Imponujący rekord Warty Poznań

Po dwóch rzutach karnych i dwóch czerwonych kartkach dla rywali piłkarze Warty Poznań odniosła swoje najwyższe zwycięstwo w historii występów na zapleczu ekstraklasy


- Jak będziemy tak grali, to będzie 8:0 - mówił w pewnym momencie tego meczu do swoich zawodników trener KSZO Ostrowiec Robert Kasperczyk. Goście grali wówczas w dziewięciu, przegrywali 0:4. Skończyło się na 6:0 dla Warty. - To moja najwyższa moja porażka w pracy trenerskiej - zdradził potem Kasperczyk. - Trzeba jakoś przeżyć to zderzenie z pierwszoligową ścianą - dodał.

Beniaminek dotychczas radził sobie nieźle w pierwszej lidze, nazbierał do soboty 7 pkt w czterech meczach, m.in. po wygranej nad silnym ŁKS Łódź. Do Poznania przyjechał jednak osłabiony, głównie w defensywie. Łatana pospiesznie linia obrony KSZO nie była żadną przeszkodą dla napastnika Warty Marcina Klatta, który był za szybki i za silny dla rywali. W 10. min wbiegł między dwóch obrońców. Wydawało się, że stracił piłkę, upadł. Sędzia kazał grać dalej, ale jego asystent energicznie zbiegł do linii końcowej. A zatem rzut karny! Okazało się, że jeden z obrońców zagrał piłkę ręką.

Po golu z rzutu karnego autorstwa Tomasza Magdziarza goście jeszcze się trzymali. Przed przerwą trafił jednak jeszcze Piotr Reiss, który na boiskach pierwszoligowych jest klasą sam dla siebie. Ładnie przyjął piłkę i wykorzystał sytuację sam na sam. Po chwili podobną okazję miał napastnik KSZO Marcin Folc. No tak, ale w jego przypadku piłka nie "siadła" na nodze, uciekła daleko i było po akcji. Klasę Reissa doceniał też młody sędzia Paweł Raczkowski, który do zawodników zwracał się per "ty". Jednak gdy były kapitan Lecha Poznań zbierał się z murawy po jednym ze starć, arbiter podbiegł i spytał: "Panie Piotrze, pomocy?".

To nie Warcie była jednak potrzebna pomoc. Krótko po przerwie Klatt znów był za szybki dla obrońców. W polu karnym Michał Stachurski mógł mu tylko podłożyć z tyłu nogę. Kolejny karny i pierwsza czerwona kartka. - Bramkarz KSZO spytał mnie, czy będę strzelał w ten sam róg, co za pierwszym razem. Powiedziałem, że tak i że może nawet tam stać - zdradził Magdziarz. Uderzył dokładnie tak samo, znów trafił przy słupku. - Pogratulowałem kapitanowi Warty, bo karne strzela bardzo dobrze, chociaż rzucałem się w tę stronę, co trzeba, to nie mogłem złapać piłki - mówił potem Waldemar Sotnicki. Bramkarz KSZO nie miał w sobotę szczęścia. Nie popełnił żadnego błędu, a mimo to puścił do bramki wszystkie sześć celnych strzałów Warty w tym meczu. - Robiłem, co mogłem, a bramki i tak wpadały: jeden, dwa, trzy cztery, pięć, sześć. Na pewno nie graliśmy tak źle, jak wskazywałby to wynik - stwierdził.

Zanim Warta trafiła po raz czwarty, z boiska po drugiej żółtej kartce wyleciał Adam Cieśliński. - Od tego czasu grało nam się już łatwo i spokojnie. Padały ładne bramki, po ciekawych akcjach, mogły się podobać - ocenił Reiss, który żałował, że nie zdobył drugiego gola, właśnie po przerwie. - W pobliżu byli kibice w niebiesko-białych szalikach, z pewnością podbiegłbym do nich, podziękował za doping, mimo że dla KSZO, to jednak mi dobrze się gra, gdy widzę na trybunach niebieskie koszulki Lecha - powiedział Reiss.

Swojego gola zdobył też Klatt, po bardzo efektownym rajdzie. Był niepocieszony, gdy trener Bogusław Baniak zdjął go wkrótce z boiska. - W środę mamy następny mecz - próbował na gorąco uspokajać napastnika, czołowego strzelca ligi. Baniak dał w końcówce pograć młodszym zawodnikom i także oni błysnęli. Po akcji rozpoczętej przez Damiana Pawlaka gola zdobył Jacek Kopaniarz. - To moja pierwsza bramka w seniorach dla Warty - mówił potem z dumą.



Rekord sprzed 58 lat!

Ponad 58 lat miał już rekord w wysokości wygranej piłkarzy Warty Poznań na zapleczu ekstraklasy. "Zieloni właśnie go poprawili". W piątej kolejce sezonu 1951 r. w ówczesnej drugiej lidze Warta rozgromiła na swoim boisku 5:0 drużynę Pafawagu Wrocław. Co ciekawe, oba zespoły grały wówczas pod stalinowską nazwą "Stal". 6:0 z KSZO to najwyższe ligowe zwycięstwo Warty od października 2004 r., gdy w III lidze rozbiła ona aż 8:0 Odrę Chojna. Pierwszą bramkę w tamtym spotkaniu zdobył Tomasz Magdziarz, tak jak w starciu z KSZO w 11. min.

Warta Poznań - KSZ Ostrowiec 6:0 (2:0)

Bramki: 1:0 Magdziarz (11. min, z karnego po faulu na Klatcie), 2:0 Reiss (35., po podaniu Ignasińskiego), 3:0 Magdziarz (55. min, z karnego po faulu na Klatcie), 4:0 Wojciechowski (63., bez asysty), 5:0 Klatt (66., asysta Wojciechowskiego), 6:0 Kopaniarz (88., po zagraniu Ignasińskiego).

WARTA: Radliński - Ignasiński, Wichtowski, Bartkowiak Ż, Otuszewski (85. Gułajski) - Bekas, Miklosik (72. Kopaniarz) - Magdziarz, Reiss, Wojciechowski - Klatt Ż (79. Pawlak).

KSZO: Sotnicki - Stachurski Cz (54.), Ciesielski, Matuszczyk, Kajca (46. Wieczorek) - Dybiec, Sobczyński - Cieśliński Ż,Ż-Cz (58.), Kanarski (61. Cieciura), Robaszek (72. Frańczak) - Folc.

Sędziował Paweł Raczkowski z Warszawy

Widzów 2 tys.

Warta - KSZO

15strzały10
6strzały celne2
13faule22
3rzuty rożne4
0spalone1

LOTTO Ekstraklasa 2018/19

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Lechia Gdańsk 20 42 34-17 12 6 2
2 Legia Warszawa 20 39 34-20 11 6 3
3 Lech Poznań 20 33 32-23 10 3 7
4 Jagiellonia Białystok 20 33 34-29 9 6 5
6 Piast Gliwice 20 31 27-23 8 7 5
6 Pogoń Szczecin 20 31 28-24 9 4 7
7 Korona Kielce 20 31 25-23 8 7 5
8 Wisła Kraków 20 29 33-29 8 5 7
9 Cracovia Kraków 20 27 20-21 7 6 7
10 Arka Gdynia 20 25 30-28 6 7 7
11 Zagłębie Lubin 20 24 31-32 7 3 10
12 Miedź Legnica 20 21 21-35 5 6 9
13 Wisła Płock 20 20 30-37 4 8 8
14 Śląsk Wrocław 20 18 27-30 4 6 10
15 Górnik Zabrze 20 17 23-37 3 8 9
16 Zagłębie Sosnowiec 20 12 24-45 2 6 12

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa