Odlew Poznań kontra San Marino

Niespodzianka w Domagnano! B-klasowy klub z Poznania wyzwał na pojedynek z okazji 10-lecia istnienia wielokrotnego mistrza San Marino, FC Domagnano. Sanmarińczy odpowiedzieli na tę bezczelność ?Si?. Odlew Poznań pojechał i przegrał zaledwie 0:1.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS, TEJ!

W 1993 roku Jan Furtok siatkarskim zbiciem ręką zapewnił Polsce wymęczone zwycięstwo nad reprezentacją San Marino 1:0. Teraz byli mistrzowie San Marino, FC Domagnano wymęczyli wygraną 1:0 nad B-klasowym zespołem z Polski Odlewem Poznań, który nie dał się skopać włoskiemu butowi.

Środowy poranek, do włoskiej miejscowości Riccione przyjeżdża autokar z napisem "Wawrzynkiewicz" na burcie - nie do wymówienia dla Włochów. Przywozi reprezentację Odlewu Poznań. To tu, w spokojnym o tej porze roku adriatyckim kurorcie będzie się ona przygotowywała do czwartkowego hitu - towarzyskiego meczu z FC Domagnano, były wielokrotnym mistrzem San Marino, który ma uczcić 10-lecie powstania klubu z Poznania.

W lutym 2002 roku założyła go grupa przyjaciół, w tym dziennikarze "Gazety Wyborczej" w redakcyjnym bufecie, nie bacząc na transmitowany wtedy bieg Janusza Krężeloka podczas zimowych igrzysk w Salt Lake City. Klub nie tylko przetrwał pierwsze mecze, w trakcie których musiał walczyć o uniknięcie dwucyfrowych pogromów, ale przeżył już w zdrowiu 10 kolejnych lat. Dziś to on potrafi wygrywać, a w B-klasie zajmuje wysokie, dziesiąte miejsce.

- Czasy, gdy poszedłem odebrać telefon i po powrocie mieliśmy o trzy bramki stracone więcej na koncie, już minęły - wspomina jeden z wiceprezesów.

Do San Marino zespół Odlewu jedzie, gdyż bezczelnie wyzwał na pojedynek wielokrotnego mistrza tego kraju, FC Domagnano, który o wejście do Ligi Mistrzów walczył kilka lat temu - nieudanie - z takimi ekipami jak Torpedo Moskwa czy Viktora Żiżkov.

A Sanmarińczycy bezczelne wyzwanie przyjęli! Na propozycję zagrania z rywalem z Polski odpowiedzieli ostatecznie, po wielu trudnych negocjacjach: - Si!

FC Domagnano to legenda sanmarińskiej piłki. Rosjanie z Torpedo Moskwa strzelili mu raptem pięć bramek w jednym meczu i cztery w drugim. Czeska Viktoria Żiżkov skończyła na trzech. Dziś FC Domagnano nie jest już mistrzem - w rozgrywkach ligi San Marino prowadzi zespół Tre Fiori. To z nim FC Domagnano gra zaległy mecz ligowy w środę wieczorem - przegrywa 1:3.

Dlatego na czwartek umawiają się z Odlewem na mecz tylko 2x30 minut.

No i na godzinę 21. Wcześniej bowiem gracze FC Domagnano pracują.

- 2x30 minut to większa szansa na to, że przetrwamy - twierdzą najwięksi pesymiści z Odlewu, którzy pamiętają, że na pięciolecie istnienia, w 2007 roku zespół pojechał do Lwowa, który właśnie wraz z Poznaniem został zakwalifikowany do organizacji Euro 2012. Ukraińcy witali gości z Polski jak gwiazdy, tymczasem Odlew nieoczekiwanie przegrał pierwszy mecz z reprezentacją aktorów lwowskich scen.

Jeśli teraz przegra, nikogo to nie zdziwi.

Na wszelki wypadek Odlew wynajmuje w Riccione boisko za raptem 60 euro za jednostkę treningową i stara się ćwiczyć przez pełne 90 minut. Jest to o tyle trudne, że część graczy postanowiła wybrać inne rozrywki tego wieczoru niż trening, ponadto osoby towarzyszące Odlewowi - rodziny i znajomi, których jest około 30 osób - już przed upływem godziny treningu zaczynają się domagać kolacji.

- Nie gram na bramce, gdyż boli mnie łapa - zapowiada nominalny drugi bramkarz Odlewu Błażej Waligórski, zwany Gigim. Na zarzut, że szklankę jednak był w stanie utrzymać, odpowiada: - To nie ta łapa.

Odlew gra zatem z jednym bramkarzem, potężnym Mario Baturą, który już w trzeciej minucie meczu z FC Domagnano odnosi kontuzję podniebienia. Heroicznie zostaje jednak na boisku i kilkakrotnie ratuje Odlew przed stratą bramki odważnymi, nie idącymi zupełnie w parze z jego posturą paradami.

