Stop Zielonej Rewolucji. Warta znów przegrała

Drugi mecz z rzędu przegrali piłkarze Warty Poznań - tym razem zasłużenie na swoim boisku z Pogonią Szczecin. Teraz mają tylko punkt przewagi nad strefą spadkową
- Przegraliśmy jak frajerzy - złościł się stoper "Zielonych" Łukasz Jasiński. Warta prowadziła wczoraj 1:0, tuż przed przerwą miała idealną szansę na drugiego gola, a mimo to uległa. Trzeba jednak przyznać, że goście ze Szczecina zgarnęli trzy punkty jak najbardziej zasłużenie.

- Nasz pech zaczął się w niedzielę rano, gdy na rozruchu Artur Marciniak skręcił nogę i wypadł z kadry meczowej - smucił się trener poznaniaków Bogusław Baniak. - Mecz z Pogonią pokazał, ile ten zawodnik znaczy w defensywie, ale też w ofensywie, gdzie świetnie rozumie się z Piotrkiem Reissem - dodał. Marciniak, środkowy pomocnik, był bohaterem obu wcześniejszych spotkań w Poznaniu, które Warta wygrała i sprawiła, że hasło "Zielona Rewolucja" nie było tylko pustym sloganem marketingowym. - Zapachniało wtedy ekstraklasą, a kwiecień jest dla nas bardzo przykry, bo mamy na koncie dwie porażki z zespołami znad morza - podsumował Baniak. Tydzień temu Warta uległa Flocie Świnoujście 0:1.

Bez Marciniaka Warta dobrze grała z Pogonią tylko przez pierwsze pół godziny. Gola w 20. minucie zdobył Marcin Wojciechowski, który wskoczył do składu po kontuzji Marciniaka. Strzelił bardzo efektownie z ponad 20 m i zaskoczył Bartosza Fabiniaka. Warta miała jeszcze dobre szanse po strzałach Zbigniewa Zakrzewskiego. Ten najpierw trafił piłką w słupek, a w ostatniej minucie przed przerwą był sam przed bramkarzem Pogoni. Kopnął jednak piłkę w jego nogi. - Pogoń nie podniosłaby się już z kolan. Teraz musi paść kilka cierpkich słów, bo nie można tak przegrywać, gdy przed chwila się prowadziło - ocenił Wojciechowski.

- W następnym meczu Zbyszka czeka ławka - zapowiedział Baniak. - Miał piłkę meczową i jej nie wykorzystał. Przy 2:0 do przerwy nawet rozhuśtanej Pogoni ciężko byłoby wygrać.

Pogoń zostawiła po sobie bardzo dobre wrażenie, a jej trener Artur Płatek musiał po meczu tłumaczyć, jak to możliwe, że tak dobry zespół walczy tylko o pozostanie w lidze. - Ja odpowiadam tylko za wyniki w tej rundzie, a w niej jeszcze nie przegraliśmy - stwierdził. Dodał też: - Stworzyliśmy mnóstwo sytuacji i ten wynik to najniższy wymiar kary dla Warty.

Doświadczony bramkarz Andrzej Bledzewski bronił świetnie i efektownie. W 53. minucie miał jednak ogromnego pecha. Naciskany w polu karnym przez Krzysztofa Gajtkowskiego Przemysław Pietruszka dość lekko kopnął piłkę, Bledzewski rzucił się na ziemię, by ją złapać. Wtedy jednak piłka podskoczyła na nierówności i wpadła do siatki nad bramkarzem. - To boisko strzeliło tego gola - ocenił Wojciechowski. - Dawno już nie puściłem takiego gola - kręcił głową Bledzewski. - Miałem ogromnego pecha, bo piłka zrobiła mi dużego psikusa na murawie - stwierdził bramkarz Warty, po czym przyznał: - Z taką grą nie było szans na korzystny wynik.

Warta po stracie bramki nada grała źle, dużo wolniej od Pogoni, która co chwilę atakowała. Głównie lewym skrzydłem, gdzie w defensywie gospodarzy fatalnie spisywał się prawy obrońca Piotr Kieruzel. Nie z tych szarż padła jednak zwycięska bramka, a z rzutu wolnego z dobrych 30 m. Znakomitym strzałem popisał się Marcin Klatt i pokonał Bledzewskiego. Były napastnik Warty aż złapał się z wrażenia za głowę, ale nie okazywał specjalnie radości z trafienia. - W Poznaniu spędziłem w Warcie fajny czas. Trudno, tak czasem bywa, że strzela się gole byłej drużynie - stwierdził.

Solidnej odpowiedzi gospodarzy na bramkę Klatta nie było. Pogoń dobrze się broniła, a jedyne szanse na wyrównanie Warta miała po stałych fragmentach gry, a i to nie były jakieś wyśmienite okazje. Po czerwonej kartce (druga żółta) dla Kieruzela Warta rzuciła do przodu wszystkie swoje siły, ale i tak niewiele wskórała. To Pogoń była bliższa zdobycia kolejnej bramki, szczególnie w doliczonym czasie gry, gdy trzech szczecinian biegło z piłką na jednego obrońcę i bramkarza Warty. Akcji nie zakończyli jednak strzałem na bramkę. - To nie była pierwszoligowa rąbanka, a piłka na dobrym, technicznym poziomie. Pogoń grała lepiej od nas i wygrała zasłużenie - przyznał trener Baniak.



Warta Poznań - Pogoń Szczecin 1:2 (1:0)

Bramki: 1:0 Wojciechowski (20. min), 1:1 Pietruszka (53.), 1:2 Klatt (64.)

Warta: Bledzewski - Kieruzel Ż, Ż=Cz (87.), Bartkowiak, Jasiński, Kosznik - Ngamayama, Wojciechowski (62. Scherfchen) - Gajtkowski, Reiss Ż , Ciarkowski (59. Iwanicki) - Zakrzewski (81. Białożyt).

Pogoń: Fabiniak - Szałek, Radler, Matuszczyk Ż , Petasz - Akahoshi - Majkowski (65. Kolendowicz), Ława Ż , Frąszczak Ż , Pietruszka (82. Rogalski) - Klatt Ż (75. Lebedyński).

Sędzia: Tomasz Garbowski (Kluczbork)

Widzów ok. 19 tys.