Warta Poznań w II lidze. Trener Tomasz Bekas: Pracowaliśmy na to dwa lata

Warta Poznań pokonała w dwumeczu barażowym o II ligę Garbarnię Kraków (2:3, 1:0). Losy awansu przesądził rzut karny podyktowany dla Zielonych w 89. minucie meczu. - Sami zafundowaliśmy sobie taką nerwówkę. Dzisiaj się cieszymy, bo to efekt naszej dwuletniej pracy - powiedział po meczu Tomasz Bekas, trener Warty Poznań.
Ostatnio fundujecie swoim kibicom same horrory. Najpierw dramatycznie wywalczony baraż po remisie 3:3 z rezerwami Lecha, później porażka w Krakowie 2:3 i teraz awans wywalczony w nieprawdopodobnych okolicznościach. Robicie to specjalnie?

Tomasz Bekas, trener Warty Poznań: - Sami sobie taką nerwówkę zafundowaliśmy. W pierwszej połowie mieliśmy trzy bardzo dobre sytuacje na gola, po przerwie kolejne, ale świetnie bronił Marcin Cabaj. Dążyliśmy, by zdobyć bramkę dającą awans. Udało się wreszcie w ostatnich minutach. Goście kończyli w dziesięciu po czerwonej kartce, ale i my graliśmy w osłabieniu, bo Dominik Chromiński doznał urazu po jednym ze starć.

Pan świetnie widział te sytuacje, po których sędzia odgwizdywał rzuty karne. Najpierw w 88. minucie, a później w 95. Obie "jedenastki" były słuszne?

- Oba rzuty karne ewidentne w mojej ocenie. Przy pierwszym świetnie zachował się sędzia asystent, bo arbiter główny tej sytuacji nie widział. To było klasyczne ciągnięcie za koszulkę, błąd zawodnika gości. Mam satysfakcję, bo przez całą rundę wiosenną nie mieliśmy żadnego rzutu karnego, choć powtórki wideo wykazywały, że sędziowie powinni je dyktować. Łącznie było chyba sześć takich sytuacji w ostatnich miesiącach. Taka jest piłka. Nie mam wątpliwości, że dzisiaj sędzia się nie pomylił. W pierwszym przypadku Adrian Laskowski był ciągnięty za koszulkę, a w drugim nie ma nawet o czym mówić.

Po dwóch latach na peryferiach futbolu wracacie do II ligi. Można powiedzieć - wreszcie.

- I bardzo się z tego powodu cieszę. Pracowaliśmy na to dwa lata. W zeszłym roku też wygraliśmy ligę, ale odpadliśmy po barażu z Polonią Bytom. Dzisiaj wreszcie nam się udało awansować. Szczerze mówiąc, to dla mnie jest jakaś masakra, że pracuje się cały rok na swój wynik, a o awansie decydują dwa mecze. Tutaj może zaważyć dyspozycja dnia czy malutki błąd. A przecież wygraliśmy swoją ligę... Na szczęście od przyszłego sezonu w III lidze już tak nie będzie.

Jak zapatrujecie się na ten przyszły sezon? Są już wstępne plany kadrowe?

- Dzisiaj chcemy się cieszyć z awansu, a na podanie konkretnych nazwisk przyjdzie jeszcze czas.