Bokser Michał Chudecki po operacji. Teraz ring zawodowy

- Operacja się udała. Przy pomocy śrub chirurdzy złożyli mi kość - mówi poznański bokser Michał Chudecki, który złamał rękę podczas Mistrzostw Polski. W ten sposób nie spełniło się jego marzenie od igrzyskach olimpijskich.
Urodzony w 1986 roku Michał Chudecki to najbardziej doświadczony i utytułowany pięściarz w Wielkopolsce. Już jako 12-latek reprezentował barwy Warty Śrem, a potem przez Olimpię Poznań trafił do PKB, to trenerów Zdzisława i Michała Nowaków. Sukcesów ma sporo: wicemistrzostwo kraju w latach 2005-2007, mistrzostwo w latach 2008-2011, udział w Mistrzostwach Europy, mistrzostwach świata... Brakuje w tym dorobku jednak olimpijskiego startu.

Dla 26-letniego boksera Londyn 2012 był ostatnią szansą na występ na olimpijskim ringu. Żeby tam trafić, musiał najpierw wygrać mistrzostwa kraju, następnie trafić do finału kwietniowego Memoriału Feliksa Stamma w Ostrołęce, wreszcie przejść przez kwalifikacje w Turcji.

Podczas półfinału Mistrzostw Polski w poznańskiej Arenie, w dramatycznej walce z kolegą klubowym Damianem Wrzesińskim złamał rękę. - To było w trzeciej rundzie, gdy chciałem zejść z linii ciosu i zaatakować prawym sierpem. Siła uderzenia musiała być duża, bo nie tak łatwo złamać taką kość - przypomina. Walkę wygrał (choć Wrzesiński protestował), ale do finału nie stanął. Wyszedł na ring, ogłosił koniec kariery amatorskiej, starań o igrzyska i przejście na ring zawodowy.

Dziś Michał Chudecki jest już po operacji w Instytucie Chirurgii Ręki na ul. 28 Czerwca 1956 w Poznaniu. - Poskładali mnie perfekcyjnie. Mam śrubę w kości promieniowej, która była złamana z przemieszczeniem, ale ze zdjęć wynika, że wszystko dobrze się goi. Do sprawności wrócę jednak dopiero za trzy miesiące - mówi.

Marzenia o igrzyskach prysły. - Trudno, tak widocznie musiało być. Żal i smutek, który odczuwałem już minęły. Został już tylko niedosyt, że nie dokończyłem tej amatorskiej kariery - mówi pięściarz. Nie doszło też do jego hitowej walki w kategorii lekkiej z pretendentem Dawidem Michelusem. - Wiem, że wszyscy na nią czekali. .Ja też. Los chciał inaczej - mówi Chudecki. - Byłem tej wiosny w świetnej formie po treningach w Stanach Zjednoczonych [w Global Boxing Gym - przyp. red.]. Wzrosła siła mego ciosu i to pewnie zawiodło mnie w walce z Damianem Wrzesińskim. Boksowałem zbyt siłowo, za mało technicznie. Wygrałem ją jednak, tak uważam. Damian jest młody, nie wie jakie ciosy i na jakich zasadach są punktowane w boksie na dużych imprezach - dodaje.

Michał Chudecki przechodzi teraz na zawodowstwo.