Wychowanek Lecha Poznań trenuje z Wartą Poznań, ale nie może grać. "Zagmatwana sytuacja"

Obrońca Franciszek Siwek już od trzech tygodni trenuje z Wartą Poznań, ale wciąż nie jest jej zawodnikiem. - Prezes Błękitnych zażyczył sobie ekwiwalentu za roczne wyszkolenie tego chłopaka. W tym przypadku to trochę bezczelność - uważa trener Tomasz Bekas.
21-letni obrońca jest wychowankiem Lecha Poznań. Grał w Kolejorzu w drużynach juniorskich, w Młodej Ekstraklasie, a także w rezerwach. Dwa lata temu został piłkarzem Warty Poznań i grał w niej regularnie w III lidze. Po roku dostał zgodę na odejście do Błękitnych Stargard i tam też był podstawowym graczem - zaliczył 32 występy w II lidze, strzelił w nich trzy gole.

Po sezonie odszedł, miał propozycje z I ligi, ale po nieudanych testach w Chrobrym Głogów i Chojniczance Chojnie wrócił do Poznania. Rozpoczął treningi Wartą. Poznański klub liczył na to, że zgłosi zawodnika do gry już w minionym tygodniu, ale wciąż nie osiągnął porozumienia z Błękitnymi. - Chcemy Franka, ale sytuacja jest zagmatwana - mówi trener Tomasz Bekas i przedstawia wersję Warty: - Prezes Błękitnych zażyczył sobie ekwiwalentu za roczne wyszkolenie tego chłopaka. Wiadomo, że Warta tych pieniędzy nie wyłoży, bo w tym przypadku trochę bezczelność. Rok temu oddaliśmy Franka do Błękitnych za darmo. Nikt nie chciał od nich pieniędzy i szkoda, że po roku ktoś zapomina, że mieliśmy taką umowę. Zamiast tego uzurpuje sobie prawo do ekwiwalentu, twierdząc, że wypromowali zawodnika. A to przecież chłopak wychowany w Lechu, a potem w piłce seniorskiej ukształtowany u nas. Najmniejszy wkład w rozwój piłkarza mają właśnie Błękitni.

Tomasz Bekas dodaje: - Jeżeli uda się rozwiązać ten problem, to chętnie wzięlibyśmy Franka. Był już u nas sprawdził się i szkoda, by tracił kolejne tygodnie. Dokonaliśmy już trzech transferów, gdyby Franek został z nami i dołączyłby do nas nowy bramkarz, to byłoby to, czego sobie zażyczyliśmy.

Wielkopolska na igrzyskach - historyczne medale i nadzieje w Rio