Z boiska z krwiakiem kostki musi też zejść Jan Andrzejewski, zwany Larsonem(kiedyś nosił na głowie dredy niczym słynny szwedzki napastnik). Zgolił je jednak i przystosował swoją fryzurę do wymagań sądu powszechnego, w którym przyszło mu pracować.

W Odlewie zresztą - jak w FC Domagnano - znajdą się dziś przedstawiciele niemal wszystkich profesji, od prawników po bezrobotnych. Nieco wystraszeni na początku meczu, dają się zepchnąć zaprawionym w bojach w europejskich pucharach od Moskwy po Pragę graczom z sanmarińskiej republiki. Odlew ma jednak w rękawie asa, którego Sanmarińczycy się nie spodziewają. To gorący, fanatyczny wręcz doping rozgrzanych włoską pizzą i sanmarińskimi likierami widowni. Niemal 30 osób, które przyjechały za Odlewem gotują gospodarzom piekło decybeli i tworzą falę, która niesie srebrzysto-czarnych graczy z Polski przeciwko ubranym na żółto gospodarzom.

Członkowie tej fali, jak i sami gracze Odlewu przecierają oczy, gdyż z biegiem minut to nie FC Domagnano zyskuje przewagę, a ... Odlew! Kasowane zostają akcje rywali w środku pola, a z odbiorów powstają kolejne akcje. Odlew nie wykopuje piłki byle dalej, gra nią, konstruuje, pokazuje że broniona twardo przez PZPN polska myśl szkoleniowa nadal góruje nad sanmarińską myślą szkoleniową.

Łysy jak kolano trener FC Domagnano Antonio Bianchi krzyczy do swoich piłkarzy, ale nie jest w stanie przedrzeć się z komunikatami przez piekło trybun. Jego czerwona twarz odcina się od okazjonalnego, łączonego szala, który z okazji meczu dostał od Odlewu, jak zresztą każdy gracz FC Domagnano i każdy z trzech sędziów.

Kiedy bowiem wysoki, czarno-, a z wolna już szpakowłosy Ryszard Kupidura z Odlewu kopie piłką w poprzeczkę, za głowę chwytają się wszyscy - od rodziny niefortunnego strzelca po trenera FC Domagnano. Niezależnie od tego, ile włosów na tych głowach rośnie.

Mijają minuty i teleksy już niosą w świat sensacyjną wiadomość - Odlew utrzymuje w San Marino bezbramkowy remis niczym reprezentacja San Marino przeciwko Polsce w Łodzi w 1993 roku!

Rozstrzygnięcie przychodzi sześć minut przed końcem spotkania. Prostopadłe podanie przeszywa defensywę poznańskiej drużyny i Mirko Piscaglia, niegdyś młodzieżowy reprezentant San Marino, wbija gola na 1:0 dla FC Domagnano.

Kibice nie przejmują się tym zbytnio i milkną tylko na kilka sekund. Końcówkę meczu uświetnia przygotowany przez nich pokaz sztucznych ogni. A na wychodzących z szatni graczy Odlewu czekają wiwaty.

- Jak podczas powitania na lotnisku - machają do fanów piłkarze B-klasowego klubu, a szerokie uśmiechy skrywają marzenia na przyszłość.

San Marino to już pestka. Puchary. Czas zaatakować europejskie puchary!



Dla poznan.sport.pl

Ryszard Kupidura

(trafił w poprzeczkę w meczu z wielokrotnym mistrzem San Marino)

- Nic mi nie mów...

not. rana

Najładniejsze gole Roberta Lewandowskiego dla Lecha Poznań


Zobacz także
  • Klub B-klasy kontra San Marino - to nie żart!
  • Klub z B-klasy zdobywa sławę w Pekinie
Najczęściej czytane

LOTTO Ekstraklasa 2018/19

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Lechia Gdańsk 26 53 40:21 15 8 3
2 Legia Warszawa 26 51 40:25 15 6 5
3 Piast Gliwice 26 46 40:27 13 7 6
4 Pogoń Szczecin 26 41 38:33 12 5 9
5 Jagiellonia Białystok 26 40 41:37 11 7 8
6 Lech Poznań 26 39 38:35 12 3 11
7 Cracovia Kraków 26 39 31:29 11 6 9
8 Korona Kielce 26 39 34:36 10 9 7
9 Wisła Kraków 26 38 45:39 11 5 10
10 Zagłębie Lubin 26 37 34:36 10 9 7
11 Śląsk Wrocław 26 27 33:34 7 6 13
12 Górnik Zabrze 26 27 33:45 6 9 11
13 Miedź Legnica 26 27 26:46 7 6 12
14 Arka Gdynia 26 26 35:38 6 8 12
15 Wisła Płock 26 24 35:46 5 9 12
16 Zagłębie Sosnowiec 26 18 33:55 4 6 16

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa