczów ping-ponga.

W "Ping", którego premiera odbyła się 3 marca na Uniwersytecie w Warwick, jest więc nie tylko zawodniczką, ale i arbitrem. - To było trochę jak wystąpienie teatralne: scena na dole, widownia na górze i wielka trema, inna niż przed meczami. Na szczęście minęła po pierwszym pokazie - opowiada Kinga.

Na fragmentach nagrania z pokazu widać, jak uśmiechnięta dziewczyna w żółtej koszulce śledzi błyskawiczny lot piłeczki. Głowa w lewo, w prawo, w lewo, w prawo... - Podczas premiery ręce trochę mi się trzęsły, po zwykłym zagraniu zastanawiałam się: "Matko, któremu z nich powinnam dodać punkt?" - śmieje się poznanianka.

Japonia kocha ping-ponga

" Ping!" zbiera dobre noty. Z projektami, które promują inne dyscypliny, będzie go można porównać na dwa tygodnie przed igrzyskami. Wszystkie zostaną zaprezentowane od 13 do 15 lipca w Southbank w centrum Londynu.

W czerwcu tenisistów nagra japońska telewizja. - Jeśli się spodobamy, zaproszą nas na występy do swojego kraju - mówi Kinga. - Dla kilku 12-minutowych pokazów są w stanie sfinansować nam pobyt i przelot, a przecież do Azji nie lata się tak tanio jak z Polski na Wyspy. Tenis stołowy jest w Japonii prawie tak samo ważny, jak w Chinach. U nas nie żałuje się pieniędzy na piłkę nożną, tam na ping-ponga.

Samą siebie w sfilmowanym pokazie "Ping!" na pewno zobaczy w olimpijskiej hali ExCeL przy okazji meczów pingpongistów o medale. - Udało mi się kupić bilety na półfinały i finał mężczyzn - cieszy się.

Zwycięski kasting

Kinga Oryl nie wiąże swojej przyszłości z reklamą. - Traktuję to jako miły przerywnik, ale nie wiem, czy bym chciała pracować tak na stałe - twierdzi. Ale to jej niejedyny występ przed kamerą.

- Wygrałam też kasting i wzięłam udział w kręceniu reklamy Samsunga - mówi. - Będzie mnie widać w kinach na Wyspach przez całe igrzyska.