Papa Stamm przewraca się w grobie. Nadzieja w paniach

Nie tylko Dawid Michelus z Sokoła Piła, ale żaden polski bokser nie zdołał zakwalifikować się do olimpijskiego turnieju w Londynie. Po raz pierwszy w dziejach między olimpijskimi linami zabraknie Polaka z przyczyn sportowych. Honor polskiego boksu mogą uratować już tylko kobiety....
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS, TEJ!

To przełomowy moment w dziejach startów polskich zawodników w igrzyskach olimpijskich. Po raz pierwszy w historii na olimpijskim ringu zabraknie naszych bokserów z powodów sportowych. Do tej pory żaden pięściarz z Polski nie wybrał się na igrzyska do Los Angeles - zarówno te w 1932 roku, jak i w 1984 roku. W pierwszym przypadku powodem były koszty podróży do Kalifornii, w drugim - bojkot igrzysk przez większość krajów socjalistycznych (z wyjątkiem Chin, Rumunii i Jugosławii).

W Trapezuncie jako ostatni odpadli z rywalizacji Łukasz Maszczyk (olimpijczyk z Pekinu) i Tomasz Jabłoński. Maszczyk (Gwardia Warszawa) przegrał z Włochem Manuelem Cappaią 8:19, a Jabłoński (Sako Gdańsk) uległ Szwajcarowi Davide Faraciemu 9:15. Wcześniej odpadł Dawid Michelus z Sokoła Piła i to już po pierwszej walce ze Słowakiem Tomasem Vano. Przegrali także Mateusz Tryc, Tomasz Kot, Mateusz Polski i Rafał Kaczor.

To sytuacja bardzo przykra, biorąc pod uwagę pozycję polskiego boksu w dawnych czasach. Podczas obfitych w medale igrzysk w Tokio w 1964 roku Polska potrafiła zdobyć trzy złote medale w boksie w godzinę! Do tej pory jedynie lekkoatletyka dostarczyła naszemu krajowi więcej medali olimpijskich niż boks, który w latach 50. czy 60. królował na czołówkach gazet i wyprzedzał popularnością nie tylko piłkę nożną, ale i wszystkie inne sporty.

A przecież twórcą potęgo polskiego boksu amatorskiego był pochodzący z Kościana Feliks Stamm, zwany "Papą", który jeszcze w latach 20. boksował w poznańskim Pentatlonie, a w 1926 roku jako trener objął Wartę Poznań. Uczynił z niej potęgę, jaką w poznańskim sporcie udało się stworzyć jeszcze chyba tylko przy okazji koszykarzy KPW w latach 30. Dość powiedzieć, że Warta Poznań nie oddała przed wojną nikomu ani jednego tytułu drużynowego mistrza kraju, a w samym mieście istniało wówczas kilkanaście klubów bokserskich, w tym tak kameralne, jak Bar Kuchta Poznań z placu Cyryla Ratajskiego, gdzie boksowało się na ustawionym ringu do kotleta i piwa.

Przed wojną Polacy - głównie poznaniacy - nie zdobyli żadnego medalu olimpijskiego, ale po 1945 roku pod kierunkiem trenującego kadrę "Papy" Stamma zaczęli odnosić wielkie sukcesy. Mistrzami olimpijskimi byli: Zygmunt Chychła (Helsinki 1952), Kazimierz Paździor (Rzym 1960), Jerzy Kulej (Tokio 1964, Meksyk 1968), Józef Grudzień (Tokio 1964), Marian Kasprzyk (Tokio 1964), Jan Szczepański (Monachium 1972) i jako ostatni Jerzy Rybicki (Montreal 1976). Ostatni polski medal olimpijski w ringu to Wojciech Bartnik w Barcelonie w 1992 roku (brąz). Na podium stawali jednak także Andrzej Gołota (Seul 1988) czy uznawany z najlepszego polskiego pięściarza wszech czasów Zbigniew Pietrzykowski (nigdy nie wywalczył olimpijskiego złota).

Feliks Stamm zmarł w 1976 roku i dziś zapewne przewraca się w grobie, gdy widzi co dzieje się z polskim boksem.



Jedyną szansą na uratowanie honoru polskiego boksu są zatem kobiety, które w Londynie zadebiutują na olimpijskim ringu. Wśród nich jest Karolina Graczyk z Zagłębia Konin, która w maju w chińskim Chongqing będzie walczyła o kwalifikację olimpijską. Zdaniem gazety "US Today", nie tylko zakwalifikuje się ona do Londynu, ale... zdobędzie tam medal!

Polskie stadiony w grze Euro 2012. Zobacz, jak wyglądają!


Polski boks amatorski jest w stanie: