Warta Poznań gra o awans do drugiej ligi. Sama przeciwko wszystkim

- Spotykają się ze sobą dwa kluby zasłużone dla polskiej piłki. To zdecydowanie najsilniejsza para w barażach o awans do drugiej ligi - mówi o meczach z Polonią Bytom trener Warty Tomasz Bekas. Pierwsze spotkanie już w sobotę o godz. 15 w ?Ogródku?.
Oba kluby mają po dwa mistrzostwa Polski. Założona w 1912 roku Warta Poznań (103. urodziny będzie obchodziła dokładnie w poniedziałek, więc trudno o lepszy prezent niż dobry wynik sobotniej potyczki) była najlepsza w kraju w 1929 roku i 1947 roku. Do tego dołożyła pięć wicemistrzostw, głównie z lat 20. i 30. poprzedniego wieku. Czas Polonii Bytom nastał, gdy dla "Zielonych" przyszły ciężkie czasy. Przez jedenaście lat, od 1952 do 1962 roku, bytomianie dwa razy byli mistrzami kraju i cztery razy kończyli rozgrywki na drugim miejscu.

Losy Warty i Polonii w ostatnich latach są niemal identyczne. W sezonie 2011/12 grały ze sobą w I lidze (śląski zespół jako spadkowicz z ekstraklasy!), rok później z niej spadły. Spotkały się w II lidze i choć sportowo utrzymały się w niej (Warta wygrała w tamtym sezonie oba mecze z Polonią), to zostały zdegradowane, bo nie spełniały wymogów licencyjnych. Teraz wygrały rywalizację w swoich grupach III ligi i w sobotę oraz najbliższą środę zagrają o powrót na trzeci poziom rozgrywek.

Zwycięstwa piłkarzy obu zespołów wcale nie są jednak wynikiem tego, że organizacyjnie oba kluby są już gotowe do awansu. W lepszej sytuacji wydaje się być Warta. - Jesteśmy poukładanym klubem: jak na warunki III ligi bardzo dobrze, a jak na II ligę - dobrze - mówi wiceprezes Maciej Chłodnicki. Widocznym symbolem zmian jest zadaszenie części trybun - warunek konieczny do gry na trzecim poziomie; przed rokiem Warta tego warunku nie spełniała. Dach nie pochodzi jednak z podarowanych przez miasto elementów dawnych wiat na peronach starego dworca PKS. - Przeniesienia dachu z PKS i przystosowanie go do naszych warunków nie było możliwe - wyjaśnia prezes sekcji piłkarskiej Izabella Łukomska-Pyżalska.

Poznaniacy liczą po cichu, że w przypadku awansu dostaną licencję, ale pewności nie ma. W Bytomiu jest gorzej, bo klub ma kilkaset tysięcy długu, m.in. wobec byłych piłkarzy, wśród nich Adriana Laskowskiego, dziś jednego z ważniejszych graczy... Warty. Ale Polonia ma coś, o czym Warta może pomarzyć, czyli wsparcie władz miasta. Jeśli bytomscy piłkarze wygrają z Wartą, wówczas pieniądze na spłacenie długów - co jest warunkiem otrzymania licencji - powinny się znaleźć.

W sobotę do Poznania przyjedzie blisko czterdziestu gości honorowych bytomskiego klubu, wśród nich przedstawiciele władz miasta. Warta zaprosiła też poznańskich radnych, ale czy któryś z nich wybierze się w sobotnie popołudnie na stadionik przy Drodze Dębińskiej?

Warta, mimo że będzie grała u siebie, raczej nie może liczyć na wsparcie trybun. Władze sekcji są w konflikcie z grupą kibiców i ci, jeśli już, jeżdżą na mecze wyjazdowe. W Poznaniu nie dopingują piłkarzy Tomasza Bekasa. - Nasi kibice tej grupy z Bytomia na pewno nie przekrzyczą - martwi się trener. - A szkoda, bo moi zawodnicy zasłużyli swą grą na doping, pokazali, że warto ich wspierać. W poprzednich latach kibice nas dopingowali, organizowali oprawy. Może jak awansujemy, to wrócą...

W piątek dostępnych było jeszcze ok. 200 biletów na mecz i powinny być w sprzedaży jeszcze w sobotę.

- Szanse obu drużyn na awans oceniam po równo. Będziemy chcieli wygrać, najlepiej bez starty bramki - mówi trener Warty Poznań. - Rywale biją nas pod jednym względem: mają bardziej doświadczony zespół, ale potencjał obu drużyn jest podobny. Przez ten sezon wypracowaliśmy swój styl, jesteśmy gotowi do tych baraży, a to, kto awansuje do II ligi, wyjaśni się pewnie dopiero w środę w Bytomiu - uważa Tomasz Bekas.