Warty Poznań nie stać na stadion

- Jeżeli nowy operator zażąda od nas 1,5 mln zł rocznej opłaty, to to był nasz ostatni mecz na Stadionie Miejskim. Wycofamy się z klubu - mówi prezes sekcji piłkarskiej Warty Poznań Izabella Łukomska-Pyżalska
Piłkarze "Zielonych" pożegnali się w sobotę z poznańską publicznością. Już w tym sezonie nie zagrają na Stadionie Miejskim, bo w najbliższy weekend kończą się rozgrywki pierwszej ligi. Nie wiadomo, czy Warta jeszcze zagra przy ul. Bułgarskiej. A jeśli nie zagra tam, to nie zagra nigdzie indziej w Poznaniu - jej stadionik na Wildzie nie spełnia wymogów I ligi, a innego nie ma.

Kilka dni temu klub otrzymał od PZPN licencję na grę w przyszłym sezonie w pierwszej lidze. - Dostaliśmy od prezydenta Poznania pismo z zapewnieniem, że Warta będzie swoje mecze grała na Stadionie Miejskim - informuje dyrektor techniczny Warty Zbigniew Śmiglak. Z tym jednak może być problem. Kończą się bowiem negocjacje między spółką Euro Poznań 2012 (w imieniu miasta prowadzi przetarg na nowego zarządcę stadionu), a konsorcjum złożonym z Lecha Poznań i powiązanej z nim spółki Marcelin Management. Konsorcjum jako jedyne spełniło warunki przetargu na operatora stadionu. Ostateczne rozstrzygnięcie ma nastąpić w lipcu.

- Dochodziły do nas słuchy, że Lech może utrudniać Warcie korzystanie ze stadionu. Dlatego miasto wprowadzi do umowy z przyszłym dzierżawcą stadionu zapis, który zagwarantuje Warcie możliwość rozgrywania swoich meczów na obiekcie przy ul. Bułgarskiej - twierdzi Michał Prymas, wiceprezes Euro Poznań 2012.

- W interesie operatora jest, by ze stadionu korzystały dwa kluby. Warta i Lech będą przez operatora traktowane tak samo - zapewnia Jacek Masiota, prawnik Kolejorza.

Przeszkodą dla pozostania Warty przy Bułgarskiej mogą być jednak koszty wynajmu stadionu. - Słyszałam plotki, że nowy operator będzie chciał od nas 1,5 mln zł rocznie. Jeśli tak, to był nasz ostatni mecz na Stadionie Miejskim. Wycofamy się z klubu - mówi prezes Łukomska-Pyżalska. - Po prostu nie będzie nas stać na wynajmowanie tego obiektu - dodaje.

O wysokości opłaty za wynajem stadionu nikt nie chce głośno mówić. Dotychczas Warta płaciła symboliczny tysiąc złotych za mecz. - To się na pewno skończy - zapowiada Michał Prymas. - Nie możemy przecież narzucić operatorowi, by rezygnował z części kosztów utrzymania stadionu. Nikt, a tym bardziej nowy operator nie będzie dokładał do meczów Warty - podkreśla.

A korzystanie z poznańskiego czterdziestotysięcznika nie jest tanie. Same tylko wymiany murawy (planuje się dwie w roku), opieka nad nią, podgrzewanie jej i naświetlanie specjalnymi lampami ma kosztować ok. 2,3 mln zł. - Jesteśmy gotowi pokryć koszty jednej, a nawet dwóch wymian trawy, po 250-300 tys. każda - twierdzi prezes Warty. Tymczasem przyszły operator uważa, że jedna zmiana nawierzchni to koszt 650 tys. zł - tak, by murawa była odpowiedniej jakości.

Problem w tym, że to tylko część kosztów na stadionie, którego utrzymanie ma pochłaniać 7-8 mln zł rocznie. Według operatora Warta ma dokładać się do tych kosztów. W jakim stopniu? Z jednej strony ma w kalendarzu na nowy sezon więcej spotkań w Poznaniu (w I lidze gra 18 drużyn, w ekstraklasie - 16), z drugiej zaś korzysta z kilku zaledwie pomieszczeń przy Bułgarskiej, podczas gdy Lech ma tam swoją główną siedzibę. - Warta nie korzysta ze sztucznego oświetlenia, jej piłkarze mają mniejsze szatnie, bez jacuzzi, które ma Lech, wynajmuje mniej sektorów na trybunach, zatrudnia mniej służb medycznych, kibice korzystają z mniejszej liczby toalet itd. - wylicza Michał Prymas. - Na pewno nie powinna płacić za jeden mecz tyle, co Lech - uważa.

Wiceprezes spółki Euro Poznań 2012 podkreśla też, że nowy operator nie będzie mógł żądać od Warty kwot z sufitu: - Będzie go obowiązywała pełna transparentność wydatków i kosztów. Po to, żebyśmy wiedzieli, czy zasadne są opłaty, których będzie oczekiwał od Warty.

Półtora miliona złotych, o których wspomina prezes Łukomska-Pyżalska, to jednak całkiem realna opłata. Jest wysoka, zważywszy na to, że budżet Warty na przyszły sezon ma wynosić 5 mln zł (przy ok. 50 mln zł Lecha). - Nie bałbym się tego, że ta kwota będzie nie do zaakceptowania przez Wartę. Jeśli utrzyma średnią frekwencję z wiosny, będzie ją stać na wynajęcie stadionu. Będzie jednak musiała zacząć sprzedawać bilety i z wpływów pokrywać koszty użytkowania stadionu - twierdzi Michał Prymas.