Młode wilczki zaatakowały pięściami w Arenie

Wszyscy pięściarze PKB Poznań, którzy wyszli we wtorek na ring Areny podczas Mistrzostw Polski awansowali do półfinału. Najwięcej emocji wzbudziły walki Patryka i Romana Szymańskich.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS, TEJ!

Patryk Szymański i Roman Szymański nie są krewnymi - zbieżność nazwisk obu bokserów PKB Poznań jest przypadkowa. Obaj są jednak nadzieją poznańskiego i polskiego boksu na przyszłość. - Jest teraz w polskim boksie amatorskim sporo takich młodych wilczków roczników 1992 i 1993. Uważam, że właśnie my, z tego pokolenia możemy osiągnąć w boksie coś większego i że nasz boks amatorski zmieni się teraz na lepsze - bez kompleksów mówił Patryk Szymański z PKB Poznań (rocznik 1993) po zwycięskiej walce z Karolem Ozimkowskim z Róży Karlino. To ten mały klub zamierza strącić wkrótce PKB Poznań z pierwszej pozycji w polskim boksie. Póki co jednak klubik z Zachodniopomorskiego wciąż musi uznawać wyższość poznańskich pięściarzy. Tak jak Ozimkowski musiał uznać wyższość poznaniaka.

- Kontrolowałem tę walkę od początku i nie musiałem przyspieszać. Moja lewa ręka dobrze pracowała i ustawiła pojedynek w pierwszej rundzie - komentował zwycięstwo Patryk Szymański. - Owszem, w pewnym momencie rywal zaczął mnie dochodzić, stąd sędziowie punktowali niejednomyślnie 4:1, ale wytrzymałem, a nie był to mój najlepszy kondycyjnie dzień. To jest turniej i szykowałem się na cztery pojedynki, a nie jeden.

Młody poznaniak dodał, że jego celem jest bezwzględnie złoto mistrzostw Polski w kategorii 69 kg. - Nie ma innej opcji, chcę wygrać - przyznał. - Już rok temu, jako osiemnastolatek byłem w finale i przegrałem w niższej kategorii z samym Michałem Syrowatką z Białegostoku, który w Polsce jest, umówmy się, nieosiągalny dla nikogo. Przegrałem jednak tylko 1:4 i to mnie bardzo podniosło na duchu. Bo to znaczyło, że walka była wyrównana i już wtedy jeden sędzia widział moją wygraną w walce z takim mistrzem! Teraz chcę iść dalej, chce być mistrzem kraju.

Patryk Szymański przez całą walkę słyszał z boku podpowiedzi nie tylko trenera Michała Nowaka, prezesa PKB Zdzisława Nowaka, ale wielu innych dobrze mu życzących fanów boksu. Dopingował go np. były znakomity pięściarz PKB Poznań Krzysztof Rogowski.

- Lewa, lewa! - wołali do niego. - Ta kontra wjedzie, "Szymon", to jest to!

- On łyka każdy twój prawy. Bijesz lewa, prawa wyżej, lewa, prawa wyżej! - dobiegały inne rady.

- Patryk, nie leć na, on sam wejdzie! - to kolejna.

A podpowiedzi te mieszały się z komendami spoza drugiego, sąsiedniego ringu. - Teraz z dołu, hak! Taaaa, dobrze, dobrze! Zwód, zwód! Zejdź z linii! - krzyczeli tamtejsi sekundanci.

- Tak, weszło! - przekrzykiwali ich trenerzy PKB Poznań. - Taaaa, dobry cios! - nie pozostawali dłużni ci z Róży Karlino.

Jeszcze więcej uwag wysłuchał młodszy od Patryka Roman Szymański, któremu po walce mistrz Krzysztof Rogowski własnoręcznie pokazywał błędy, jakie młokos popełniał w trzymaniu gardy. Szymański wygrał jednak 3:2 z Tomaszem Kotem z Kielc, co było jego wielkim sukcesem.

- Gdy dostałem się na turniej z listy rezerwowych, chciałem tylko dobrze wypaść. Apetyt mi jednak wzrósł i teraz pragnę złota. Co, jestem narcyzem? - uśmiechał się po walce Roman Szymański. - My wszyscy młodzi bokserzy jesteśmy pewni siebie, bo bez tego nie wygra się walki. Boks to jednak głównie głowa, a dopiero potem pięści. Pierwszą walkę toczy się jeszcze przed wyjściem na ring, a dopiero drugą między linami.

Gwar mimo niezbyt wysokiej frekwencji na trybunach był wielki. A przecież trenerzy PKB często musieli mieć podzielną uwagę, gdyż na każdym z dwóch ringów walczył jakiś ich zawodnik. Miało nawet dojść do bratobójczego pojedynku w kategorii 75 kg między Kamilem Gardzielikiem a młodym Michałem Ludwiczakiem, który dwa tygodnie temu skończył 18 lat. PKB wycofało jednak Ludwiczaka z tej walki. - Gardzielik wygra walkowerem, bo chcemy żeby się lepiej przygotował do środowej walki z Tomaszem Jabłońskim z Gdańska. To silny facet, który walczy w zawodowej lidze WSB w barwach indyjskiego klubu Venky's Fighters Bombaj. A Ludwiczak jest jeszcze za młody. Wolimy, by przyszykował się na mistrzostwa Polski juniorów, które niebawem odbędą się w Lesznie niż miałby go obijać Gardzielik - tłumaczył decyzję Zdzisław Nowak.

Awans zdobyli także: Mateusz Rubczewski (52 kg), Damian Wrzesiński (60 kg), Michał Chudecki (60 kg), Sylwester Stempniewski (64 kg), Tomasz Mazur (69 kg), Igor Jakubowski (81 kg), Włodzimierz Letr (91 kg), Michał Gerlecki (91 kg), Marcin Rekowski (powyżej 91 kg) oraz reprezentujący Sokoła Piła pięściarz PKB Dawid Michelus (60 kg).

Odpadł za to Przemysław Bartkowiak z Boksu Poznań.

W środę od godz. 16 - półfinały.

Czy wybierzesz się na te mistrzostwa do Areny?